UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Niedzielny spacer

Brak wiatru i zanieczyszczenie powietrza spalinami i dymem spowodowały, że niedziela upłynęła w wielu rejonach kraju pod znakiem smogu. Pod śmierdzącą i śmiercionośną warstwą zanieczyszczeń znalazły się m.in. Warszawa, Kraków i Aglomeracja Śląska. Nawet w mojej okolicy, gdzie na ogół mimo bliskości stolicy powietrze jest czyste, wczoraj do południa widać było gołym okiem, że z powietrzem jest coś nie tak. Wczesne godziny popołudniowe przyniosły jednak poprawę. Dlatego też korzystając z pięknej pogody i lekkiego ocieplenia (-6 stopni C) ubrany na cebulkę wyruszyłem na spacer po okolicy. Jak zwykle obszedłem pogranicze Brwinowa i Podkowy Leśnej. 

Z domu wyruszyłem w stronę Podkowy. Moja furtka prowadzi do ulicy Jaśminowej, która dochodzi do ulicy Wiewiórek. A to już Podkowa. Z Jaśminowej widać mój żółty domek stojący między sosnami i dębami.


Dochodząc do Wiewiórek nie mogłem oprzeć się widokowi słońca odbijającego się w lekko zlodowaconej nawierzchni ulicy. 


A to już niewielka uliczka łącząca ulice Wiewiórek (Podkowa) i Lilpopa (Brwinów). Co ciekawe pomiędzy oboma miastami nie ma jakiejś przerwy czy widocznej granicy. Willowa zabudowa jest tu jedną tkanką. Ale Podkowa leży w powiecie grodziskim, a Brwinów w pruszkowskim. Dobrze, że chociaż województwo to samo.


Po brwinowskiej stronie ulicy Wiewiórek rośnie sporo różaneczników. Teraz z powodu mrozów ich liście są zwinięte i lekko zwiotczałe, ale wiosną kiedy kwitną są jedną wielką kulą kolorów.


Skręciłem sobie do Podkowy. A co tam. Trzeba trochę pochodzić i spalić choć niewielką część kalorii. Przy ulicy Borsuczej napotkałem na pięknie wyglądające gniazda nasienne sumaka octowca. 


Zawsze z przyjemnością oglądam wspaniałe sosny i świerki. Wczoraj pięknie prezentowały się w słońcu na tle błękitnego nieba. 


Przy tej samej ulicy rośnie jeden z moich ulubionych bluszczy. Wspaniale komponuje się z sosnami i żywotnikami. A jesienią, kiedy rosnący na linii telefonicznej winobluszcz przebarwia się na czerwono, pnącza, drzewa i niebo tworzą fantastyczną wręcz paletę kolorów. 


Po drodze (niestety pod słońce) zrobiłem małą panoramę równie małej ulicy Lisiej. Można nią dojść do przystanku WKD Podkowa Leśna Wschodnia. Do końca i w prawo :-)


Na jednej z posesji przy Borsuczej rośnie też piękna kalina sztywnolistna. Teraz jej urok nadszarpnięty jest mrozem. Liście tego krzewu, podobnie jak u różaneczników przy niskich temperaturach zwijają się i wiotczeją. 


Wracam w kierunku Brwinowa. Za chwilę przejdę do innego powiatu.


I już jestem na mojej ulicy. W tym roku gmina Brwinów dokończyła jej remont. Tu muszę się  pochwali, że był on efektem naszej społecznej inicjatywy. Wspólnie z moimi dwoma sąsiadami Krzysztofami pisaliśmy pisma, zbieraliśmy podpisy, spotykaliśmy się z Burmistrzem... Sporo było pracy, ale i efekt jest bardzo zadowalający. Można? Można! I warto!


Przy Lilpopa rośnie kolejny z moich ulubionych bluszczy. Zresztą w mojej okolicy jest ich bardzo dużo. Mam nadzieję, że te, które posadziłem u mnie w ogrodzie za kilka, może kilkanaście lat też będą takie duże i piękne. 


A już jutro pierwsza część podsumowania 2016 roku. Ale nie będą to statystyki lecz opisy tego co działo się w ogrodzie i po części w moim życiu w pierwszej połowie ubiegłego roku. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 8 stycznia 2017

Zimowe dokarmianie ptaków

W całym kraju zima pokazuje swoje prawdziwe, mroźne i śnieżne oblicze. Chociaż sam nie jestem zbyt wielkim fanem mrozów, to jednak lubię kiedy w okresie Bożego Narodzenia czy Nowego Roku w ogrodzie jest trochę śniegu, a w powietrzu czuć lekki mróz. Ostatnie dni przyniosły jednak w części kraju niezwykle niskie temperatury. Są  miejsca gdzie odnotowano prawie -40 stopni! W moim podwarszawskim Zimozielonym ogrodzie nie było aż tak zimno. Jednak dwie ostatnie noce to temperatury rzędu -18 czy -19 stopni. Dla mnie to już o wiele za zimno. Dziś wczesnym popołudniem było "tylko" -6 stopni C. Niestety nad całym krajem osadził się potężny smog. Jest on szczególnie uciążliwy dla mieszkańców największych miast czy obszarów, gdzie dominuje ogrzewanie węglem. W mojej okolicy, co jest niezwykle rzadkie, dziś smog też był widoczny. Koło południa jednak zniknął i można było bezpiecznie iść na spacer. Fotorelację z niego pokaże Wam jutro.


Mróz i śnieg doskwierają jednak nie tylko ludziom. My możemy schować siew cieplutkim domu. Gorzej mają  zwierzęta. . Doskwiera im brak świeżej wody i pożywienia. Dlatego też dziś, choć nie raz już o tym pisałem, przypomnę Wam kilka rad dotyczących dokarmiania ptaków. Kiedy fotografowałem dziś ptaki miałem wrażenie, że niektóre z nich wręcz pozują do zdjęcia.
Ptaki czy wiewiórki dokarmiamy przede wszystkim w okresie od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Nie da się ustalić konkretnego terminu, gdyż wszystko zależy od pogody. Najważniejsze jest to, żeby po rozpoczęciu dokarmiania robić to bardzo regularnie. Ptaki i inne drobne zwierzęta przyzwyczają się, do tego że w karmniku mogą znaleźć uzupełnienie dla swojej diety i gdy go zabraknie narazimy je na głód! Pamiętajmy również, że to tylko uzupełnienie ich pokarmów, a nie jedyne źródło jedzenia. Jeżeli ptakom brakuje w okolicy naturalnych źródeł pokarmu to powinniśmy kontynuować dokarmianie również w okresie od wiosny do jesieni.
 

Podstawowym błędem jest dokarmianie ptaków czy zwierząt resztkami z naszych stołów! Zawierają one sól i przyprawy, które mogą być dla nich szkodliwe. Nie wolno również dawać im produktów przeterminowanych lub zgniłych, bo w ten sposób w skrajnych przypadkach doprowadzimy zwierzaki do śmierci.

Małym ptakom np. leśnym czy wróblom można drobno kruszyć chleb, ale pod warunkiem, że jest on obeschnięty. Najlepiej jeśli jest to pieczywo pełnoziarniste. 

Wiewiórkom możemy zaserwować orzechy (w łupinach). nie pogardzą one również chlebem czy suszonymi owocami. Nie wolno natomiast dawać im owoców kandyzowanych! Dobrze jest jeśli codziennie podamy zwierzętom wodę. Najlepiej nalać do naczynia letnią wodę. Przy mrozach na pewno szybko ostygnie, ale trochę dłużej niż zimna pozostanie niezamarznięta. Nie wolno nalewać wrzątku, gdyż ptaki czy wiewiórki mogą się sparzyć gorącą wodą.  

Dzwoniec siedzący na karmniku wygląda tak, jakby zaraz miał się zapytać: halo, halo! Czy ja aby na pewno będę dziś na blogu?


Ptakom sypiemy ziarna zbóż (np. pszenicy) oraz np. słonecznik (łuskany albo w łupinach). Nie pogardzą one również siekanymi owocami suszonymi czy drobno posiekanym świeżym jabłkiem. Sikorki uwielbiają słoninę. Wieszamy ją wtedy, kiedy temperatura spadnie poniżej zera. Powinna to być surowa słonina bez żadnych przypraw, najlepiej ze skórą, wtedy wygodnie nam będzie ją powiesić, a ptakom będzie łatwiej ją jeść. Gdy temperatura wzrośnie powyżej zera należy zdjąć słoninę gdyż wtedy szybko jełczeje i staję się niejadalna dla ptaków. Słonina nie powinna wisieć dłużej niż 3-4 tygodnie! 

Oprócz ziaren zbóż możemy wysypać ptakom drobne kasze czy np. płatki owsiane. W sklepach ogrodniczych czy w marketach możemy kupić gotowe mieszanki karmy dla ptaków zarówno w postaci sypkiej jak i w postaci zwartych kul umieszczonych w drobnej siatce. Te ostatnie zawieszamy na druciku, tak aby kula się mogła swobodnie kołysać. Jest to szczególnie ważne dla sikorek! 

Grubodziób czeka cierpliwie, aż pyknę mu fotkę i sobie myśli: no pstrykaj! Zobacz jaki jestem piękny!


Ptaki skorzystają na pewno z naturalnych źródeł pokarmu takich jak np. owoce ostrokrzewu, bluszczy czy ognika. Możemy również pomyśleć wcześniej  o dokarmianiu ptaków i zamrozić późnym latem lub jesienią owoce porzeczki czy jarzębiny i zimą podawać je ptakom. Mrożone owoce są bardziej wartościowe niż suszone. Mają więcej witamin i minerałów. 


Pamiętajmy, że dokarmianie zwierząt to nie zabawa na jeden dzień czy na weekend. Mamy im pomagać a nie szkodzić!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 7 stycznia 2017

Mroźne Święto Trzech Króli

Wczoraj kościół katolicki obchodził Święto Trzech Króli. Wyznawcy wschodnich obrządków chrześcijańskich mieli za to Wigilię Bożego Narodzenia. Większość z nas 6 stycznia lub po wizycie duszpasterskiej (tzw. kolędzie) pisze na drzwiach wejściowych litery K+M+B dodając do tego obecny rok. Do niedawna myślałem, że pochodzą one od pierwszych liter imion Trzech Króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara. Ale się myliłem. W zasadzie powinniśmy pisać C+M+B i jest to skrót od łacińskiego zdania: Christus Mansionem Benedicat (Chryste błogosław temu domowi). Niestety w średniowieczu "mądrzy" ludzie zaczęli zastępować łacińskie C polskim K. To kolejny dowód na to, żeby nie wzorować się zbytnio na średniowieczu. 


W każdym razie wczoraj było święto wymienionych wcześniej trzech władców. Do Polski zamiast złota, kadzidła i mirry biblijni królowie przynieśli piękną pogodę i tęgi mróz. Już we czwartek temperatura spadła poniżej 0 stopni C, a potem krok po kroku systematycznie się obniżała. 


Wczoraj w ciągu dnia maksymalnie było -10, ale po 14.00 słupki rtęci poszły ostro w dół. Przypuszczam, że gdyby Trzej Królowie właśnie wczoraj przybyli do Polski to szybko opuściliby nasz piękny kraj. I to nie tylko z powodu tęgiego mrozu, ale również dlatego, że pewnie nie mogliby znieść opanowującej nasz kraj wszechobecnej nienawiści i zakłamania. 

Ale wróćmy do pogody. Spory mróz spowodował zwinięcie się i zwiotczenie liści różnych roślin zimozielonych, w tym oczywiście różaneczników. O tym dlaczego tak się dzieje pisałem przedwczoraj. Post możecie przeczytać TUTAJ


Już od kilku dni synoptycy przestrzegali przed mrozami sięgającymi nawet - 25 stopni. W ciągu kilkudziesięciu godzin oczko wodne całkowicie zamarzło. Na szczęście działa sztuczny przerębel i napowietrzacz. Wczoraj późnym wieczorem było u mnie -17 stopni, dziś o wschodzie słońca -18. W ciągu dnia zrobiło się -10, ale dzisiejszej nocy słupki rtęci w okolicach Warszawy mogą spaść do -15 stopni C.

Jak wiecie w moim ogrodzie rośnie wiele liściastych roślin zimozielonych. Część z nich jest dosyć wrażliwa na tęgie mrozy. Od dawna staram się nie osłaniać żadnych roślin, tak aby sprawdzić ich pełną odporność na bardzo niskie temperatury i niesprzyjającą im aurę. W tym sezonie na długo przed Świętami osłoniłem jednak piękną jukę Gloriosa Variegata. Bardziej jednak chciałem chronić ją przed nadmierną dawką wilgoci. Na poniższym zdjęciu biała osłona widoczna jest w lewym górnym rogu.


Jednak wczoraj popołudniu, kiedy obserwowałem szybki spadek temperatury i sprawdzałem prognozy na najbliższe godziny postanowiłem osłonić kilka roślin. Pod białą agrowłókniną znalazły się obie magnolie wielkokwiatowe. Są to młode rośliny. Sadziłem je na jesieni i mimo tego, że powinny wytrzymywać spadki temperatur do ok. -25 stopni (a Edith Bogue nawet niższe) to bałem się, że są jeszcze zbyt słabe na tak duży mróz. Juka Gloriosa Variegata tym razem jest ww prawym dolnym rogu zdjęcia (pod agrowłókniną).


Osłoniłem też hortensje ogrodowe.


Okryłem również aukuby japońskie Crotonifolia. Sam nie wiem czy dobrze zrobiłem. W ubiegłych latach aukuby znosiły bez okrywania nawet -24 stopnie. Odmianę Dentata postanowiłem pozostawić bez okrycia.


Bez "kołderki" pozostawiłem też skimie japońskie. Może się to wydawać trochę niekonsekwentne, bo mają one podobną odporność na mrozy jak aukuby Crotonifolia. Ale jest jedna różnica. Na aukuby padają teraz promienie słońca, które przedziera się przez bezlistne konary drzew. Natomiast skimie rosną w cieniu. A przecież wiemy, że silny mróz połączony z promieniami słońca to najwięksi wrogowie tych roślin.


Od czwartku ma zacząć się ocieplenie. Jeśli tylko w ciągu dnia temperatury zbliżą się w okolice 0 stopni C, a nocami nie będzie poniżej -10 to na pewno odsłonię wszystkie rośliny. No może poza hortensjami. 

Podobno tak silne mrozy mają już nie powrócić. Ale pamiętam prognozy sprzed miesiąca czy dwóch, które zapowiadały całkowity brak zimy. A tu niespodzianka. Mróz i śnieg. Dlatego też będę śledził bieżące i krótkoterminowe prognozy pogody. A kondycję moich roślin na pewno opiszę w kilku postach. Tak naprawdę jednak ocena ich stanu będzie możliwa dopiero na wiosnę. Mam nadzieję, że mróz ich nie uszkodzi.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 6 stycznia 2017

Statystyki blogowe 2012 - 2016

Początek roku to idealny moment na różnego rodzaju podsumowania i bilanse. Dla mnie to także dobra chwila żeby zaprezentować Państwu statystyki obejmujące nie tylko ubiegły rok, ale także te, które skrzętnie zapisywałem od początku pisania bloga czyli od 2012 roku. Czas szybko leci. Już za niecałe dwa miesiące blog będzie obchodził 5 urodziny. Ale zanim do tego dojdziemy zapraszam na przegląd statystyczny. A że za oknami mrozisko straszne ściska to dane okraszę zdjęciami z wiosny ubiegłego roku.

2012

W pierwszym roku istnienia bloga odwiedziło go 42 475 gości! Był to dla mnie duży sukces! Tym bardziej, że bloga zacząłem pisać dopiero 27 lutego. Daje to średnią dzienną 137 osób (z długą końcówką po przecinku). Rekord odwiedzin padł 22 października, kiedy to na bloga weszły 272 osoby! Dodam, że początkowo bloga odwiedzało po 40-50 osób dziennie. W szczycie sezonu liczba ta dochodziła do 200 osób. W ciągu dziesięciu miesięcy istnienia bloga opublikowałem na nim 241 postów.


2013

W drugim roku istnienia bloga odwiedziło go już 121 126, czyli średnio ok. 332 osób dziennie. Najwięcej wejść zanotowałem 12 maja 2013 roku. Tego dnia bloga odwiedziły 723 osoby.

Statystyki miesięczne wejść na bloga z 2013 roku wyglądały następująco:

styczeń - 8814,
luty - 7109,
marzec - 9084,
kwiecień - 13 266,
maj - 18 031,
czerwiec - 11 884,
lipiec - 9913,
sierpień - 10 674,
wrzesień - 11 135,
październik - 8729,
listopad - 7480,
grudzień - 5007.

Miesiącem, w którym odnotowałem najwięcej wejść był maj, średnio bloga odwiedzało 581 osób dziennie. Najmniej osób weszło na bloga w grudniu, średnio 161 osób dziennie. W roku tym na blogu opublikowałem 306 postów.


2014


Ten rok dla bloga był rekordowy! Odnotowałem 270 401 wejść, co daje średnią dzienną liczbę odsłon w wysokości ok. 741, a miesięcznie ponad  22 573!

Poniżej dokładne statystyki odwiedzin za każdy miesiąc 2014 roku.

styczeń - 7620,
luty - 9072,
marzec - 29 378,
kwiecień - 30 309,
maj - 28 031,
czerwiec - 28 673,
lipiec - 28 312,
sierpień - 27 226,
wrzesień - 29 933,
październik - 25 303,
listopad - 18 410,
grudzień - 13 652.

Rok ten był również rekordowy pod względem ilości opublikowanych postów. Było ich aż 325!


2015

Poniżej dokładne statystyki odwiedzin za każdy miesiąc 2015 roku.

styczeń - 11 030,
luty - 10689,
marzec - 15 844,
kwiecień - 19 753,
maj - 21 044,
czerwiec - 15 327,
lipiec - 13 082,
sierpień - 12 483,
wrzesień - 12 068,
październik - 14 386,
listopad - 10 628,
grudzień - 11 746.

W 2015 roku odnotowałem 168 080 odsłon bloga. Daje to średnią dzienną liczbę odsłon w wysokości ok. 460. Miesięcznie średnio odwiedzało bloga 14 000 osób. Opublikowałem za to rekordową liczbę postów - aż 333!



2016
 
Ubiegły rok przyniósł mi wiele zmian. Patrząc na nie z dystansem mogę stwierdzić, że wyszły mi one na dobre. Sporo znów zmieniło się w ogrodzie, ale o tym napiszę w ogrodowym podsumowaniu 2016 roku.

Teraz czas na statystyki za ubiegły rok.

styczeń - 14 323,
luty - 13 427,
marzec - 17 756,
kwiecień - 30 585,
maj - 30 823,
czerwiec - 20 543,
lipiec - 20 081,
sierpień - 18 212,
wrzesień - 18 036,
październik - 14 970,
listopad - 12 758,
grudzień - 15 170.

W 2016 roku odnotowałem 226 504 odsłony bloga. Daje to średnią dzienną liczbę odsłon w wysokości ok. 621. Miesięcznie średnio odwiedzało bloga 18 875 osób. Opublikowałem za to trochę mniej postów niż zwykle - 282.

Bardzo dziękuję za tak liczne wizyty, za Państwa komentarze, uwagi i sugestie. Dziękuję również za wszystkie maile i polubienia fanpage'a "Zimozielony ogród" na Facebooku. Ale najbardziej dziękuję za możliwość dzielenia się z Państwem moją pasją jaką niewątpliwie są liściaste rośliny zimozielone. Zdaję sobie sprawę, że w tym roku trudno mi będzie osiągnąć takie wyniki jak w poprzednich latach. Ale dołożę wszelkich starań, żeby na blogu cały czas pojawiały się ciekawe i przydatne informacje.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 5 stycznia 2017

Mróz a wiotczenie liści krzewów

Po wieczornych i nocnych pogodowych szaleństwach od samego rana w mojej okolicy świeciło słońce. W nocy spadło troszkę śniegu i wszędzie dookoła krajobrazy się zabieliły. Ale rano było -8 stopni, a w ciągu dnia -5. Taka pogoda ma jednak swoje plusy. Przede wszystkim jest pięknie i słonecznie. No i wreszcie zaczyna być widać, że dzień jest już troszkę dłuższy niż jeszcze 2 tygodnie temu. I choć ta zmiana nie jest jeszcze duża to dzięki słońcu świecącemu przez cały dzień jest ona szczególnie widoczna popołudniu. 


Efektem mrozu jest wiotczenie liści na wielu liściastych krzewach zimozielonych. Najbardziej widoczne jest to u najpopularniejszych w naszych ogrodach różaneczników. 


Ale listki wiotczeją (więdną) również u aukub japońskich czy u pierisów japońskich.


Czy to oznaka choroby? Absolutnie nie! Gdyby tak się działo wiosną czy latem byłaby to oznaka braku wody w bryle korzeniowej roślin. Ale zimą jest to objaw nad wyraz pozytywny, pozwalający roślinom przetrwać niskie temperatury.


Swoje listki zwiesiły też laurowiśnia wschodnia Herbergii (powyżej) czy kiścień wawrzynowaty (poniżej). 


Dlaczego tak się dzieje?  Otóż rośliny odprowadzają część wody z liści do korzeni przez co te pierwsze są zwiotczałe, a wręcz nawet wydają się zwiędnięte. Roślina wie jednak co robi. Dzięki temu, nie dopuszcza do zbytniego parowania, a co za tym idzie zbyt dużej utraty wody. Mniejsza ilość wody chroni także tkankę liści przed zbytnim przemarznięciem.

Poniżej trzmieliny pnące, który też zwiotczały listki.


A to już "zwiotczały" ostrokrzew japoński.


Nawet dosyć odporne na mrozy bluszcze także odprowadzają z liści część wody. Poniżej bluszcze krzewiaste.  


A to już zimozielone kaliny. Pierwsza z nich to Pragense, a druga to dosyć popularna kalina sztywnolistna. 



Sadząc w ogrodach liściaste rośliny zimozielone musimy zapewnić im odpowiednie miejsce. Jest to szczególnie ważne w klimacie środkowej Polski. Roślinom tym szkodzą mroźne i wysuszające wiatry dlatego też lepiej sadzić je w miejscach zacisznych i osłoniętych.


Drugą ważną kwestią jest aby przed nadejściem mrozów zapewnić tym roślinom odpowiednią ilość wody. Jeśli późną jesienią lub wczesną zimą mamy niedobór opadów to liściaste krzewy zimozielone należy porządnie podlać. Jeśli natomiast w czasie zimy wystąpią okresy z dodatnią temperaturą i towarzyszącą im suszą, a ziemia nie jest zamarznięta to wskazane byłoby podlać nasze rośliny. Może to wywołać zdziwienie wielu ludzi, ale krzewom na pewno dobrze zrobi.


Trzecia, równie ważna rzecz to ściółkowanie. Warstwa kory sosnowej uchroni system korzeniowy roślin przed nadmiernym przemarznięciem i wysuszeniem. W sezonie wegetacyjnym kora nie dopuści za to do rozwoju chwastów. No i w czasie rozkładu zakwasi glebę, co dla wielu liściastych roślin zimozielonych jest bardzo wskazane.


Na zewnątrz robi się coraz zimniej. W tym momencie na kilku moich termometrach jest już -8 stopni. W nocy może być nawet -14, a jutro -18! Ocieplenie spodziewane jest dopiero na początku przyszłego tygodnia. Ale przecież mamy zimę i takich temperatur należało się spodziewać!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 4 stycznia 2017

Zima, zima...

Początek roku przyniósł w mojej okolicy dosyć kapryśną, zmienną aurę. Najpierw trochę słońca i lekki mróz, potem śnieg, deszcz, następnie znów ochłodzenie i śnieg. A wszystko to w ciągu raptem 5 dni. Dzień przed Sylwestrem było ładnie i słonecznie.


Delikatny poranny przymrozek ściął wodę w oczku. Pod cieniutką warstwą lodu pływały sobie rybki, które o tej porze roku praktycznie jedynie wegetują w oczekiwaniu na wiosnę. Co ciekawe w oczku jest sporo malutkich czarnych rybek. Gdy będą starsze zmienią swoje wybarwienie.


Rok jednak zakończył się lekkim mrozem i śniegiem. A takie widoki jak poniżej mogliśmy podziwiać jeszcze 30 grudnia. 


Początek roku znów przyniósł opady śniegu.


Dziś za to mieliśmy przegląd śniegu, deszczu i marznącej mżawki. Jeszcze przed południem w ogrodzie było biało.


We wczesnych godzinach popołudniowych śnieg zaczął znikać. Ale przed wieczorem znów się pojawił.


Kolejne dni mają przynieść opady śniegu i bardzo duże ochłodzenie. W okolicach Warszawy w nocy z piątku na sobotę może być nawet -18 stopni C. Takie wahania temperatur i ciśnienia nie służą ani ludziom ani roślinom. Krzewy mokre od deszczu za chwilę będą oblodzone. Oby tylko śniegu nie zabrakło. To doskonały izolator, który zabezpiecza korzenie roślin przed zbyt dużym przemarznięciem. 

Bardzo jestem ciekaw jaka faktycznie będzie pogoda. I czy mróz długo się utrzyma. No i jak sobie poradzą z takimi warunkami moje liściaste krzewy zimozielone. To będzie dla nich dobry, ale też wymagający test na odporność. A ja na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!