UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Trawa niebieska - kostrzewa sina

Piękny trawnik jest ozdobą wielu ogrodów. Często jest on głównym elementem ogrodu. Trawy jednak występują w wielu odmianach i wiele z nich rosnąc w kępach, nie nadaje się wręcz do uprawy trawnikowej. Do takich traw należy kostrzewa sina (Festuca glauca) znana również jako trawa niebieska.

W moim ogrodzie ta odmiana trawy pojawiła się już w 2006 roku. Wysiałem nasiona bezpośrednio do gruntu i po ok. miesiącu zaczęła kiełkować. Jednakże dopiero po dwóch latach, sadzonki zaczęły przypominać roślinę, którą widziałem wielokrotnie na zdjęciach tej trawy. Pomimo tego, że trawa niebieska nie ma wielkich wymagań, należy jej zapewnić odpowiednia warunki, tak aby się ładnie wybarwiła i rozrastała.

Oto początki trawy niebieskiej w moim ogrodzie. Zdjęcie pochodzi z 26 listopada 2006 roku. Po lewej stronie oczka, w lewym górnym rogu zdjęcia widać maleńkie kępki trawy niebieskiej.


Festuca glauca lubi miejsca suche i słoneczne. Gleba powinna być przepuszczalna i niezbyt żyzna. Mówiąc wprost najlepiej będzie rosnąć na piachu i w pełnym słońcu. Zbyt wilgotna i żyzna gleba może spowodować zielenienie trawy oraz słaby jej rozwój, a nawet gnicie korzeni. 

W lipcu 2008 trawka już ładnie zgęstniała i nabrała niebieskiej barwy.


 Tworzy ona zwarte kępy, dorasta do wysokości ok. 30 cm. Kwitnie w czerwcu. Ja obcinam kwiatostany, dzięki czemu trawa się nie rozsiewa i utrzymuję kontrolę nad jej rozrostem. Ponadto tworzenie nasion nie osłabia roślin i dzięki temu liście są gęściejsze i ładniej wybarwione.

W ubiegłym roku, podczas rearanżacji ogrodu oraz przebudowy oczka wodnego podzieliłem kępy trawy niebieskiej oraz przesadziłem je w nowe miejsce. Zadbałem też o właściwe podłoże dla niej. Pomieszałem glebę z drobnymi kamieniami.

We wrześniu 2011 roku trawa już się zadomowiła w nowym miejscu.



Jeśli chodzi o podłoże, to ma ona u mnie w ogrodzie warunki wręcz idealne. W lesie, w którym mieszkam, gleba jest piaszczysta i przepuszczalna. Niestety zdecydowanej większości roślin potrzeba gleby bardziej żyznej. Stąd też częste akcje nawożenia.

Tak moja Festuca glauca wyglądała kilka dni temu.


Ta odmiana trawy jest w pełni mrozoodporna. Zachowuje swój piękny turkusowy kolor przez cały rok, nawet zimą. Nie trzeba jej zabezpieczać przed śniegiem czy mrozami. Odpowiednio przygotowane podłoże odprowadzi nadmiar wody z jesiennych deszczy czy wiosennych roztopów. 

Trawa ta pięknie prezentuje się w każdym ogrodzie, również tym małym. Dobrze wygląda przy oczkach wodnych oraz na skalniakach. Sprawdzi się również posadzona jako obwódka na rabatach. Dobrze komponuje się z roślinami skalnymi. Bardzo ładnie wygląda na tle innych traw kępiastych.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Oczko wodne w sierpniu

Oczko wodne ozdabia nasze ogrody przez cały praktycznie rok. Oczywiście wiosną, latem i jesienią jest on najpiękniejsze, gdyż wtedy rośliny w nim rosnące ukazują całą swoją krasę. Szczególnie pięknie wyglądają wodne rośliny kwitnące, takie jak np. grzybienie. We wcześniejszych postach pisałem już o tych pięknych roślinach zwanych liliami wodnymi, jednak dzisiaj chciałbym pokazać Państwu jak oczko oraz kwitnące w nim grzybienie wyglądają w sierpniu.


Grzybienie kwitną już od kilkunastu tygodni. Jedne z nich przekwitają, a inne zaczynają dopiero kwitnąć. Na powyższym zdjęciu widać przekwitnięty już kwiat (po prawej) oraz nowe pąki (po lewej stronie oczka oraz po lewo od pałki wodnej i tataraku). 

W oczku mam również rośliny sezonowe (w polskich warunkach klimatycznych), takie jak hiacynt wodny czy topian. Wśród nich zagościła rzęsa wodna, która jest swego rodzaju chwastem w oczkach wodnych. Rzęsa bardzo szybko się rozrasta, często zakrywając całe lustro wody. Dlatego też należy ją wybierać z oczka, tak aby nie zagłuszyła innych roślin. Równie ważne jest częste filtrowanie i napowietrzanie oraz czyszczenie oczka.


Gdy słońce omiotło oczko swoimi ciepłymi promieniami, po raz pierwszy rozwinął się pąk grzybienia rosnącego przy pałce wodnej i tataraku. Szczerze mówiąc miałem nadzieję, że będzie to kwiat koloru żółtego lub białego. Gdy się rozwinął okazało się, że jest różowy. Ale i tak jest piękny.


A tak wyglądało moje oczko przed południem 08 sierpnia 2012r. Zdjęcie robiłem z balkonu.

sobota, 11 sierpnia 2012

Juka ogrodowa - Yucca filamentosa

Jakiś czas temu pisałem o jukach, które rosną w moim ogrodzie. Najpierw posadziłem je w łukach położonych równolegle do ścieżek ogrodowych. W tym roku przesadziłem je nad oczko wodne, gdzie kilka odmian juk wraz z palmą mrozoodporną tworzy tzw. egzotyczny zakątek. 

Poniżej zdjęcie zakątka zrobione dziś tj. 08 sierpnia 2012 roku. "Stary zakątek", o którym piszę poniżej jest po prawej stronie zdjęcia.


Dla przypomnienia podam nazwy poszczególnych roślin rosnących w egzotycznym zakątku. Ta najbliżej dolnej części zdjęcia to Yucca Gloriosa, za nią rośnie Yucca Baccata. Przy kamieniach otaczających oczko wodne rosną Yucca Filamentosa (juka karolińska albo nitkowata). Po ich prawej stronie widać natomiast palmę mrozoodporną Trachycarpus Naini Tal. Za palmą widać kaktusy mrozoodporne - opuncje. Informacje o tych roślinach możecie Państwo znaleźć na moim blogu (m.in. w poście pt. "Oczko wodne - otoczenie" oraz w poście poświęconym opuncjom pt. "Kaktus mrozoodporny - Opuncja...", a także w postach z marca i kwietnia, poświęconych jukom ogrodowym "Yucca - egzotyka w ogordzie cz. 1 i 2). Serdecznie zapraszam do lektury.

Poniżej zdjęcie oczka, za którym widoczne są juki. Chciałbym, zeby powstały z nich zimozielone kępy, które co roku będą pięknie kwitnąć.



Tak jak już pisałem wcześniej miejsce juk w łukach otoczonych kostką granitową zajęły bukszpany. Niedawno jednak odkryłem, że w miejscach gdzie rosły juki, wyrastają nowe małe sadzonki juk. W ziemi musiały pozostać fragmenty bulw - czyli korzeni juk, z których wyrosły młode roślinki. Wczoraj postanowiłem je wysadzić z bukszpanów. Ku mojemu zdziwieniu pozostałości po bulwach juk bardzo się rozrosły. Mam nadzieję, że wraz z jukami usunąłem pozostałości bulw. Muszę się przyznać, że było mi szkoda wyrzucać te młode sadzonki oraz bulwy i postanowiłem przesadzić 4 kępy traw, a w ich miejsce zasadzić małe juki nitkowate. Tak powstał drugi, mniejszy i skromniejszy egzotyczny zakątek przy oczku wodnym. Oto on (po lewej stronie oczka):


 Jak Państwo widzą ogród cały czas się zmienia. I na pewno w przyszłości też będzie się zmieniać. Chociażby dlatego, że mam wciąż w głowie nowe pomysły, czasami również jakaś roślina uschnie albo przemarznie i trzeba ją wykopać, a w jej miejsce posadzić coś innego.

Zapraszam do śledzenia mojego bloga.

piątek, 10 sierpnia 2012

Bukszpan wieczniezielony Variegata

Przed Wielkanocą, w dniu 06 kwietnia 2012 roku pisałem o bukszpanie wieczniezielonym, tamten post poświęcony był jednak poodstawowej odmianie tego krzewu. Dziś kilka słów o odmianie Variegata, która jest bardzo dekoracyjna z uwagi na piękne wybarwienie liści. 

Bukszpan wieczniezielony Variegata (Buxus sempervirens Variegata) jest zimozielonym krzewem liściastym. Rośnie bardzo wolno. Roczne przyrosty dochodzą do ok. 5-8 cm. W moim ogrodzie rosną od maja 2012 roku dwa bukszpany Variegata. Posadziłem je w miejscu półcienistym, najwięcej słońca jest tam w godzinach porannych. W innych porach dnia na ogół to miejsce jest zacienione. 

Oto moje dwa malutkie bukszpany Variegata.


Powinien być sadzony w miejscach zacisznych i osłoniętych od mroźnych i wysuszających wiatrów. W chłodniejszych rejonach kraju zaleca się osłanianie krzewów na zimę agrowłókniną. Należy również pamiętać, aby w przypadku dużych opadów śniegu strzepywać go z gałązek, gdyż zbyt duża ilość białego puchu może połamać krewy.

Tak jak odmiana podstawowa bukszpanu wyjątkowo dobrze znosi on cięcie oraz formowanie.

Różne strony internetowe podają, że uprawa bukszpanu Variegata możliwa jest w strefach USDA od 9 do 6b. Informacje o strefach mrozoodporności znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl  Serdecznie zapraszam do lektury.

Poniżej kolejne zdjęcie bukszpanów Variegata (w prawym dolnym roku zdjęcia), tym razem w towarzystwie odmiany podstawowej bukszpanu, bluszczy oraz jałowców płożących (także płożących).


Bukszpany Variegata nie mają dużych wymagań glebowych. Nie lubią ciężkiego i mokrego oraz gliniastego podłoża. Ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymagają regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania

czwartek, 9 sierpnia 2012

Zimozielony ogród - podziękowania

Ogród oraz mój blog przynoszą mi ostatnio wiele radości. Dziś, po krótkiej ulewie, postanowiłem zrobić kilka zdjęć roślin i oczka wodnego, żeby pokazać Państwu szczyt wegetacyjny, który teraz właśnie osiąga większość krzewów i drzew. Ich rozwój daje mi również wiele radości. 


Przy okazji chciałbym podziękować Czytelnikom mojego bloga. Zacząłem go pisać 26 lutego 2012 roku, od tego momentu bloga odwiedziło prawie 21 000 osób. Od momentu instalacji licznika, a więc od 06 kwietnia 2012 zarejestrowałem prawie 16 000 odwiedzin. Muszę tu dodać, że liczniki nie rejestrują moich wejść. A jeśli ktoś wchodzi kilka razy dziennie na mojego bloga z tego samego komputera, to rejestrowany jest tylko raz. 

Bardzo dziękuję Państwu za liczne odwiedziny, za Wasze komentarze i uwagi oraz za dzielenie się ze mną Państwa doświadczeniami w zakresie ogrodnictwa.

W nowym oczku wodnym po raz pierwszy zakwitły razem dwa grzybienie czyli lilie wodne. Jeszcze wczoraj kwitła tylko jedna.


Trawa niebieska, którą mam od kilku lat, a która w zeszłym roku była przesadzana, teraz pięknie się rozrosła i wybarwiła. Żeby miała taki kolor potrzebuje sporo słońca i lekkiej oraz przepuszczalnej gleby. Nie przepada ona za zbyt dużą dawką wilgoci.


Dużą ilość wody i bogatą, próchniczą i lekko kwaśną ziemię lubią natomiast bluszcze. Poniżej zdjęcie odmiany krzewiastej bluszczu (Hedera helix Arborescens). W tym roku zadbałem o ten krzew i dzięki częstemu podlewaniu oraz nawożeniu odwdzięczył się on pięknymi, młodymi przyrostami. Dodam, że w moim ogrodzie gleba jest bardzo jałowa i piaszczysta przez co większość roślin wymaga regularnego nawożenia.


Młode przyrosty ma również kiścień, który lubi miejsca cieniste i półcieniste. 


Podobnie pieris japoński, który ma już drugie w tym roku przyrosty. Proszę zwrócić uwagę na ich piękne wybarwienie.Poniżej pieris posadzony w zimozielonym kąciku rododendronowym.


Więcej informacji o powyższych roślinach znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl 

Jest ona na bieżąco aktualizowana i jeśli dziś jeszcze brakuje niektórych opisów to na pewno wkrótce się one pojawią. Strona jest jeszcze cały czas w budowie.

Serdecznie zapraszam do lektury bloga i strony oraz do obserwowania bloga i komentowania wpisów. Będę wdzięczny za Państwa uwagi oraz przekazywanie swoich doświadczeń. Jeśli Państwo się zgodzą to będę je publikował na blogu - proszę tylko o adnotację, że są Państwo tym zainteresowani.

Jeszcze raz dziękuję Państwu za liczne odwiedziny. 

Na koniec jeszcze zdjęcie kącika egzotycznego wraz z oczkiem wodnym.


środa, 8 sierpnia 2012

Pieris japoński Flaming Silver

Pieris japoński Flaming Silver (Pieris japonica Flaming Silver) jest liściastym krzewem zimozielonym. Podobnie jak większość tego typu roślin, wymaga kwaśnej i wilgotnej gleby próchniczej. Krzew należy regularnie podlewać. Nawet zimą gdy temperatura przekracza 0 stopni wskazane jest podlanie pierisa, gdyż nic tak go nie wyniszcza jak zimowa susza oraz mroźne wysuszające wiatry. 

W moim ogrodzie rosną trzy krzewy tej odmiany pierisa. Do niedawna dwa z nich rosły razem w pełnym cieniu na wystawie południowej. 

Tak wyglądały w ubiegłym roku późnym latem (zdjęcie z 11 września 2011). Krzewy widoczne są w prawej części zdjęcia przy rododendronach.


Pieris ten lubi stanowiska cieniste lub półcieniste, dobrze znosi również stanowiska słoneczne, na których lepiej kwitnie, ale w takim miejscu szybciej wysusza się podłoże. Narażony będzie również na duże wahania temperatur późną zimą i wczesną wiosną, gdy słońce świeci coraz mocniej ogrzewając powierzchnię i rośliny, natomiast noce mogą być jeszcze mroźne. Ściółkowanie korą sosnową zapobiega nadmiernemu parowaniu wody z gleby latem, natomiast zimą zabezpiecza system korzeniowy przed przemarznięciem oraz wysuszeniem. 

Poniżej zdjęcie trzeciego pierisa tej odmiany, który został posadzony w tym roku po lewej stronie altanki. W prawym górnym rogu widać bergenię sercowatą. Jest to zimozielona bylina, o której napiszę w innym poście.


Liście tej odmiany pierisa są wąskie, lancetowate, ciemnozielone,z białą obwódką. Młode przyrosty są koloru czerwonego ale z czasem również zielenieją. Wiosną krzewy te są naprawdę bardzo urokliwe.

Wróćmy jednak na chwilę do pierisów, któe jeszcze do wczoraj rosły razem. W tym roku zauważyłem, że niektóre gałązki jednego z nich zaczynają podsychać. Niestety miejsce, w którym rosły narażone jest na wysuszanie gleby. Po pierwsze dlatego, że rośnie w nim mnóstwo drzew, które pobierają dużo wody z podłoża, a po drugie, gęste korony dębów nie przepuszczają kropli deszczowych. Jedynie kiedy pada przez 3 dni z rzędu miejsce to jest dostatecznie wilgotne. Postanowiłem ratować oba krzewy. Jeden z nich przesadziłem do zakątka rododendronowego. Tak wygląda on dziś (08.08.2012).



Drugi z pierisów, został na starym miejscu. Po przycięciu uschniętych pędów nie prezentuje się najlepiej. Będę musiał częściej podlewać ten krzew i bardziej o niego zadbać.



Na krzewach pierisa wiosną pojawiają się białe i dzwonkowate kwiaty, wyglądem trochę przypominające konwalie. Po przekwitnięciu dobrze jest obciąć zwiędłe kwiatostany. Pozwala to na wzmocnienie i lepsze rozrastanie się rośliny.

Pierisy są bardzo wdzięcznymi roślinami. Pięknie prezentują się zwłaszcza w okresie, kiedy na innych krzewach i drzewach nie ma liści. Dodadzą one uroku każdemu, nawet niewielkiemu ogrodowi.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata

Ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata (Ilex aquifolium Argentea Marginata) to zimozielony krzew liściasty, dorastający do wysokości nawet 2 metrów. W moim ogrodzie rośnie jeden egzemplarz tej pięknej odmiany ostrokrzewu kolczastego. Posadziłem go w 2009 roku w miejscu półcienistym, najwięcej słońca jest tam w godzinach wczesno-popołudniowych. W innych porach dnia na ogół to miejsce jest zacienione. Zimuje w gruncie bez żadnych większych problemów. Poniżej zdjęcie tego ostrokrzewu zrobione w moim ogrodzie pod koniec stycznia 2012 roku.


Ma on obecnie ok. 90 cm wysokości. Jest prowadzony w formie jednopiennego krzewu.

Krzew ten dobrze znosi cięcie oraz formowanie, które należy wykonać na wiosnę, po zakończeniu okresu porannych przymrozków. Ostrokrzew ten pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew (soliter), niezależnie od tego czy jest formowany czy nie.

Różne strony internetowe podają, że uprawa ww. ostrokrzewu możliwa jest w strefach USDA od 9 do 7, ale w moim ogrodzie wytrzymuje zimy bez żadnych problemów (i bez okrywania). Ostatnia zima trochę go sfatygowała, ale wiosną przemarznięte liście opadły a w ich miejsce wyrosły nowe. O strefach mrozoodporności przeczytacie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl
Serdecznie zapraszam do lektury.

Jego liście są jajowate, skórzaste i lekko błyszczące, zielone z jasnożółtą obwódką. Ich brzegi są ząbkowane.


Ostrokrzewy tej odmiany lubią miejsca słoneczne. Gleba powinna być lekko kwaśna i dobrze przepuszczalna. Podobnie jak w przypadku innych liściastych roślin zimozielonych ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem. Wymaga regularnego, ale niezbyt obfitego podlewania.

Już wkrótce przedstawię Państwu więcej zdjęć tego ostrokrzewu!



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Trzmielina szczepiona na pniu

Wielokrotnie już pisałem o trzmielinach, ale są to tak piękne i różnorodne rośliny, ze dziś znowu poświęcę im kilka linijek tekstu na moim blogu. Jak już Państwo wiecie z innych moich postów trzmielina Fortunei w odmianach jest jedną z niewielu, które mogą być z powodzeniem uprawiane w Polsce. Można spróbować też z trzmieliną japońską, szczególnie w cieplejszych rejonach kraju, ale należy się liczyć z tym, że może ona przemarzać bądź zostać poważnie uszkodzona przez zimową suszę. 

Dziś parę słów o moich dwóch krzewach trzmieliny Fortunei Emerald'n Gold. Oba zakupiłem późną wiosną 2009 roku. Były one już zaszczepione na niewielkim pniu, najprawdopodobniej wierzby. 


Na powyższym zdjęciu widać obie trzmieliny Emerald'n Gold, posadzone po obu stronach przyszłego wejścia do altanki. Wtedy jeszcze jej nie było. Pojawiła się dopiero w 2010 roku. Na pierwszym planie widoczny jest osmanthus Goshiki, a tuż za nim ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata, ale o tych roślinach napiszę w innych postach.

Tak wyglądała jedna z nich tuż po posadzeniu 01 czerwca 2009 roku.


Ta odmiana trzmieliny Fortunei, podobnie jak inne odmiany tej rośliny lubi miejsca zarówno słoneczne jak i cieniste czy półcieniste. Ważne jest aby zapewnić trzmielinom wilgotną glebę. Są one w pełni mrozoodporne i bez problemów zimują w gruncie bez okrywania. Jednakże należy je sadzić w zacisznych i osłoniętych miejscach. Największym zagrożeniem dla trzmielin w czasie zimy jest susza zimowa oraz mroźne i wysuszające wiatry. Dlatego też późną jesienią przed nadejściem mrozów rośliny należy obficie podlać. Zimą, gdy temperatura wzrasta powyżej zera, należy również podlać rośliny. To zapobiegnie nadmiernemu przesuszeniu korzeni.


Powyżej zdjęcie trzmielin z września 2011. Tak jak wszystkie rodzaje trzmieliny Fortunei również odmiana Emerald'n Gold dobrze znosi cięcie. Oba krzewy formuję w kule. mam nadzieję, że za kilka lat będą one znacznie większe niż teraz. Pozwolę sobie przypomnieć Państwu, że nawet tak prowadzone krzewy są cały czas roślinami pnącymi i jeśli ich nie przystrzyżemy za jakiś czas urosną im długie gałązki, wytwarzające korzonki przybyszowe. Po na potkaniu jakiejkolwiek bariery czy muru lub ściany trzmieliny zaczną się po nich piąć. Jeśli chcemy stworzyć ładną formę geometryczną tej rośliny należy je regularnie przycinać.

Tak wyglądały trzmieliny Emerald'n Gold przy mojej altance wczoraj popołudniu (05.08.2012).


I jeszcze zdjęcia pojedynczych krzewów przy altance.


Ta odmiana trzmieliny ładnej się wybarwia gdy rośnie w miejscu nasłonecznionym. W cieniu jej listki są ciemniejsze.


niedziela, 5 sierpnia 2012

Leszczyna pospolita Contorta - Corylus avellana Contorta

Przy moim oczku wodnym od 3 lat rośnie piękna odmiana leszczyny pospolitej "Contorta" (Corylus avellana "Contorta"). Ten niewielki krzew ma bardzo powyginane gałązki - trochę jak wierzba mandżurska, i równie poskręcane liście. Podobnie jak inne leszczyny jego owocem są orzechy laskowe, które są przysmakiem wiewiórek żyjących w koronach drzew zarówno w moim ogrodzie jak i u sąsiadów.

Tak wyglądała leszczyna Concorta tuż po posadzeniu przy starym oczku wodnym. Zdjęcie zostało zrobione 17 maja 2009 roku.


Dziś ten krzew wygląda zupełnie inaczej ale o tym za chwilę. 

Leszczyna pospolita "Concorta" pięknie prezentuje się jako pojedynczo posadzony krzew. Dorasta do wysokości około 2 metrów, jej średnica jest na ogół równa lub większa niż wysokość. Niektóre źródła podają, że może osiągnąć wysokość nawet 5 metrów. Lubi miejsca słoneczne lub półcieniste. Powinno się ją sadzić w żyznej i wilgotnej glebie. Nie lubi przesuszania. Rosnąc w miejscu nasłonecznionym wymaga stałej wilgoci w podłożu.


Roślina ta nie wytwarza zbyt dużej ilości orzechów i raczej nie powinniśmy liczyć na to, że kiedykolwiek będzie nimi obficie obsypana. Jednak posadzona w żyznej glebie na pewno będzie miała więcej orzechów niż gdyby rosła w słabym podłożu. Ta odmiana leszczyny jest ozdobna głównie z uwagi na pozwijane liście i poskręcane gałęzie, które są ozdobne również w okresie, kiedy na krzewie nie ma liści.

Poniżej zdjęcie leszczyny "Contorta" w moim ogrodzie wykonane wczoraj popołudniu tj. 04 sierpnia 2012 roku.


Zbyt mocno rozrośnięte krzewy leszczyny "Concorta" można przycinać, lecz roślina ta nie za bardzo lubi cięcie. Ja radziłbym jedynie cięcie kosmetyczne lub lecznicze, w przypadkach gdy któreś z gałązek przemarzną bądź obeschną. Możliwe jest również cięcie starszych pędów.

Jeszcze jedną ozdobą tej odmiany leszczyny są bazie, które często pojawiają się już w grudniu. na ogół jednak okres kwitnienia przypada na luty. Wtedy na krzewie można zauważyć piękne i długie bazie w kolorze ciemnożółtym. Dodam, że bazie to tak naprawdę kwiaty leszczyny.


Z uwagi na dosyć wolny wzrost i możliwość cięcia mogę polecić tą odmianę leszczyny do nawet niewielkich ogrodów. Ładnie prezentuje się posadzona jako soliter np. przy oczku wodnym. Mimo tego, że nie jest krzewem zimozielonym (a o tych głównie jest mój blog) na pewno jest to roślina, którą warto się zainteresować.

sobota, 4 sierpnia 2012

Trzmielina pnąca - Euonymus Fortunei

Trzmieliny cieszą się coraz większą popularnością, szczególnie ich zimozielone odmiany, które przez cały rok zdobią nasze ogrody. Można wyróżnić wiele gatunków trzmielin, ale tylko cześć z nich jest zimozielona, a spośród tych tylko niewielka ilość odmian wytrzymuje nasz klimat i z bez uszczerbków zimuje w gruncie. Należy do nich trzmielina Fortunei, która rośnie również  w moim ogrodzie. Jest to trzmielina pnąca, która w sprzyjających warunkach wspina się po drzewach, murach, kamieniach czy innych podporach. W sprzedaży dostępnych jest kilka odmian tej trzmieliny. Do najbardziej popularnych należą Emerald'n Gold, Sunspot czy Emerald Gaiety.

W moim ogrodzie postanowiłem stworzyć z trzmielin Fortunei zielony dywan, pokrywający skarpy przy wejściu do domu. Trzmieliny Emerald Gaiety oraz Sunspot posadziłem w maju 2007 roku, a więc 5 lat temu. Proszę zobaczyć jak wtedy wyglądały.


Trzmieliny rosną dosyć szybko i już po roku, pod koniec czerwca 2008 mogłem cieszyć się ich przyrostem i widzieć oczami wyobraźni perspektywę pokrycia przez trzmieliny całych skarp. Niestety nie tak szybko... Najpierw pojawił się tynk na domu i płytki na schodach. Przesadziłem również jałowce płożące w inne miejsce, tak aby umożliwić trzmielinom nieograniczony rozwój na skarpach.

Poniżej zdjęcie z 28 czerwca 2008.


Tak jak już pisałem powyżej oraz w innych postach poświęconych trzmielinom, odmiana Fortunei jest rośliną pnącą. Wytwarza ona korzonki przybyszowe i pnie się po podporach lub murach czy ścianach. Nie niszczy ich przy tym, lecz pobiera wilgoć z powietrza dzięki czemu osusza ściany. Jedynym minusem może być osiedlanie się różnych owadów, w tym pająków, w gęstwinie trzmielin pnących.

W 2009 roku trzmieliny już były ładnie rozrośnięte i wymagały przycięcia.


Trzmieliny można przycinać kilka razy w roku., Pierwszego cięcia dokonujemy wczesną wiosną, kiedy rośliny nie mają jeszcze młodych, wiosennych przyrostów, drugie cięcie należy wykonać w czerwcu lub lipcu, a trzecie we wrześniu lub na początku października, tak aby rośliny zdążyły przed nadejściem mrozów zasklepić rany po cięciu. Niektóre źródła podają, że ostatnie cięcie powinno się wykonać w sierpniu, ja jednak uważam (i już tego doświadczyłem), że cięcie wrześniowe nie przyniesie roślinom niepożądanych efektów. 

Tak trzmieliny wyglądają dziś, czyli 04 sierpnia 2012 roku, po kosmetycznym przycięciu.


Trzmieliny bardzo dobrze się ukorzeniają. Wystarczy obcięte końcówki (poniżej trzeciego liścia) wsadzić w słoik z wodą i po kilku tygodniach puszczą korzonki. Innym sposobem, który stosuję od kilku lat z dużym powodzeniem jest oprószenie ukorzeniaczem końcówek obciętych trzmielin i wsadzenie ich do doniczek z ziemią lub bezpośrednio do gleby. Jeśli zrobimy to do końca sierpnia to rośliny prawie na pewno się ukorzenią. 


W polskich warunkach trzmieliny kwitną dosyć rzadko i w związku z tym nie wytwarzają owoców. Jednak w sprzyjających warunkach mogą nawet u nas zakwitnąć. 

UWAGA!!! Należy uważać, gdyż ich owoce (jeśli się zawiążą) są silnie trujące. Wikipedia podaje, że zjedzenie przez dorosłego człowieka już 35 jagód tego krzewu może doprowadzić do śmierci!!!

Mimo wszystko w Polsce te krzewy raczej nie zawiązują owoców.


Po pięciu latach uprawy trzmielin w moim ogrodzie mogę z powodzeniem polecić je Państwu. Nadadzą one kolorytu, a zimą, gdy inne krzewy nie mają już liści, trzmieliny ozdobią nasze ogrody różnymi odcieniami zieleni, żółci i czerwieni. Niektóre odmiany trzmieliny np. Coloratus, przebarwiają się jesienią na kolor czerwony.

Więcej informacji o trzmielinach znajdą Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl Zapraszam serdecznie do lektury.

piątek, 3 sierpnia 2012

Begonie

Zgodnie z wczorajszą obietnicą dziś przedstawię Państwu jeden z najpiękniejszych kwiatów balkonowych i rabatowych: begonię. Te wspaniałe rośliny pochodzą z tropikalnych rejonów kuli ziemskiej. Nie spotka się ich jedynie w naturze w Australii, poza tym kontynentem rosną wszędzie tam, gdzie jest ciepło i wilgotno. Jak podaje Wikipedia najliczniejsza grupa odmian begonii występuje w Ameryce Południowej. Różne źródła podają, że można wyróżnić ok. 1200, a nawet 1500 odmian begonii. W Polsce begonie uprawiane na zewnątrz są roślinami jednorocznymi. Można spotkać również begonie uprawiane w doniczkach w domach i mieszkaniach. Te są roślinami wieloletnimi. 

Wikipedia podaje również, że nazwa "begonia" pochodzi od nazwiska francuskiego botanika M. Begona.

Na poniższym zdjęciu begonia wraz z niecierpkiem, kwitnąca na schodach wejściowych do mojego domu.


Begonie są roślinami bulwiastymi. Ich ogromnym atutem jest to, że świetnie rosną w miejscach cienistych i półcienistych. Pomimo tego wymagają stale wilgotnej gleby, a więc i regularnego podlewania. Najlepiej rosną w żyznej, przepuszczalnej glebie o lekko kwaśnym odczynie. Podłoże próchnicze świetnie się nada dla begonii. Dzięki temu, że begonie lubią cień mogą rosnąć nawet na wystawie północnej, gdzie nie dociera światło słoneczne.

UWAGA! Podlewając begonie musimy uważać aby nie zmoczyć liści. begonie tego bardzo nie lubią i liście mogą żółknąć i usychać. Poza tym nie wolno nabłyszczać liści begonii. To też im szkodzi. 

W sklepach ogrodniczych i w dużych marketach możemy kupić specjalny nawóz do begonii. Jego skład jest optymalny dla tej rośliny.

Begonie występują również w formie zwisającej. Mają wtedy piękne, drobne kwiaty. Poniżej zdjęcie tych kwiatów z Wikipedii.

 

Begonie mogą być atakowane przez różne choroby i szkodniki. Wikipedia podaje, że są one podatne na różne choroby grzybowe takie jak: szara pleśń, mączniak właściwy czy czarna zgnilizna korzeni.Długotrwałe opady deszczu mogą sprzyjać rozwijaniu się tego typu chorób. Należy wtedy rośliny opryskać specjalnymi preparatami przeciw chorobom grzybowym. Begonie mogą być też atakowane przez przędziorki oraz przez nicienie, które niszczą roślinę od korzeni. Jeśli liście zaczynają matowieć, a na ich spodniej stronie zauważymy pajęczynki jest to znak, że na naszej begonii zamieszkały przędziorki. Roślina zaatakowana przez nicienie ma nabrzmiałe korzenie, a jej liście się odbarwiają. niestety nie ma na to żadnego antidotum, a zaatakowane rośliny należy wyrzucić.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Kwiaty doniczkowe na taras, balkon lub schody

Każdy z nas lubi letnie kwiaty, które swoimi kolorami wnoszą do naszych ogrodów radość, ciepło, a przede wszystkim piękno. W moim ogrodzie znaleźć można przede wszystkim liściaste krzewy zimozielone, ale znalazłem też trochę miejsca na kwiaty. Co prawda nie rosną one bezpośrednio w ziemi lecz w doniczkach na schodach, ale ich koloryt wnosi do ogrodu dużo różnorodności. 


Pisałem już o pelargoniach na balkonie i kwiatach na schodach. Dziś jednak chciałbym pokazać kilka nowych kwiatów, w tym piękną różowo-fioletową odmianę dalii karłowatych oraz begonie. 

Na powyższym zdjęciu widać aksamitki, które moja mama wyhodowała z nasion, begonie ie niecierpki.

Aksamitki są bardzo wdzięcznymi kwiatami i można je z powodzeniem polecać początkującym ogrodnikom. Rosną na każdej praktycznie gleby i są odporne zarówno na przesuszenie i słońce jak i na wilgoć. Ich kwiaty mogą być różnokolorowe, od żółtego, poprzez pomarańczowy i różne odcienie czerwieni, aż do ciemnoczerwonego, prawie krwistego. Często spotykamy aksamitki dwubarwne. Pamiętajmy aby usuwać przekwitnięte kwiaty.Te najpopularniejsze osiągają wysokość do 30 cm. Spotkać można jednak odmiany, które dorastają do nawet 1 metra. Aksamitki są roślinami jednorocznymi. Sadzonki otrzymuje się z uprzednio wysianych nasion.
CIEKAWOSTKA: Aksamitki pochodzą z terenów Ameryki Środkowej, głównie z Meksyku.

Innym kwiatkiem zdobiącym nasze ogrody jest miniaturowa dalia. Pisałem już o niej, kiedy kupiłem dwie dalie koloru żółtego. CIEKAWOSTKA: Dalie, podobnie jak aksamitki  pochodzą z Meksyku.


Dziś przedstawiam Państwu nowy nabytek, dalię różową. Miniaturowe dalie mają jednak kwiaty w wielu kolorach. Można spotkać żółte, pomarańczowe, czerwone, różowe czy mieszane. Kwitną do pierwszych przymrozków. Dalie są bardziej wymagające niż aksamitki, krócej również kwitną. Nie lubią zbyt wilgotnego powietrza i potrzebują więcej słońca. Służy im również nawożenie. Są to rośliny wieloletnie. Należy jednak bulwy wykopać po pierwszych przymrozkach i przechowywać je do wiosny w pomieszczeniu o temperaturze ok. 15 stopni. Można je posadzić w doniczki już wczesną wiosną, ale wtedy donice trzymamy w domu. Wystawiamy je na zewnątrz dopiero w maju, kiedy nie ma już porannych przymrozków.


Równie pięknymi kwiatami są begonie, ale im poświecę oddzielny post. Są tego naprawdę warte!

O niecierpkach już pisałem, zapraszam do lektury starszych postów o kwiatach na balkony i tarasy.

Dziś jeszcze kilka słów o... bazylii, która zdobi chodnik przed wejściem do domu. To aromatyczne zioło znajduje szerokie zastosowanie w mojej kuchni. Uchylę teraz Państwu rąbka tajemnicy. Już niedługo zaproszę Was na mojego nowego bloga, na którym znajdziecie informacje co facet może i potrafi zrobić w kuchni przy garnkach!

Poniżej zdjęcie mojej bazylii.


Zapraszam do lektury!

środa, 1 sierpnia 2012

Żywopłot zimozielony 2

Jakiś czas temu pisałem o żywopłocie. Dziś kolejna porcja informacji o tym, co dzieje się w moim ogrodzie, a dokładniej przy ogrodzeniu. W 2009 roku posadziłem od strony wschodniej laurowiśnie Novita. Niestety po przesadzeniu krzewów w ubiegłym roku na wystawę północną laurowiśnie zmarzły. Najprawdopodobniej nie zdążyły się przed zimą dobrze ukorzenić. Możliwe również, że miały za mało wody i trochę podeschły co spowodowało spadek ich odporności na niskie temperatury. Większość z 25 krzewów odrasta od korzeni ale 7 z nich niestety nie odbiło i musiałem je zastąpić innymi krzewami.


Obawiając się trochę o wytrzymałość laurowiśni postanowiłem kupić inne krzewy, które są trochę bardziej odporne na mrozy niż laurowiśnie. Tym razem postawiłem na berberys odmiana Julianae. W sąsiednich Kaniach Helenowskich widziałem te krzewy rosnące w formie żywopłotu. Mają one teraz około 2 metrów wysokości i pięknie się prezentują. Jest to jedna z niewielu zimozielonych odmian berberysu, która rośnie w naszych warunkach klimatycznych.


Mam nadzieję, że krzewy te będą dobrze rosnąć i po jakimś czasie stworzą zimozieloną barierę oddzielającą ogród od wiecznie zakurzonej ulicy. Na razie posadziłem 7 krzewów tej odmiany berberysu. Laurowiśnie, które odbiły od korzeni pozostawiłem na razie w miejscach, w których rosły. 



Chciałbym, żeby one też urosły i razem z berberysami stworzyły żywopłot. To naprawdę piękne krzewy i wspaniale się prezentują. Szczególnie późną jesienią i zimą kiedy inne krzewy są już bez liści i straszą łysymi gałęziami.


Więcej informacji o berberyzie zimozielonym oraz o różnych odmianach laurowiśni pojawi sięwkrótce na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl 

Serdecznie zapraszam do lektury.