UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

sobota, 18 kwietnia 2015

Zmiany w ogrodzie - nowe rośliny

Zaczął się weekend i jak to zwykle bywa pogoda zupełnie się zepsuła. Wczoraj było jeszcze dosyć ciepło i przyjemnie. Dziś niestety termometr szalał. W ciągu dnia temperatura wahała się pomiędzy +6 a +11 stopniami C. Momentami świeciło piękne słońce i wtedy robiło się w miarę przyjemnie. Niestety równie szybko pojawiały się chmury. Co paręnaście minut padał deszcz. Niestety nie były to opady takie, jakich oczekiwałem. Trochę co prawda pokropiło, ale nie był to deszcz, który podlałby porządnie rośliny. 

Popołudniu udało mi się wyjść do ogrodu i rozpocząć zmiany w kąciku egzotycznym, o których pisałem już jakiś czas temu. Póki co północna część kącika nie zmieniła kształtów. Pojawiły się tam jednak nowe rośliny.


Jako pierwsze posadziłem dwie sadzonki traw Carex Evergold. Te zimozielone piękności lubią półcień i dobrze zdrenowaną ale wilgotną glebę.


Pomiędzy araukarią chilijską a magnolią wielkokwiatową posadziłem dwa nowe różaneczniki. Ten, który na zdjęciu jest bliżej to kwitnąca na biało odmiana  Nishan. Ten widoczny dalej to Gartendirektor Glocker. Krzew będzie mieć czerwono-różowe kwiatki.


A to widok z drugiej strony. Tutaj bliżej jest Gartendirektor Glocker, który ma już bardzo duże pąki i szykuje się do kwitnienia.

Kolejnym elementem zmian w tym miejscu będzie stworzenie obwódki, najprawdopodobniej z trzmielin Emerald'n Gold lub z kamienia naturalnego. Poza tym pojawią się tu grupy trzmielin, które sam wyhodowałem. To odmiany Sunspot, Emerald Gaiety oraz dwie odmiany trzmielin, których nazw nie znam, ale obiecuję, że się podszkolę!


W tym samym miejscu, ale bliżej oczka wodnego jest kącik z kaktusami i roślinami skalnymi. Do jesieni rosła tam piękna skalnica ale niestety coś się z nią stało i obumarła. W jej miejsce posadziłem nową.


Ta, podobnie jak jej poprzedniczka również jest czerwona.


Obok pojawiła się także biała skalnica.


Zmiany zaszły również w innej części ogrodu. Po zachodniej stronie, przy ogrodzeniu oddzielającym moją część ogrodu od ogrodu rodziców posadziłem dwie nowe rośliny. Pierwsza z nich (na zdjęciu bliżej) to kalmia szerokolistna Eskimo. Druga (dalej, po prawej stronie zdjęcia) to laurowiśnia wschodnia. Wg mnie to odmiana Gajo. W sklepie sprzedano mi ją jako odmianę Marbled White ale to oczywiste, że komuś musiały pomylić się przywieszki.


Dalsze zmiany w ogrodzie, szczególnie w egzotycznym zakątku czekają mnie po powrocie z Rzymu. Już w najbliższy poniedziałek wyjeżdżam na 8 dni do Wiecznego Miasta. Na pewno na blogu opublikuję najciekawsze zdjęcia z różnych zielonych miejsc w Rzymie. Wybieram się do tamtejszego ogrodu botanicznego, więc nie zabraknie wrażeń i zdjęć różnych pięknych i egzotycznych roślin! Blog jednak nie zamilknie. Będę kontynuował publikację postów z cyklu "Klimat największych polskich miast i aglomeracji". Pojawi się również nowy cykl. Ale to na razie niespodzianka!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 17 kwietnia 2015

Wertykulacja trawnika

Od wielu już dni planowałem wertykulację trawnika. Przed Świętami nie pozwoliła na to pogoda. Po Świętach również. Tydzień temu jednak wreszcie aura się ustabilizowała i mogłem rozpocząć zabieg wiosennej pielęgnacji trawnika. Niestety jak Państwo zapewne pamiętacie wertykulator odmówił posłuszeństwa, a w zasadzie to ja sprawiłem, że nie zadziałał. Jak zwykle coś się musiało zdarzyć. Urwałem linkę rozruchową urządzenia. Wertykulator usłyszał kim albo czym jest, trawnikowi posłałem również parę wymownych i niezwykle ekspresyjnych słów powszechnie uznanych za obelżywe. Możecie Państwo przeczytać o tym TUTAJ Do wczoraj wertykulator był w naprawie. Przy okazji linki mechanicy wymienili mu świecę oraz olej, a także dokonali przeglądu noży. Teraz urządzenie jest jeszcze sprawniejsze niż było, czyli okazało się, że to urwanie linki wyszło tylko na dobre. 

Wczoraj koło południa rozpocząłem wertykulację. Ten zabieg to tak naprawdę pionowe cięcie darni. Sporo ponad miesiąc wcześniej zwalczyłem chemicznie mech, który nadspodziewanie obficie rozrósł się w trawie. Poniżej widać efekty działania wertykulatora. Stosy mchu i suchych źdźbeł trawy.


Na szczęście na większości powierzchni trawnika nie było aż tyle mchu, co w najbardziej zacienionym miejscu murawy.


Tak wyglądał trawnik po zabiegu. W sumie wygrabiłem z niego kilka worków mchu i obumarłych części trawy.



Po uporaniu się z resztkami roślin dosiałem trochę nasion traw. Zależnie od miejsca użyłem mieszanki traw do terenów zacienionych (trawa parkowa) lub mieszanki regenerującej murawę. 



Trawnik oczywiście na koniec podlałem.


Po wertykulacji niektóre miejsca wyglądają tak, jakby przebiegło po nich stado koni. Zabieg ten jednak jest niezbędny aby pozbyć się mchu i uschniętych fragmentów traw.  Dzięki częściowemu rozcięciu korzeni traw pozwala także na lepsze ich nawodnienie oraz na dotarcie do korzeni większej ilości składników mineralnych czy nawozów. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 16 kwietnia 2015

Wiosenna zieleń

Wiosna to wspaniała pora roku. Szczególnie w okresie, kiedy przyroda budzi się do życia, codziennie coś się zmienia. Z dnia na dzień robi się coraz bardziej zielono. Rozwijają się kwiaty na drzewach i krzewach, a wszędzie dookoła pojawiają się młode listki. Wczoraj pokazywałem Państwu krzewy w moim ogrodzie, na których widać oznaki wiosny. Zaprezentowałem również młode listki tulipanowca. Dziś po wirtualnej wizycie w Gorzowie Wielkopolskim zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć drzew, które rosną u mnie bądź w mojej najbliższej okolicy.

Pięknie kwitnie klon rosnący w moim ogrodzie. Niestety to już prawdopodobnie ostatnia jego wiosna, gdyż w ramach przebudowy ulicy, przy której mieszkam klon najpewniej zostanie wycięty.


Poniżej kasztanowiec, który od kilku lat staram się ratować przed inwazją szrotówka. Jak będzie w tym roku? Zobaczymy już latem.


A to brzozy po drugiej stronie ulicy. Uwielbiam ten moment kiedy ich malutkie jeszcze listki tworzą swego rodzaju Zieloną mgiełkę otaczającą pnie i gałęzie tych drzew. 



Pomiędzy drzewami kwitnie jakieś zdziczałe drzewko owocowe.



I jeszcze rzut oka na klon i inne drzewa. Na liście dębów musimy jeszcze poczekać.


Leszczyna już dawno przekwitła i teraz rozwija liście.


Brzoza, która rośnie w miejscu osłoniętym od wiatrów i do tego nasłonecznionym ma znacznie większe liście niż drzewa tego samego gatunku rosnące w innych, nie tak optymalnych miejscach.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

Klimat największych polskich miast i aglomeracji - Gorzów Wielkopolski

Dziś zapraszam na kolejną część cyklu artykułów o klimacie panującym w największych miastach i aglomeracjach w Polsce. Tym razem odwiedzimy Gorzów Wielkopolski. 

Przypomnę tylko, że w ramach cyklu opisałem już klimat takich miast i aglomeracji jak Warszawa, Górny Śląsk, Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Szczecin, Lublin, Olsztyn, Białystok, Kielce oraz Zieloną Górę. Przed nami jeszcze artykuły o Opolu, Rzeszowie oraz Toruniu i Bydgoszczy.


Wszystkie zdjęcia w niniejszym poście pochodzą z serwisu internetowego www.wikipedia.pl 

Gorzów Wielkopolski położony jest w na równinie Gorzowskiej, w krainie, która historycznie należała do Brandenburgii. Prawa miejskie nadano miastu w 1257 roku. Zamieszkuje je obecnie ponad 120 000 mieszkańców. Sama nazwa miasta - Gorzów Wielkopolski -  jest dosyć młoda i została nadana grodowi dopiero po II wojnie światowej. Co ciekawe Gorzów leży podobnie jak Rzym na 7 wzgórzach. Jego położenie geograficzne ma niebagatelny wpływ na pogodę panującą w tym mieście.


Wróćmy jednak do klimatu. Do Gorzowa Wielkopolskiego przez większą część roku dociera powietrze polarno-morskie z umiarkowanej strefy klimatycznej. Latem przynosi ono deszcze i chłodniejsze powietrze. Zimą natomiast poza deszczami przynosi ciepłe powietrze znad Atlantyku. Jak już wspomniałem miasto położone jest na 7 wzgórzach, nie ma to jednak wpływu na lokalny mikroklimat. Różnice poziomów wahają się od 23 do 82 metrów n.p.m. Gorzów może poszczycić się dosyć łagodnym klimatem, z ciepłymi jak na polskie warunki zimami
Średnia roczna temperatura w Gorzowie to 9 stopni C. Najzimniejszym miesiącem jest styczeń ze średnią temperaturą na poziomie -0,5 stopnia C. Do najcieplejszych miesięcy należy lipiec - średnia to ok. 18,9 stopnia C. To statystycznie również najbardziej mokry miesiąc roku. Spada wtedy średnio  67,5 mm deszczu. Najsuchszym miesiącem jest za to luty. Średnia opadów w tym miesiącu to 32,4 mm. Natomiast całoroczna średnia opadów waha się na poziomie ok. 541,6 mm. Można śmiało stwierdzić, że to jedna z najniższych średnich opadów wśród miast wojewódzkich!


Niestety bardzo mało jest wiarygodnych źródeł podających historię pomiarów temperatury czy opadów w tym mieście. Do jednych z ciekawszych należy serwis Pogodynka Podawane są tam różne informacje pogodowe z lat 1981 - 2010. Dane w tym artykule pochodzą właśnie z tego serwisu.

Jak do tej pory w omawianym okresie w Gorzowie najniższą temperaturę zanotowano 14.01.1987 roku. Było to -24,6 stopnia C. Kilka lat później, 21 lipca 1998 roku odnotowano z kolei najwyższą temperaturę, aż +37,4 stopnia C.


Wikipedia podaje, że w obrębie miasta ulokowanych jest dosyć sporo terenów zielonych. Są to parki i skwery oraz jeden duży kompleks leśny. Kilka parków leży praktycznie w samym centrum Gorzowa. Z uwagi na charakter zabudowy oraz położenie geograficzne w zasadzie nie obserwuje się tu efektu tzw. ciepłej wyspy.

Już wkrótce kolejne części cyklu! W następnym artykule przeniesiemy się do Opola! Serdecznie zapraszam do lektury!

środa, 15 kwietnia 2015

Coraz więcej wiosny

Dzisiaj w mojej okolicy panuje prawdziwie wiosenna pogoda. Czasami świeci słońce, a chwilami chmurzy się i pada drobny deszcz. Jest też w miarę ciepło, +17 stopni C, chociaż momentami nie czuć tej temperatury. Za to podobno we Wrocławiu jest ponad +22 stopnie i świeci piękne słońce. przez kraj przechodzi kolejny front atmosferyczny, który powoduje, że chmury przetaczają się z zachodu na wschód Polski. Jedno jest pewne, deszcz bardzo przyda się roślinom, które w pełni rozpoczęły już wegetację. Bardzo lubię ten moment, kiedy dookoła robi się zielono i kolorowo. Kwitną wiosenne kwiaty, a ptaki ogłaszają całemu światu, że wszędzie rodzi się życie. 

W moim ogrodzie zielono jest przez cały rok. Teraz natomiast zaczynają zielenić się drzewa górujące nad domami. Zawsze z utęsknieniem czekam na ten moment. Przy schodach wejściowych kwitnie barwinek. Jest to pozostałość po poprzedniej aranżacji, kiedy w miejscu tym rosły runianki japońskie, bluszcze Goldheart oraz właśnie barwinki. Po przesadzeniu krzewinek w podłożu musiały pozostać resztki korzonków i właśnie z nich wyrósł kolejny barwinek. Nie mam jednak zamiaru go przesadzać. Bardzo ładnie komponuje się z trzmielinami. Obok trzmielin i barwinka kwitną hiacynty, które kiedyś posadziłem w tym miejscu. Myślałem, że cebule zgniły. Jak widać roślinki jednak wciąż tam są, a co więcej kwitną. Niestety w tym miejscu jest zbyt mało słońca i kwiaty są bardzo niepozorne.  


Barwinki kwitną również w innym miejscu. Te akurat zasadziłem tutaj celowo. Poniżej odmiana Variegata. 


A to już najpopularniejsza odmiana barwinka. Krzewinki te kilka lat temu przywędrowały pod jodłę ze wspomnianych skarp przy schodach. 


Coraz więcej młodych listków można dostrzec u trzmielin pnących. Bardzo lubię te zimozielone krzewy i oprócz skarp przy schodach, gdzie rosną odmiany Emerald Gaiety oraz Sunspot, w innych częściach ogrodu posadziłem kilka kolejnych odmian. Przy jednym z dębów rośnie Emerald'n Gold. 
 

Przy oczku wodnym oprócz Emerald'n Gold można dostrzec kolorową Harlequin (po prawej stronie) oraz Canadale Gold (po lewej). 
 

Wszystko dookoła robi się zielone. Coraz większe listki ma również powojnik Josepine. Ciekaw jestem, kiedy pojawią się na nim wspaniałe i egzotyczne pełne kwiaty!


Róża pnąca Grand Award ma również coraz więcej liści. Puszcza także młode łodyżki, dzięki którym krzew się zagęści.


Pieris japoński Flaming Silver ma już dosyć spore pąki. Wkrótce rozwiną się z nich liście, które początkowo będą mieć czerwony kolor. W trakcie sezony zmieni się on na zielony z kremową obwódką.


Klon japoński Dissectum Garnet to kolejny krzew, który obsypany jest pąkami.


W październiku ubiegłego roku dokonałem kilku zmian w kąciku azaliowym. Rosnący tu miniaturowy różanecznik Princess Anne ma już spore pąki. Wyglądają one tak jakby miały zaraz się rozwinąć. Ale na to potrzeba jeszcze trochę czasu, a przede wszystkim ciepłej i wilgotnej aury.


Tulipanowiec ma jeszcze maleńkie listki.  Jest to jednak drzewo, które może poszczycić się wielkimi jak na polskie warunki liśćmi. 


Pączki rozwija również  hortensja bukietowa, którą rok temu dostałem od moich sąsiadów na urodziny. 


Już na dniach zakwitnie berberys Julianae. Ta zimozielona odmiana jest wyjątkowo dekoracyjna, ale też bardzo kłująca. 


Wczoraj oczyściłem z glonów oczko wodne. Dopuściłem tez trochę wody.  Czeka mnie jeszcze przesadzanie roślin wodnych (w tym grzybieni), ale chyba jeszcze trochę z tym poczekam. 


Malutkie listki widoczne są na głogowniku Davidiana. Ciekaw jestem jakie krzew ten będzie miał w tym roku przyrosty. W 2014 były naprawdę imponujące - ponad metr!


A na zakończenie jeszcze otwierające się leniwie drobne kwiatki skimii japońskiej Rubella.


Uwielbiam te krzewy, chociaż są one wymagające i czasami dosyć kłopotliwe w uprawie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Pogodowa ruletka

Kwiecień - plecień wciąż przeplata. Trochę zimy, trochę lata... a w zasadzie trochę wiosny, trochę lata...  Tak nam się to przysłowie czasowo zmienia.

Dzisiejsza pogoda od samego rana płata figle. Jeszcze o 09.00 było +15 stopni i słońce, aż tu nagle przyszły chmury, deszcz i ochłodzenie. Po 10.00 było już tylko +8 stopni. Lało jak z cebra. Ale to dobrze, bo rośliny o tej porze roku potrzebują sporej dawki wilgoci. Później była loteria... Słońce, deszcz, ciepło, zimno, wiatr... Ale w końcu kwiecień...

Wertykulator wciąż jest w naprawie. Czekam więc na moment, kiedy wreszcie będę mógł uruchomić maszynę i zadziałać. Trawnik tego bardzo już wymaga.



 
Wszędzie widać wiosnę.  Wiele roślin puszcz młode listki, a część z nich zanim puści liście obdarzy nas swoimi pięknymi kwiatami. Do twej grupy należy magnolia, którą podejrzałem u moich sąsiadów. Gdyby nie dzisiejszy deszcz pąki na pewno rozwinęłyby się.  


Coraz większe liście i pąki kwiatowe ma też kasztanowiec.


Dosłownie za chwilę zakwitnie klon zwyczajny.


A w oddali zieleni się wierzba. Co ciekawe robiąc  zdjęcia z dalszej odległości najpierw udało mi się uchwycić drobne listki brzozy, pięknie prezentujące się na tle sosnowego pnia.


Wykorzystując funkcje aparatu poszukałem dalszej perspektywy i punktów odniesienia. W ten sposób odkryłem piękne listki wierzby u sąsiadów.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!