UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

środa, 11 lipca 2012

Ogród przy kościele w Podkowie Leśnej

Podkowa Leśna jest miastem - ogrodem, które powstało w dwudziestoleciu międzywojennym. Pomimo rozwoju i budowy w okolicznych miejscowościach wielu osiedli i blokowisk Podkowa zachowała swój ogrodowy charakter. W wielu ogrodach można znaleźć tu okazy krzewów, które posadzone były jeszcze przed II wojną światową. Stąd też można bez problemów znaleźć kilkumetrowe rododendrony czy bukszpany, bądź wielkie cisy i tuje. Ozdobą miasta jest ogród położony przy kościele parafialnym pw. Św. Krzysztofa. I dziś chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma spostrzeżeniami i zdjęciami z tego pięknego miejsca. A więcej informacji o samym mieście już wkrótce zamieszczę w innym poście.


Strona internetowa podkowiańskiego kościoła www.poodkowalesna.com podaje następujące informacje o ogrodzie przykościelnym:

"Twórcą projektu i kontynuatorem realizacji ogrodu był dr. Zdzisław Bąkowski, a konsultantem architekt krajobrazu Alicja Lipińska.Wedle projektu Zdzisława Bąkowskiego teren ogrodu przykościelnego podzielono na 8 tematycznych sektorów:
  • Przyroda chroniona Polski. Sektor ten obejmuje rośliny zagrożone wytępieniem i wymarciem na obszarze Polski;
  • Przyroda Podkowy Leśnej. Sektor ten ma uwypuklać całe piękno przyrody podkowiańskiej;
  • Lapidarium. Głównym elementem i podstawowym akcentem terenu są duże głazy umieszczone na nieregularnie uformowanym nasypie;
  • Przyroda minionych wieków. Sektor dawnych dziejów reprezentuje olbrzymi okres historii ziemi mazowieckiej i Polski;
  • Poletko Matki Bożej. Zgrupowano tu rośliny związane z tradycyjnymi przejawami kultu kościelnego;
  • Ogród bibilijny. Przyrodniczy obraz dziejów bibilijnych;
  • Ptasi raj. Zespół ten jako całość ma dawać w pełni estetyczne wrażenie w każdej porze roku przez kształt sylwetki, kolor liści, kwiatów, zieleń zimą itd. Zasadniczym celem tej części ogrodu jest ochrona ptaków;
  • Ogród ziołowy ma być wyrazem ochrony tradycji i ojczystej kultury, a także przypomnieniem, że klasztor był u nas nie tylko ośrodkiem wiary i kultu, lecz także ważnym ośrodkiem leczniczym, ośrodkiem ogrodnictwa i sadownictwa."

W ogrodzie pod koniec maja pięknie kwitły różne odmiany azalii i różaneczników. Na szczególną uwagę zasługują różaneczniki katawbijskie (Rhododendron Catawbiense), których fioletowe kwiaty obsypały wszystkie krzewy.



Przy mniejszych krzewach różaneczników swoje piękno ukazują hosty (funkie), których główną ozdobą są liście. Podobnie jak różaneczniki lubią one cień i wilgotną glebę.



Dopełnieniem ogrodu jest stawik, który od zawsze był obiektem kultu dla dzieci, pamiętam jak sam tam przesiadywałem, obserwując rybki. Dziś poza rybami mieszkają tam kaczki i żółwie.



Na tyłach kościoła znajdują się klatki z ptakami egzotycznymi.




Wizyta w kościele parafialnym pw. Św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej na pewno dostarczy nam wielu wrażeń duchowych. Wizyta w ogrodzie przykościelnym da nam za to moc wrażeń artystycznych i przyrodniczych. Można je ze sobą łączyć, można dzielić... Każdy tam na pewno znajdzie coś dla siebie.


Zdjęcia wykonałem w dniu 22 maja br. Informacje zawarte w poście pochodzą ze strony internetowej podkowiańskiego kościoła www.podkowalesna.com

poniedziałek, 9 lipca 2012

Sadzenie roślin w ogrodzie

Lato w pełni. Nasze rośliny w ogrodach dzięki dużej wilgotności i wysokim temperaturom rosną jak na drożdżach. Ale na pewno większość z nas - osób zakochanych w ogrodach ozdobnych - myśli o tym, żeby coś zmienić w swoim ogrodzie. Ja też tak mam. W zeszłym roku myślałem, że już ogród mam w stu procentach uporządkowany i obsadzony, ale w tym roku okazało się, że a to coś przemarzło, a to koncepcja mi się zmieniła albo znalazłem ciekawy krzew, którego wcześniej nie miałem i oczywiście musiałem go kupić i znaleźć dla niego miejsce w ogrodzie.

Dzięki "zmianie koncepcji" w moim ogrodzie w połowie maja pojawił się klon palmowy. 



Rodzi się jednak pytanie. Kiedy sadzić krzewy? Czy lepiej je posadzić na wiosnę czy może poczekać do jesieni i wtedy wkopać je w docelowe miejsce? Nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, zarówno wiosna jak i jesień mają swoje plusy i minusy.

Na pewno nie powinno się przesadzać roślin w czasie ich wzrostu, czyli latem. Lepiej poczekać do września i wtedy je przesadzać. Za jesienią przemawia też to, że gleba jest nagrzana, i łatwiej będzie się roślinom ukorzenić. Poza tym jest ona równomiernie wilgotna, podobnie jak powietrze w naszym ogrodzie. Dni są już krótsze i słońce nie operuje tak mocno jak wiosną, nie ma również tak dużych wahań temperatury pomiędzy dniem a nocą. Wiosną o poranku potrafią chwytać przymrozki! 

Można powiedzieć, że na wiosnę powinniśmy sadzić krzewy, które potrzebują więcej czasu na rozwój systemu korzeniowego. Dlatego też np. azalie czy różaneczniki lepiej sadzić od połowy marca (lub od kiedy ziemia jest już rozmarznięta)  do końca kwietnia. 

Moje dwa nowe rododendrony katawbijskie pojawiły się w ogrodzie dopiero 23 czerwca. Mam natomiast pewność, że od trzech lat rosły w donicach. To pozwoliło na posadzenie ich w tak późnym terminie i już po ich przekwitnięciu.


Większość roślin zimozielonych rośnie mniej więcej do początku września. Wtedy, po zakończeniu ich wzrostu możemy je przesadzić lub wsadzić nowo zakupione krzewy. Pamiętajmy jednak, że lepsze będą te, które rosły w pojemnikach, iż te, które zostały wykopane z ziemi. Nigdy nie mamy gwarancji, że ich system korzeniowy nie został naruszony. Podobnie rzecz wygląda z cisami, tujami lub jałowcami i innymi iglakami. 

Rośliny, które rosną od początku w pojemnikach możemy sadzić przez cały rok. Ale lepiej jest posadzić je w końcówce lata lub na początku jesieni. Nie będą wtedy narażone na działanie ostrych promieni słońca ani na wysuszenie, natomiast bez  problemu ukorzenią się przed nadejściem zimy.

I jeszcze nowy krzew trzmieliny Fortunea "Sunspot". Posadzony w czerwcu, ale pochodzący z uprawy pojemnikowej.


Późną jesienią sadzimy drzewa liściaste i róże, które mają odkryty korzeń. Pamiętajmy jednak, żeby róże zakopczykować. Ochroni to ich system korzeniowy przed przemarznięciem.

niedziela, 8 lipca 2012

Szkodniki ogrodowe - gryzonie i inne

Wiele osób wychodząc rano do ogrodu o mało nie dostało zawału, kiedy zobaczyli na środku wypielęgnowanego trawnika kopczyki zrobione przez kreta. Widząc takie zniszczenia na usta same cisną się słowa powszechnie uznane za obelżywe. Mając jednak na względzie kulturę ludzi czytających mojego bloga oraz osoby to piszącej nie będę tu cytował jak nazwalibyśmy takiego kreta, oraz co kazilibyśmy mu robić i którędy.

Ponad tydzień temu pisałem na blogu o jednym z wg mnie najgorszych szkodników ogrodowych jakim jest karczownik, popularnie nazywany szczurem wodnym. Informacje o tym niechciany mieszkańcu naszych ogrodów znajdziecie Państwo w poście z 28 czerwca br. 

Dziś kilka słów o innych gryzoniach, które nie są mile widzianymi gośćmi w otoczeniu naszych domów. 

Obok karczownika, najbardziej dokuczliwym jest kret. Kopie on pod ziemią długie korytarz, a wychodząc na powierzchnię pozostawia po sobie kopce, najczęściej niestety w miejscach gdzie w ogóle nie chcielibyśmy ich widzieć, a więc na trawniku czy rabatach. Krecie korytarze mogą dochodzić do nawet ponad 200 metrów długości. Kret co jakiś czas je patroluje. Żywi się dżdżownicami, drobnymi kręgowcami i larwami owadów.

Kret europejski 

Kret nie lubi zapachu aksamitek i bazylii. Rośliny te je odstraszają. Poza tym kret nie znosi odstraszaczy wibracyjno-akustycznych. 

Uwaga, zalewanie wodą korytarzy krecich podwyższa jedynie aktywność tego małego ssaka. 

Kolejnym gryzoniem, który potrafi podgryzać nowo posadzone drzewka i krzewy ozdobne jest nornica ruda.Nie pogardzi on również, szczególnie zimą, korą młodych drzew. Poza tym zjada larwy, owady, liście drzew oraz młode pędy i pąki. Prowadzi podziemny tryb życia, ale potrafi również wspinać się po drzewach. 

Nornica ruda 

Nornica prowadzi wieczorowo-nocny tryb życia. Mieszka w tunelach i norach wykopanych płytko pod ziemią, najczęściej w okolicy powalonych drzew, w sąsiedztwie gęstych krzewów lub zarośli.

Cebulki kwiatów są przysmakiem kolejnego naszego wroga jakim jest nornik polny (zwany też zwyczajnym). To maleństwo przypominające mysz, różni od niej trochę szersza głowa.

Nornik zwyczajny 

Nornik ponadto zjada nasiona. Jak podaje Wikipedia nornik polny najszybciej ze wszystkich ssaków osiąga dojrzałość płciową. Na ogól juz po dwóch miesiącach życia ten mały ssak jest gotowy do dalszego rozmnażania. Ale znany jest przypadek, kiedy 33 dniowa samiczka urodziła małe, oznacza to, że musiała zostać zapłodniona w ok. 13 dniu życia, czyli wtedy, gdy ssała jeszcze mleko matki!!!

Wielbicielką cebulek kwiatowych, pąków, nasion i młodej kory drzew jest mysz zaroślowa. Nie pogardzi ona również pająkami, owadami, grzybami czy owocami. Mysz ta prowadzi wieczorowo-nocny tryb życia.  Kopie dosyć głębokie nory. Jeśli przy otworze wlotowym zauważymy kupki piasku możemy być prawie pewni, że w naszym ogrodzie zamieszkała mysz zaroślowa.

Mysz zaroślowa 

Mysz ta może mieć nawet 3-4 mioty rocznie, w każdym po ok. 8 młodych.Młode osobniki osiągają dojrzałość płciową już po 8 tygodniach życia.

Po publikacji posta o karczowniku i o sposobach jego zwalczania, kilka osób zwróciło mi uwagę, że są również naturalne metody odstraszania szkodników. I dziś napiszę kilka słów właśnie o nich.

1. Pnie drzewek można owinąć siatką metalową lub plastikową,
2. Regularnie przekopujemy ziemię tak, aby utrudnić gryzoniom osiedlanie się,
3. Wycinamy resztki roślin,
4. Sadzimy rośliny odstraszające (bazylia, korona cesarska, aksamitki),
5. Cebule kwiatowe i inne rośliny (w miarę możliwości) sadzimy w koszykach ażurowych, przez ścianki których gryzonie się nie przedostaną.

Naturalnymi wrogami drobnych gryzoni są ptaki, jeże i kuny. Również psy (np. jamniki) i koty mogą odstraszyć gryzonie i zniechęcić je do zadomowienia się w ogrodzie. Niestety psy mogą też zniszczyć nasze krzewy lub trawnik, na pewno sami Państwo wiedzą w jaki sposób. Podkopywanie drzewek i krzewów, kopanie dziur, załatwianie sięna środku trawnika, to najczęstsze grzechy naszych pupili.

Wszystkie zdjęcia w tym poście pochodzą z serwisu Wikipedia.

Tekst powstał na bazie informacji zamieszczonych w Wikipedii oraz w miesięczniku Kwietnik, numer z września 2010 roku.

sobota, 7 lipca 2012

Oczko wodne latem

Wielokrotnie już pisałem w różnych postach o oczku wodnym. Podobnie jak rośliny, trawnik, czy ogólnie cały ogród również oczko wodne zmienia się razem z przemijającymi miesiącami i porami roku. Czy ktoś pamięta zdjęcia oczka ze stycznia? Pewnie nie... a wyglądało ono tak...


Mimo upałów jakoś nie tęsknię za zimą i za śniegiem i mrozem. Oczko żyje cały czas. Teraz rozwijają się w nim grzybienie. Wieczorami rechoczą żaby. Widziałem nawet jaszczurkę, która wygrzewała się w słońcu na kamieniach. W maju miałem gości na oczku - przyleciały kaczki krzyżówki. Bardzo się z tego ucieszyłem, podobało mi się jak nurkują i chlapią się wodą. Czar jednak prysł kiedy po ich odlocie zauważyłem brak większości rybek, nurkowały nie na pokaz ale po jedzenie... No cóż, takie życie, a w zasadzie taki łańcuch pokarmowy.

W oczku mieszka też jedna szczeżuja, czyli małża, ale nie widać jej bo swoje "muszlane" życie spędza na dnie zbiornika.


Pojawia się coraz więcej liści grzybieni. Czekam z niecierpliwością kiedy pojawią się pąki kwiatowe i same kwiaty. Rybki mają pod liśćmi schronienie przed słońcem i przed rybkożercami. Niestety oprócz kaczek również inne zwierzęta zrobiły sobie z mojego oczka wodnego stołówkę. Wieczorami przylatują sowy, odwiedza mnie też kot, całkiem ładny, rybki muszą mu służyć. A w ciągu dnia wrony polują na ryby, niestety dosyć często skutecznie.


Latem bardzo ważne jest napowietrzanie wody oraz jej oczyszczanie. Dlatego idealnym rozwiązaniem jest filtr z pompą fontannową. Pozwala to utrzymać równowagę biologiczną w oczku. Zapobiega też nadmiernemu rozrastaniu glonów. Należy jednak uważać, żeby nie włączać fontanny wtedy gdy jest bardzo ciepło, gdyż wtedy oprócz napowietrzenia będziemy też nagrzewać wodę. Podobnie zimą, kiedy oczko nie jest zamarznięte napowietrzmy je tylko wtedy gdy temperatura jest naprawdę wysoka (jak na zimę). W przeciwnym wypadku będziemy wodę ochładzać (szczególnie w głębszych rejonach oczka gdzie zimują ryby).

Dobrze jest również co jakiś czas uzupełnić parującą wodę z oczka. Dzięki temu podczas upałów ochłodzimy trochę wodę w oczku i ją odświeżymy.

piątek, 6 lipca 2012

Upalny wieczór

Wczoraj (05 lipca) temperatura w południowo zachodnich okolicach Warszawy wzrosła do +35 stopni w cieniu. Takie upały przy dużej wilgotności są uciążliwe nie tylko dla ludzi, ale również dla zwierząt i roślin. Jeżeli w miejscu, w którym mieszkamy są dzikie ptaki, dobrze jest postawić im pojemniczek ze świeżą i zimną wodą. Wiele ptaków korzysta wtedy również z wody w naszych oczkach wodnych. Nie przeganiajmy ich i pozwólmy im spokojnie się wykąpać i ochłodzić w wodzie.

Pomimo ostatnich opadów woda z gleby przy tak wysokich temperaturach bardzo szybko paruje. Poza tym rośliny teraz są u szczytu rozwoju i również potrzebują więcej wody niż zwykle. Dlatego też należy codziennie kontrolować wilgotność gleby i w razie potrzeby podlać krzewy i trawnik. O podlewaniu piszę w innym poście opublikowanym kilka dni temu.


W miejscach, które są ściółkowane korą sosnową woda z gleby znacznie wolniej wyparowuje. Kora utrzymuje wilgotność podłoża latem, zakwasza lekko ziemię, co służy roślinom kwaśnolubnym, takim jak np. różaneczniki. Zimą natomiast doskonale izoluje podłoże i chroni systemy korzeniowe roślin przed nadmiernym przemarznięciem. Pamiętajmy, że dobrze jest przed ściółkowaniem wyłożyć ziemię agrowłókniną.


Ochłody dodaje również włączona fontanna w oczku wodnym. Poza tym napowietrza ona wodę. Należy ją włączać wczesnym rankiem i wieczorem, tak aby nie nagrzewać niepotrzebnie wody w oczku. Tryskająca woda ogrzewa się na słońcu! Nieruchoma woda i wysokie temperatury sprzyjają rozwojowi glonów, dlatego codziennie powinno się włączać filtr i fontannę. Można również stosować środki chemiczne, które służą zwalczaniu glonów. W odpowiednim roztworze podanym przez producenta na opakowaniu, nie są one niebezpieczne dla ryb i innych mieszkańców oczka.

czwartek, 5 lipca 2012

Ścieżki ogrodowe - materiały

9 marca 2012 roku na moim blogu zimozielonyogrod.blogspot.com opublikowałem post dotyczący budowy ścieżek w moim ogrodzie. Znajdziecie tam Państwo mnóstwo informacji o moich doświadczeniach w tym zakresie. 

Dziś chciałbym napisać kilka słów o projektowaniu ścieżek, doborze materiałów oraz innych elementach małej architektury, towarzyszących ścieżkom.

Najładniej wyglądają ścieżki, które są lekko kręte, prowadzące po łukach do różnych miejsc w ogrodzie i do wejścia do domu i posesji. Pamiętajmy jednak, żeby nie wydłużały one zbytnio dystansu do tych miejsc. Zarówno kształt ścieżek, ich przebieg, długość oraz materiały z jakich będą wykonane powinny być dopasowane do całej reszty ogrodu i otoczenia. Ważna jest również ich późniejsza częstotliwość użytkowania. Oczywiście w prywatnych ogrodach najładniej wyglądają materiały naturalne czyli kamień i drewno. Jeśli chodzi o przebieg ścieżek, materiały, i ogólnie kształt i wygląd ogrodu to sporo może nam pomóc starożytna chińska sztuka planowania przestrzeni Feng Shui.

W moim ogrodzie początkowo pojawiły się ścieżki z drewnianych klocków tzw. okrąglaków. Decydując się na drewno należy je bardzo dobrze zaimpregnować (najlepiej w długotrwałej kąpieli w impregnacie) oraz zabezpieczyć przed działaniem czynników atmosferycznych. Jakie są skutki zaniedbać w tym zakresie możecie Państwo przeczytać we wspomnianym poście na moim blogu.


W ubiegłym roku wymieniłem materiał, z którego zrobione były ścieżki. W miejsce drewnianych klocków pojawił się szary granit.Kamień ten idealnie pasuje do otoczenia. jest poza tym łatwy  w utrzymaniu. No i wygląda przepięknie. Z tego samego materiału powstały murki oporowe przy skarpach koło schodów do domu, oraz murki przy furtce. Reszta kostki granitowej posłużyła mi do wybudowania obrzeży trawnika, dzięki którym kora sosnowa wysypana tam, gdzie nie ma trawy nie dostaje się na trawnik. Ponadto linia rozgraniczająca te miejsca nadaje ogrodowi lekko futurystycznego i trochę geometrycznego i uporządkowanego wyglądu.


Projektując ścieżki w ogrodzie warto również od razu zaprojektować inne elementy małej architektury, takie jak właśnie murki, ścianki czy chociażby oświetlenie ogrodu i ścieżek. Ja niestety nie zaprojektowałem ani oświetlenia ani doprowadzenia prądu do oczka wodnego czy choinki (na lampki bożonarodzeniowe). Dlatego w tym roku będzie mnie czekać znowu mały bałagan w ogrodzie w postaci rozbierania części chodników aby położyć okablowanie do lamp ogrodowych, oczka wodnego i choinki oraz dzwonka przy furtce. 

 
Już wkrótce napiszę kolejne parę słów o oczku wodnym, które jest bardzo ważnym elementem mojego ogrodu. Tymczasem zapraszam Państwa do komentowania moich wpisów. Jeżeli mają Państwo jakiekolwiek pytania dotyczące mojego ogrodu to bardzo chętnie na nie odpowiem. Uprzejmie proszę o przesyłanie korespondencji mailem na adres: zimozielonyogrod@gmail.com

środa, 4 lipca 2012

Ogród latem

Lato w tym roku zaczęło się upalnie i wilgotno. I chociaż dla ludzi taka pogoda jest utrapieniem, bo jest parno, burzowo i czasami niebezpiecznie, to dla większości roślin jest to wręcz idealna pogoda. Słońce, na przemian ze sporą dawką wilgoci i wysokich temperatur powoduje, że szybko one rosną, a przy tym ich zieleń jest bardzo żywa.

Poniższe zdjęcie przedstawia bluszcz pospolity. Zrobiłem je 13 czerwca, a więc niewiele ponad 3 tygodnie temu.


Bluszcz dorastało zgrubienia kory na dębie. Tak bluszcz wygląda dzisiaj czyli 04 lipca. Przyrósł od tamtego momentu o prawie 40 cm. A jego rozwój i wzrost będzie trwał do października lub listopada. Może już nie będzie tak szybki, ale na pewno bluszcz wydłuży się o ponad metr (każda gałązka). 


Z pogody korzystają również kwiaty na schodach. Dziś pojawiły się tam również begonie, które kupiłem na targu w Grodzisku Mazowieckim. Begonie lubią miejsca półcieniste. Nie powinny być przez cały dzień wystawione na działanie promieni słonecznych. Sadzimy je w dobrej ziemi ogrodniczej, często podlewamy tak, żeby ziemia w doniczce była stale lekko wilgotna. Begonie będą zdobić nasze balkony, tarasy czy ogrody aż do pierwszych przymrozków. Jeśli chcemy aby kwitły dłużej możemy je późną jesienią zabierać na noc do domu, a kiedy temperatura przekroczy +3 +4 stopnie z powrotem wystawiać na zewnątrz. W ubiegłym roku begonie kwitły u mnie na schodach aż do połowy listopada! Przy czym nie były chowane ani razu do domu.



Obok begonii na schodach rosną w doniczkach aksamitki, a także dalie miniaturowe oraz niecierpki, o których pisałem już w poprzednich postach.

Niestety schody do zdjęć nie zostały umyte, a po wczorajszym i dzisiejszym deszczu są na nich ślady od rozmytych płatków kwiatów. Nad schodami jest balkon, gdzie rosną pelargonie.



Wilgotna i gorąca aura dobrze wpływa na przyrost trawnika. W zasadzie to mógłbym kosić trawę co trzy dni. niestety ostatnio jest stale wilgotna, szczególnie w miejscach gdzie przeważa cień. Dziś wykorzystałem dobry moment. W południe trawa trochę przeschła (chociaż nie do końca) i ją skosiłem.



Miejsca, w których karczownik wyrządził szkody oraz tam gdzie trawnik był rzadki już prawie całe zarosły dosianą przeze mnie trawą. Wracając jednak do koszenia, pamiętajmy aby trawę kosić wtedy gdy jest już sucha, ale nie wysuszona jeszcze popołudniowym mocnym słońcem. Kosząc wilgotną trawę kosiarka może rwać, a nie ucinać końcówki źdźbeł. Będą one potem żółkły i nasz trawnik zrobi się brzydki.


wtorek, 3 lipca 2012

Bluszcz kolchidzki 2 - Hedera Colchica 2

Niecały miesiąc temu, 13 czerwca opublikowałem post opisujący bluszcz kolchidzki (Hedera Colchica). Tak jak wspominałem wcześniej bluszcz ten (odmiana podstawowa) rośnie w moim ogrodzie. Ponadto miałem też odmiany Sulphur Heart oraz Dentata Variegata.

Tak wyglądały te bluszcze, kiedy rosły posadzone przy drewnianej kratownicy. Po prawej stronie Dentata Variegata, a po lewej Sulphur Heart. Zdjęcie zrobiłem 23 stycznia tego roku.


Myślałem, że to tegoroczna zima je zniszczyła, i tak po części było. Rozmawiałem kilka dni temu ze znajomym ogrodnikiem. Powiedział mi, że oczywiście to zima była przyczyną śmierci tych pięknych bluszczy. Ale co ciekawe, nie tyle niskie temperatury, co susza zimowa. Po tej rozmowie uświadomiłem sobie, że przecież obok bluszczy rosły trzmieliny Fortunea, które również po zimie nadawały się do wyrzucenia. Przyczyną ich zniszczenia była zimowa susza. Podobnie było najprawdopodobniej w przypadku bluszczy! Rosły one przy dużych drzewach, które potrzebują dużo wody i korzeniami wyciągają ją z podłoża. Kiedy wyrywałem trzmieliny ich podłoże było jak popiół, tak samo wyglądało podłoże uschniętych bluszczy.

Co ciekawe, podstawowa odmiana Hedera Colchica przeżyła zimę w moim ogrodzie bez żadnych uszkodzeń. Ale ten bluszcz akurat rośnie w miejscu wilgotnym. Dodam tylko, że poprzednie dwie zimy, które były dłuższe i mroźniejsze wszystkie odmiany Hedera Colchica (w tym te kolorowe) przeżyły bez żadnych uszkodzeń. Miały pewnie więcej wilgoci. 

Tak wyglądała odmiana podstawowa tego pnącza w styczniu tego roku.


Będę więc dalej eksperymentował z tą odmianą bluszczu. W ogrodzie posadziłem już następny krzew odmiany Dentata Variegata. Teraz będę o niego bardziej dbał i pilnował, żeby przed zimą obficie podlać krzew oraz jego otoczenie. Zabezpieczę również glebę korą sosnową, co poprawi utrzymanie wilgotności podłoża oraz ochroni korzenie przed nadmiernym przemarzaniem.

Oto nowy krzew Hedera Colchica Dentata Variegata.


W tle rośnie mahonia. A w lewym dolnym rogu widać maleńki bluszcz palmowy.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Koszenie trawnika

Trawnik jest jedną z najważniejszych ozdób każdego ogrodu. Piękna zieleń darni i równo przycięta trawa przyciągną oko niejednego człowieka, a nas będą cieszyć swoim wyglądem. Jeżeli chcemy, żeby nasz trawnik tak właśnie wyglądał musimy o niego zadbać. Już w fazie planowania ogrodu musimy pomyśleć o trawniku, jego funkcjach oraz położeniu. Ogromne znaczenie ma dobre przygotowanie podłoża oraz dobór nasion traw do miejsc słonecznych, zacienionych, suchych, często użytkowanych, sportowych itp. Jedną z ważniejszych rzeczy w utrzymaniu pięknego trawnika jest jego koszenie i dziś napisze właśnie o tej czynności kilka słów.

 
Ogólnie przyjęto, że trawnik w okresie wiosennym i jesiennym powinniśmy kosić co ok. 6 - 10 dni, zależnie od gatunku posianych traw.  W okresie letnim, kiedy temperatury są wyższe koszenie możemy przeprowadzać częściej, nawet co 4 - 5 dni. Jest to oczywiście zależne od tempa wzrostu trawy, pogody, nasłonecznienia itp. Idealna wysokość skoszonego trawnika to od 3 do 5 cm. Jeżeli nasz trawnik nie był długo koszony i trawa jest bardzo wysoka, wtedy musimy skosić go kilkakrotnie, skracając trawę za każdym razem o 1/3 jej wysokości. W razie takiej konieczności koszenie powtarzamy co ok. 3 dni. Zasada cięcia trawy o 1/3 jej wysokości tyczy się również regularnie koszonych trawników. Nigdy nie powinniśmy obcinać więcej niż właśnie 1/3 wysokości trawy. Trawy sportowe można ciąć do wysokości 2,5 - 3 cm.

W okresie letnim, kiedy jest mniej opadów trawa powinna być trochę wyższa ( o ok. 1 cm) po skoszeniu, niż w okresach wiosennym i jesiennym. Trawę zaczynamy kosić już wiosną, w momencie kiedy zauważymy jej zazielenianie się i przyrost młodych źdźbeł. Zależnie od rejonu Polski oraz panującej aury rozpoczynamy koszenie już w  marcu bądź w kwietniu. Ostatnie koszenie trawnika powinniśmy przeprowadzić w październiku, ale znów jest to uzależnione od pogody. Jeżeli jest ciepła jesień to czasem nawet w listopadzie konieczne jest koszenie trawy. Ogólnie rzecz biorąc trawa przed zimą powinna mieć wysokość ok 8 - 10 cm. Tak więc zależnie od szybkości wzrostu naszego trawnika, musimy sami ocenić kiedy po raz ostatni skosić trawę. Pamiętajmy jedynie,żeby po skoszeniu miała ona szansę dorosnąć do minimalnej wysokości 8 cm.


Najlepszą porą na koszenie trawnika jest przedpołudnie, kiedy na trawie nie ma już rosy. Kosząc mokrą trawę możemy być prawie pewni, że kosiarka będzie szarpać źdźbła a nie je ścinać. Takie poszarpane źdźbła potem żółkną i trawnik nieładnie wygląda. Również trawa wysuszona popołudniowym słońcem nie powinna być koszona. Inaczej ta sprawa wygląda w miejscach, gdzie jest więcej cienia. Jeśli od wczesnego popołudnia nasz trawnik jest w cieniu wtedy możemy trawę skosić wieczorem. Ale pamiętajmy, że wysuszona trawa również może być poszarpana przez kosiarkę. Dlatego najlepiej przeprowadzać tę czynność kiedy tylko trawa wyschnie z rosy.


Równie ważną rzeczą jest kosiarka. Niezależnie od tego, czy jest to sprzęt elektryczny czy spalinowy, kosiarka powinna mieć bardzo ostre i nie postrzępione noże. W przeciwnym wypadku będzie trawę rwać i szarpać, a nie ścinać. A to doprowadzi trawnik do żółknięcia i co za tym idzie nieładnego wyglądu.

Więcej informacji o zakładaniu trawnika, jego pielęgnacji, podlewaniu i nawożeniu już wkrótce na mojej stronie internetowej.

niedziela, 1 lipca 2012

Podlewanie

Temperatura rośnie w tempie iście ekspresowym. Słońce szybko wysusza glebę, dlatego bardzo ważne jest w tym okresie podlewanie trawnika, krzewów, drzewek i kwiatów.

Jeśli przez jakiś czas nie pada deszcz i i zauważymy wysychanie podłoża w doniczkach należy szybko interweniować z konewką w ręku. Kwiaty na balkonie czy tarasie podlewamy regularnie, używając specjalnie przeznaczonych do nich nawozów. Oczywiście jeśli pada deszcz to wtedy nie podlewamy kwiatów i usuwamy nadmiar wody z podstawek, tak żeby nie dopuścić do gnicia korzeni. W słoneczne i gorące dni kwiatki lepiej podlać rano i wieczorem, uważając przy tym żeby nie zmoczyć liści, które promienie słoneczne mogą szybko zniszczyć. Wieczorami możemy natomiast delikatnie opryskać całą roślinę, uważając przy tym, żeby woda nie była zbyt zimna. Pamiętajmy jednak, że niektóre rośliny nie lubią zraszania liści.


Rośliny ogrodowe również podlewamy regularnie, wtedy oczywiście kiedy nie ma zbyt wielu opadów atmosferycznych.

UWAGA!!! Rośliny rosnące pod koronami drzew (szczególnie liściastych) powinny być podlewane częściej. Po pierwsze dlatego, że system korzeniowy drzew pobiera dużo wody z podłoża i może jej nie starczyć dla krzewów, a po drugie dlatego, że padający przez krótki czas deszcz nie zawsze przedostanie się przez gęste korony drzew i często jedynie niewielka część wody deszczowej trafia w tych miejscach do podłoża.


Krzewy i drzewka najlepiej podlewać wczesnym rankiem lub wieczorem. W miejscach gdzie jest dużo cienia możemy podlewać krzewy przez cały dzień. Co jakiś czas również krzewy i drzewka wymagają nawożenia. Jeśli rozsypujemy nawóz doglebowy to rośliny należ od razu obficie podlać, aby nawóz rozpuścił się w glebie i rozpoczął swoje działanie. 


Również trawnik wymaga sporej dawki wilgoci. Jeśli przez trzy - cztery dni nie pada deszcz to musimy naszą trawę podlać, aby uniknąć przykrych niespodzianek w postaci żółknięcia źdźbeł trawy. Najlepszą porą na podlewanie trawnika jest bardzo wczesny poranek (ok. 5 -6 rano). Jest to jednak wyjście dla ludzi lubiących bardzo rano wstawać i do tego nie pracujących. Wyjściem z tej sytuacji jest montaż automatycznego systemu podlewania, który włączy się o zaprogramowanej przez nas porze. Jeśli jednak nie mamy takowego (ja nie mam), to trawnik należy podlewać późnym popołudniem lub wieczorem. I tu znów ważna jest zasada słońca. Miejsca, gdzie jest więcej cienia podlewać można o każdej porze dnia. Również w dni pochmurne możemy podlewać trawę cały dzień. Podobnie jak w przypadku krzewów, po rozsianiu nawozu do trawników, murawę należy bardzo obficie podlać.



sobota, 30 czerwca 2012

Pielęgnacja ogrodu

Witam Państwa w ten gorący i słoneczny dzień. W Podkowie Leśnej są już 33 stopnie w cieniu, a temperatura wciąż rośnie. Nie o tym jednak chciałem napisać. Dziś kilka słów o pielęgnacji o grodu oraz porcja zdjęć pokazujących efekty tych czynności.

Pielęgnacja ogrodu to nie tylko regularne koszenie trawnika czy cięcie krzewów i drzew. Do zabiegów pielęgnacyjnych lub jak kto woli, kosmetycznych zaliczyć możemy również usuwanie chwastów lub uzupełnianie kory sosnowej.


W innych postach przedstawiałem jak można uniknąć codziennej walki z chwastami używając agrowłókniny i kory sosnowej do wyściółki. Nie wszystkie jedna miejsca można wysypać korą. Ja w kilku miejscach nie mam jej i muszę co jakiś czas ręcznie usuwać wszystkie chwasty. Oto efekty moich prac. 

Przy wejściu do ogrodu nie ma kory, gdyż z sosen spada w tym miejscu dużo igieł oraz szyszek, i czyszczenie kory z nich byłoby strasznie trudną czynnością. Tym bardziej, że nie ma dużo powierzchni do czyszczenia z chwastów.

Prawa strona patrząc od strony ogrodu.


 I lewa, również patrząc od ogrodu.


Wyczyszczenia z chwastów domagał się również zakątek rododendronowy. Dodam, że po takim odchwaszczeniu dobrze jest co jakiś czas przegrabić te miejsca i lekko ruszyć ziemię, co powinno zniszczyć kiełkujące chwasty. Jeśli w miejscu gdzie są chwasty rośnie dużo roślin ozdobnych to zdecydowanie odradzałbym chemiczne zwalczanie chwastów. Możemy niechcący zniszczyć również nasze piękne krzewy lub kwiaty.


Do dziś miałem problem z trawą wrastającą w kamienie otaczające oczko wodne. Podczas koszenia musiałem używać podkaszarki, żeby pozbyć się tej trawy. niestety do szału doprowadzało mnie wieczne zrywanie się żyłki w tym urządzeniu. Postanowiłem wykopać trawę na pasku o szerokości ok. 10 cm. Teraz będę mógł wjechać na ten pasek kosiarką i dokładnie wykosić całą trawę wokół oczka. Muszę jeszcze pomyśleć czy nie wysypać tego paska kamieniami (niedużymi otoczakami - takimi jak w kąciku egzotycznym), czy może korą sosnową.



Ponieważ przy nowo posadzonych bukszpanach nie mogłem położyć pod korę sosnową agrowłókniny, w miejscu tym rośnie trochę chwastów, na szczęście nie ma ich wiele. Po ich wyrwaniu uzupełniłem korę. Jeżeli nie wykładamy pod spód agrowłókniny to warstwa kory powinna mieć co najmniej 5-10 cm, żeby nie dopuścić do rozwoju chwastów.



Przy ogrodzeniu, podobnie jak przy oczku wodnym, trzeba było zwalczać wrastającą w siatkę trawę. Od dzisiaj już bez problemu wjadę kosiarką pod sam płot i skoszę równo trawę.


A na koniec jeszcze zdjęcie domu. Wszystkie zdjęcia z tego posta robiłem dzisiaj, czyli w ostatnim dniu pierwszego półrocza 2012.