Dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie chwycił prawdziwy mróz. Rano było -3 stopnie, ale za to świeciło piękne słońce. Niestety po 10.00 nad Warszawę i okolice nadciągnęły mgły i słońce na dobre się schowało. Dziś było zimno. Nawet w ciągu dnia temperatura ledwie doszła do 0 stopni C.Prognozy pogody na najbliższe dni nie są zbyt optymistyczne. W mojej okolicy ma być zimno. Nawet w ciągu dnia temperatury będą ujemne. Cieplej ma się zrobić dopiero w przyszłą środę. Wtedy tez nawet nocami temperatury będą dodatnie. Ale cóż. Taką mamy porę roku. W sumie to trzeba się cieszyć, że jeszcze nie zasypało nas śniegiem. Pamiętam takie lata, kiedy już na 1 listopada był śnieg i mróz.
Wracając jednak do ogrodu, chciałbym dziś pokazać Państwu jak rośliny bronią się przed ujemnymi temperaturami. Większość liściastych zimozielonych odprowadza wodę z liści do korzeni. Liście się zwijają, zmniejsza się parowanie wody, a roślina nie jest aż tak bardzo narażona na przemarznięcie.
Poniżej różaneczniki i skimia japońska (Rubella).
To również skimia japońska, odmiana Fragrant Cloud. A za nią pierisy japońskie.
A to już trzmieliny Sunspot oraz Emerald Gaiety.
Aukuby japońskie również pozwijały swoje liście.
Dziś rano na oczku po raz pierwszy w tym sezonie pojawiła się cienka warstwa lodu.
Jutro chyba zamontuję napowietrzacz i sztuczny przerębel.
Kiedy temperatura spada poniżej zera lepiej nie wchodzić na trawnik. Źdźbła są zamarznięte i chodząc po nich spowodujemy ich łamanie. Trawa na naszych śladach zżółknie i murawa nie będzie ładnie wyglądać.
A u moich rodziców wciąż widać ślady sezonu wegetacyjnego. Kwitną pierwiosnki...
A na różach są jeszcze pąki. Niestety przy takiej pogodzie raczej już się nie rozwiną. Na kwiaty róż musimy poczekać do wiosny!
Bardzo dziękuję za zapisywanie się do grona obserwatorów bloga oraz za polubienia fanpage'a Zimozielony ogród na portalu społecznościowym Facebook.
Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.