UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

czwartek, 6 lipca 2017

Arboretum w Rogowie - liściaste rośliny zimozielone

Tegoroczna wiosna była dla mnie wspaniałym przyrodniczym maratonem. Odwiedziłem wiele ogrodów botanicznych i arboretów. 26 maja byłem w Arboretum Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Rogowie. Dokładniej to piękne miejsce opisałem TUTAJ Wtedy też obiecałem Wam, że opublikuję osobnego posta, w którym przedstawię tutejsze liściaste rośliny zimozielone. Zapraszam do obejrzenia sporej jak na moje posty galerii zdjęć. Nie zabraknie oczywiście opisów i moich refleksji. 

W Rogowie można znaleźć dziesiątki odmian bluszczy czy różaneczników. Mnóstwo różnych bukszpanów, barwinków czy pierisów japońskich. Nie sposób pokazać wszystkie odmiany, bo wtedy musiałbym każdemu gatunkowi poświęcić co najmniej jeden osobny post. Dlatego też dziś pokażę Wam różne perełki, które odkryłem spacerując po rozległym terenie Arboretum.

Na początek kiścień wawrzynowaty. Pięknie rozrośnięta i duża roślina!


A to już rzadkość w Polsce czyli trochodendron araliowaty. Jak go zobaczyłem mało nie zemdlałem z wrażenia! Ale uwaga. U mnie w ogrodzie już też rośnie. Zakupiłem sadzonkę pochodzącą z upraw Arboretum. Wkrótce opiszę dokładniej ten arcyciekawy i mało znany krzew lub małe drzewko.


W alpinarium rosną juki Glauca. Cociekawe tutejsze okazy mają już małe pnie. Yucca Glauca to jedna z najbardziej mrozoodpornych juk i bez problemów można uprawiać ją w Polsce. Oczywiście trzeba jej zapewnić odpowiednie warunki i stanowisko.


W Rogowie rośnie spor ostrokrzewów. Większość z nich to odmiana Aquifolium czyli ostrokrzew kolczasty. Ale jest też np. bardzo mało znany ostrokrzew gładki.

Poniżej ilex Aquifolium Crispa.


Niektóre odmiany mają naprawdę duże i kłujące liście! 


W niektórych miejscach można się natknąć na małe ostrokrzewowe zagajniki.  


Część ostrokrzewów rośnie jako solitery.


Niektóre z nich są naprawdę duże. Ten z poniższego zdjęcia ma kilka metrów wysokości i wg mnie jest prawie tak wysoki jak ostrokrzewy rosnące we wrocławskim Ogrodzie botanicznym.  Tyle, że rogowski okaz jest węższy, bo z każdej jego strony rosną inne drzewa i krzewy.


Jak już wspomniałem na wstępie w  Rogowie rośnie mnóstwo odmian pierisa japońskiego.


Byłem pozytywnie zaskoczony dużymi rozmiarami odmiany Little Heath.


Ale inne też są bardzo duże.


Znalazłem też piękny okaz pierisa kwiecistego. Niestety praktycznie nigdzie w Polsce nie można kupić sadzonek tego wyjątkowo pięknego i bardzo odpornego na mrozy krzewu. Szkoda. 


Na szczególne podkreślenie zasługuje spora kolekcja różaneczników, azali japońskich i azalii wielkokwiatowych. Jest na co popatrzeć! 


Niektóre odmiany różaneczników są bardzo rzadko spotykane w naszym kraju.  


Uwagę zwiedzający przyciągają spore jak na warunki klimatyczne środkowej Polski bambusy. Poniżej fargesia Simba.


Bluszczy w Rogowie dostatek. I to zarówno tych pospolitych...


...jak i kolchidzkich. Nie sugerujcie się opisem. To hedera Colchica a nie hedera Helix.  


Na swojej trasie spotkałem ponadto berberys Julianae...


kalinę sztywnolistną...


...oraz wspaniałą laurowiśnię wschodnią Schipkaensis. To najstarsza odmiana laurowiśni. Wyjątkowo odporna na mrozy i piękna. Sadzonka rośnie już u mnie w ogrodzie. Oczywiście pochodzi z tutejszych upraw.


Po drodze natknąłem się na wyjątkowo dużą kalmię szerokolistną. 


Idąc już do wyjścia zauważyłem wspaniałe mahonie Bealei. Tej odmiany brakuje w moim ogrodzie. 


Arboretum w Rogowie może pochwalić się ogromną kolekcją roślin. Wśród nich nie brakuje oczywiście zimozielonych roślin liściastych. Niektóre naprawdę mnie urzekły. Mam nadzieję, że i Wam się spodobały.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

środa, 5 lipca 2017

Zimozielone magnolie w moim ogrodzie

Liściaste rośliny zimozielone to dla mnie najważniejsze hobby. Jak wiecie w moim ogrodzie rośnie wiele gatunków i odmian takich roślin. Kilka lat temu odkryłem zimozielone magnolie wielkokwiatowe. Kiedyś nie wiedziałem, że takowe w ogóle istnieją. Ale cóż, człowiek uczy się całe życie. Dosyć długo szukałem sadzonek, w końcu w 2013 roku znalazłem... w czeskiej Pradze. Znacie mój upór i odrobinę szaleństwa. Po tygodniu magnolia była u mnie. To odmiana Edith Bogue (magnolia Grandiflora Edith Bogue). W lipcu 2013 rosła już w ogrodzie. Przezimowała bez problemów i w kolejnym roku zakwitła. 

Odmiana ta została wyselekcjonowana w USA w stanie New Jersey. Jej odkrycia dokonała mieszkanka tego stanu Pani Edith Bogue (stąd nazwa). Pewnej zimy gdy temperatura spadła poniżej –30 stopni C prawie wszystkie magnolie zimozielone wymarzły. Ta jedna jedyna przetrwała siarczyste mrozy bez większych uszkodzeń. Magnolia wielkokwiatowa Edith Bogue jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma wzniesiony pokrój i rośnie stosunkowo szybko.


Drzewko rosło powoli ale systematycznie. Zimowało bez uszkodzeń i wyglądało na to, ze zadomowiło się w moim ogrodzie. Aż tu nagle w maju ubiegłego roku magnolia z dnia na dzień zaczęła marnieć. okazało się, że jakiś gryzoń albo inny szkodnik zjadł cały system korzeniowy. Został z niej jedynie suchy badyl.Nie poddałem się i już na jesieni posadziłem... dwie magnolie wielkokwiatowe. Udało mi się znaleźć odmiany Edith Bogue oraz DD Blanchard. Poniżej zdjęcie Edith Bogue, która zimowała w gruncie. Trochę podmarzła ale po przycięciu czubka krzewu zaczęła się pięknie rozrastać. Tak wyglądała wczoraj popołudniu.


Różne strony internetowe podają, że uprawa odmiany „Edith Bogue” możliwa jest w strefach USDA od 9 do 6a. Wytrzymuje ona krótkotrwałe spadki temperatur do –30 stopni C, lecz młode rośliny lepiej zabezpieczyć agrowłókniną gdy temperatura spadnie poniżej –20 stopni C.

Druga z magnolii Edith Bogue zimowała zakopczykowana w foliaku rodziców. Regularnie podlewana świetnie poradziła sobie z zimą. Wiosną trafiła do ogrodu i też nieźle rośnie. Mam nadzieję, że latem zacznie się rozkrzewiać. 


W ubiegłym roku posadziłem także odmianę DD Blanchard. Choć jest trochę mniej odporna na mrozy niż Edith Bogue, przeżyła ostatnią zimę w gruncie. Krzew jednak mocno zmarzł i wiosną musiałem ją przyciąć. Postanowiłem także przesadzić ją w inne miejsce. Po przycięciu i zasileniu nawozami naturalnymi DD Blanchard świetnie się rozrasta. Poniżej zdjęcie z wczorajszego popołudnia.


Magnolia wielkokwiatowa DD Blanchard (magnolia grandiflora DD Blanchard) została wyselekcjonowana w jednej ze szkółek w Karolinie Północnej w USA. Introdukowana do Europy, dzięki  swej urodzie podbiła serca ogrodników w krajach zachodu i południa kontynentu. Jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym do wysokości nawet 5 – 8 metrów, przy szerokości ok. 3 – 4 m. W naszym klimacie raczej takich rozmiarów nie osiągnie, ale w dobrych warunkach dorosła roślina powinna mieć ok. 3-4 metry wysokości. Ma regularny i wzniesiony, lekko piramidalny pokrój i powinna rosnąć stosunkowo szybko. Jest to dosyć gęste nieduże drzewo. 

Jak już wspomniałem zakupiłem dwa krzewy tej odmiany. Jeden zimował w gruncie (powyżej) a drugi, podobnie jak druga Edith Bogue, w foliaku rodziców. Postanowiłem zrobić eksperyment i tę, ktora zimowała w foliaku posadziliśmy u rodziców w ogrodzie. Rośnie w miejscu osłoniętym, słonecznym i niezwykle ciepłym. Pięknie się rozkrzewia, a dzięki regularnemu podlewaniu i stosowaniu nawozów naturalnych wyjątkowo szybko rośnie. Poniżej zdjęcie z wtorkowego popołudnia.


Jej duże, ciemnozielone liście są większe niż u odmiany Edith Bogue. Ponadto przy końcach są szersze niż przy szypułce. Do tego od spodu pokryte są rudawo-brązowym meszkiem. Różne strony internetowe podają, że uprawa odmiany DD Blanchard możliwa jest w strefach USDA od 9 do 7A. Ale powinna poradzić sobie również w strefie 6B. W łagodniejszym klimacie powinna rosnąć w pełnym słońcu. W naszych warunkach klimatycznych należy chronić roślinę przed wczesnowiosennym, ostrym słońcem, które w mroźne dni (luty, marzec)  może uszkodzić jej liście. Latem na krzewie powinny pojawić się duże, białe kwiaty (do 20 cm średnicy) kształtem przypominające filiżankę, podobne do tych jakie ma odmiana Edith Bogue.

Póki co magnolie świetnie rosną. Będę Was na bieżąco informował o ich szybkości wzrostu i ogólnej kondycji. Szczególnie w czasie zimy i wiosną.  

Z doświadczenia wiem, że zimozielone magnolie w odmianach Edith Bogue, DD Blanchard, 24 Below czy Victoria dobrze sobie radzą na całym pasie Wybrzeża Bałtyku, od Helu przez Kołobrzeg, aż po Świnoujście czy nawet Szczecin. Podobno rosną także w Zielonej Górze, ale niestety nie widziałem ich tam. W centralnej Polsce, z uwagi na ostrzejsze zimy mogą być z nimi problemy.  Czas pokaże jak wytrzyma nasze zimy, ale jestem jak zawsze dobrej myśli.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 4 lipca 2017

Ogrodowe porządki na początku lipca

W sobotni wieczór wróciłem z Poznania, gdzie spędziłem kilka wspaniałych dni. Przez ten krótki czas w ogrodzie zaszły zmiany. Duża wilgotność i wysokie temperatury sprawiły, że rośliny sporo urosły. Dynamiczna pogoda, wichury i ulewy połamały sporo gałęzi. W ogrodzie panował niewielki bałagan. W niedzielę pozbierałem część gałęzi z trawnika. Ale zasadnicze porządki zrobiłem wczoraj. To niewiarygodne, ale z ogrodu zebrałem aż 3 duże kosze mniejszych lub większych gałęzi i konarów. No i oczywiście szyszek. Prawdziwym wyzwaniem było jednak przycięcie mocno rozrośniętych trzmielin.


Pod ostrza sekatorów trafiły nie tylko te, które rosną przy wejściu, ale również szczepione na pniu i formowane odmiany Emerald'n Gold rosnące przy altance.


W kolejce do cięcia czekały bukszpany. Nie zdążyłem przyciąć ich wczesną wiosną. Musiałem więc poczekać do momentu aż młode pędy będą na tyle rozwinięte, żeby bez szkód zniosły przycinanie. Początek lipca to dobry moment na formowanie bukszpanowych żywopłotów czy figur. 


Zarówno trzmieliny i bukszpany przyciąłem dość radykalnie. Miałem przez to sporo sprzątania. Tym razem nie zdecydowałem się na ukorzenianie ściętych końcówek. Jedynie kilka obciętych gałązek Emerald'n Gold trafiło do słoiczka z wodą. Dziś albo jutro posadzę je do doniczek. Oczywiście najpierw oprószę ich końcówki ukorzeniaczem.


Po przycięciu trzmielinowa "kołderka" na skarpach przy schodach wreszcie wygląda w miarę elegancko.


Równie ładnie prezentują się bukszpany. 


Po sprzątnięciu ściętych gałązek nadszedł czas na koszenie trawnika. Ale najpierw specjalnymi nożycami do trawy przyciąłem te źdźbła, do których nie jest w stanie dotrzeć kosiarka. 


Późnym popołudniem ogród wyglądał już ładnie. Pozostało mi jeszcze do sprzątnięcia kilka miejsc. To m.in. dwa zakątki przy wejściu do ogrodu oraz zakątek japoński, gdzie rosną różaneczniki, pierisy i bluszcze algierskie. W tych miejscach nie ma kory sosnowej i co jakiś czas muszę usuwać z nich zielsko oraz igliwie czy szyszki spadające z sosen.


Wczesnym wieczorem zrobiłem kilka zdjęć magnoliom wielkokwiatowym, rosnącym u mnie i u moich rodziców. Ostatnio dostaję na ich temat sporo maili z różnymi pytaniami, dlatego też już jutro napiszę o nich więcej.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 3 lipca 2017

Laurowiśnie na początku lipca - odrodzenie

Nieco ponad 3 miesiące temu pisałem o moich laurowiśniach. W tej chwili mam w ogrodzie 5 odmian, a szósta rośnie u moich rodziców. Jedne odmiany świetnie poradziły sobie z mrozami połączonymi ze słońcem. Niektóre jednak bardzo kiepsko przeżyły zimę. 

Dziś chciałbym podzielić się z Wami zdjęciami krzewów, zrobionymi dziś popołudniu. Porównam je ze starszymi fotografiami, na których m.in. widać zimowe uszkodzenia.

Podsumowanie zaczniemy od laurowiśni wschodniej Caucasica. Najstarsza z nich rośnie u mnie od 2012 roku. Tak krzew ten wyglądał w Boże Narodzenie 2016. Przy ponad 12 stopniach ciepła. Caucasica miała wówczas ponad 2 metry wysokości.


A to już zdjęcie z początku marca 2017. Krzew w ciągu dnia w czasie sporych mrozów (w dzień -17, nocami nawet -26) narażony był na promienie słoneczne. Efekt widać na zdjęciu.


Laurowiśnia w marcu został mocno przycięta. 


Tak wygląda dzisiaj. Caucasica bardzo ładnie się zregenerowała. Ale do wyglądu z zeszłego roku jeszcze jej daleko. 



A to już inne laurowiśnie odmiany Caucasica. Te rosły u mnie jako żywopłot. Poniższe zdjęcie robiłem w Boże Narodzenie 2016. 


To te same krzewy na początku marca 2017. Tragedia.


Moją pierwszą myślą było przycięcie ich do korzeni, a następnie wiosną wyrzucenie i posadzenie innych, odporniejszych krzewów. 


Ale dobre duszki z zaprzyjaźnionej szkółki w Janczewicach podpowiedziały mi żeby dać szansę krzewom. Wiosną zasiliłem je nawozami. Efekty są zaskakujące i bardzo pozytywne. Poniższe zdjęcie robiłem dziś popołudniu. 

Niektóre nowe przyrosty mają ponad 30 cm długości. I wciąż rosną!



Inna z moich laurowiśni wschodnich, Ivory też trochę zmarzła. Ale podciąłem ją i ładnie się zregenerowała. Poniżej widok z marca 2017.


A to już widok z dzisiejszego popołudnia. Nie dość, że krzew pięknie przyrósł to jeszcze wybarwienie liści znacząco się poprawiło. Co ciekawe sprzedano mi ją jako odmianę Gajo, potem myślałem, ze to Marbled White, ale ostatecznie zidentyfikowałem ją jako Ivory.


Etna to kolejna odmiana laurowiśni wschodniej. Po zimie wyglądała dobrze, chociaż miała kilkanaście uszkodzonych liści. 

Tak Etna wygląda dzisiaj. 


Otto Luyken jest żelazna! Nic jej się nie stało. Poniżej widok z marca, zdjęcie robiłem na długo przed przeniesieniem płotka.


A to już ta sama laurowiśnia dzisiaj. Krzew bardzo urósł w tym roku.


Najbardziej bałem się o odmianę Herbergii. Ze wszystkich, które u mnie rosną w zasadzie jest ona najmniej odporna na mrozy. A tu niespodzianka. Krzew praktycznie nie miał śladów uszkodzeń i w marcu 2017 całkiem ładnie się prezentował.  


Jeszcze lepiej wygląda dzisiaj!


W tym roku w moim ogrodzie pojawiła się nowa odmiana laurowiśni wschodniej. To Schipkaensis, i tak naprawdę to najstarsza odmiana laurowiśni wschodniej. Przyjechała do mnie z Arboretum w Rogowie.  W tej chwili nie wygląda zbyt ładnie, bo krzew, który był w sprzedaży był ostatnim dostępnym egzemplarzem. Ale mimo tego, że laurowiśnia nie była zbyt urodziwa zdecydowałem się na kupno tej odmiany. Tym bardziej, ze w Rogowie krzewy te są naprawdę imponujących rozmiarów. Krzaczek został przycięty i puszcza już nowe odrosty. 


Już wkrótce na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl znajdziecie więcej informacji na temat tego krzewu. 

Czemu niektóre z laurowiśni zmarzły? O tym przeczytacie w moim poście z 21 marca 2017, który znajdziecie TUTAJ

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 2 lipca 2017

Ogród po powrocie z Poznania

Jeszcze wczoraj biegałem po poznańskim Ogrodzie botanicznym, a dziś już zbierałem gałęzie i patyki, które podczas mojej nieobecności pospadały w ogrodzie. A było ich całkiem sporo, bo pogoda ostatnio jest wyjątkowo dynamiczna. W ostatnią środę ponad 30 stopni, we czwartek podobnie. Ciągłe burze i wichury powaliły w okolicy wiele drzew. Na szczęście u mnie poza wspomnianymi połamanymi gałęziami i liśćmi na trawniku aura nie narobiła zbyt wielu szkód. I niech tak zostanie! Dziś rano znów padał deszcz, ale popołudnie przyniosło poprawę pogody. A wczesny wieczór powitaliśmy słońcem i przyjemnymi 25 stopniami C. Na ilość deszczu nie narzekam, bo tu gdzie mieszkam gleby są wyjątkowo przepuszczalne i jak kilka dni nie pada to wszystko zaczyna wysychać. Pamiętam lato z 2015 roku, kiedy już w lipcu z powodu suszy brzozy były prawie całe żółte i gubiły mnóstwo liści. Mam nadzieję, że po ponad tygodniu opadów nie nadejdzie susza. 

Ostatnie kilka dni spędziłem w Poznaniu. Udało mi się zrealizować wszystkie plany. A nawet troszkę więcej! Uczestniczyłem w I Konwencie Blogosfery Ogrodniczej, na który zaprosili mnie organizatorzy wiosennych targów Gardenia oraz branżowy, ekskluzywny magazyn Lider Branży Ogrodniczej. O tym wydarzeniu napisze już wkrótce. Opiszę także poznańskie Stare Zoo oraz Ogród Botaniczny UAM, które udało mi się zwiedzić w trakcie pobytu w Poznaniu. Wyobraźcie sobie, ze nawet czwartkowy deszcz nie przeszkodził mi w realizacji moich planów. Ale o tym za kilka dni. 

Dziś zapraszam na krótki spacer po moim ogrodzie. Prze te kilka dni nieobecności wszystkie rośliny sporo urosły. Takie przynajmniej mam wrażenie. Liczne ulewy sponiewierały trochę kwiaty na schodach. Ale np. pelargonie mają już nowe pąki więc nie martwię się uszkodzonymi przez deszcz kwiatami.


Pod moją nieobecność zaczęły kwitnąć funkie. To jedne z niewielu byli, które lubią cień i świetnie sobie radzą w moim ogrodzie. 


W pełni kwitnienia jest także hortensja Anabelle. Ona też lubi półcień.


Zakwitła kalina Eskimo, która niedawno przywiozłem z Arboretum w Rogowie i posadziłem w ogrodzie. To krzew półzimozielony, który w łagodniejsze zimy nie gubi liści.


Duża wilgotność i w miarę wysokie temperatury powodują, że zieleń w ogrodzie jest wyjątkowo bujna. 


Jak zawsze podczas spaceru towarzyszył mi Dyzio. Nie było mnie raptem 3 dni, ale kot wyjątkowo się stęsknił. 


Nawet aukuby japońskie zaczęły ładnie odrastać. Nie widać już szkód jakie wśród tych delikatnych krzewów wyrządziła zima. Za to coraz bardziej widoczny jest półksiężyc z bluszczy, który od południa otacza aukuby i bukszpany.


Jutro czeka mnie strzyżenie murawy. Trawa przez te kilka dni bardzo urosła i wymaga pilnego koszenia. 


Zachód Europy nie grzeszy letnimi temperaturami. W centrum kontynentu jest już trochę cieplej. Południe Hiszpanii obecnie jest upale, a w Italii panuje przyjemne ciepło. Za to południowe Bałkany i Azja Mniejsza oraz Gruzja ogarnięte są falą wyjątkowo gorącego powietrza. Wyobraźcie sobie spacer po rozpalonych słońcem Atenach przy 45 stopniach w cieniu. Ja sobie tego nie wyobrażam i nawet nie chcę o czymś taki myśleć. Rozkład temperatur w Europie dziś popołudniu prezentuje poniższa mapa pochodząca za strony internetowej www.wetterzentrale.de


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już jutro napiszę o laurowiśniach. A najbliższe dni przyniosą Wam 2-3 posty o Poznaniu. Wrócimy tez do Rogowa oraz do cyklu o trzmielinach. Napisze także o magnoliach wielkokwiatowych oraz o berberysach zimozielonych. 

Nie zapomnijcie do mnie zajrzeć!