UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

piątek, 8 stycznia 2016

Spore opady śniegu

Po wczorajszej wycieczce do wiosennego Rzymu dziś wracamy do ogrodu, zimowego ogrodu. Mróz znów zelżał, a w zasadzie prawie ustąpił. Popołudniu było ok. 0 stopni C. Za to tuż po 12 zaczął padać śnieg. Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej... W końcu ok. 17.00 pojawił się na chwilę deszcz. Po przyjeździe do domu kilka razy odśnieżałem. Niedawno po raz kolejny musiałem wyjść do ogrodu ponieważ znów napadało sporo śniegu.


Faktem jest, że pod taką białą pierzynką ogród wygląda całkiem ładnie.


Całe oczko wodne zasypane jest śniegiem. Jedynie niewielki kawałek tafli przy sztucznym przeręblu pozostał niezamarznięty. 


Dyzio jest zachwycony padającym śniegiem. Skacze, biega i bawi się białym puchem. 


Krzewy otulone śniegiem wyglądają zjawiskowo.

  
Dookoła jest biało. Nie wiadomo jednak jak długo utrzyma się taka aura. Podobno jutro w mojej okolicy ma być na plusie.  Dziś po południu we Wrocławiu było +5 stopni. Ta fala ciepła ma w weekend wraz z deszczem dotrzeć do Warszawy. Ale jak to bywa zimą w połowie przyszłego tygodnia oczekiwane jest lekkie ochłodzenie i kolejne opady śniegu. Ciekaw jestem czy te prognozy się sprawdzą.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

PS. I jeszcze kilka zdjęć zrobionych już wieczorem. Jest na plusie i wszystko zaczyna topnieć. Rośliny powoli podnoszą listki :)


Ciekawe jak jutro będzie wyglądał ogród.

czwartek, 7 stycznia 2016

Rzym - Awentyn

W drugiej połowie kwietnia ubiegłego roku pojechałem na ponad tydzień do Rzymu. Była to moja kolejna wyprawa do Wiecznego Miasta. Mam nadzieję, ze nie ostatnia i jeszcze nie raz tam wrócę, bo jestem urzeczony zabytkami, architekturą, przyrodą i atmosferą Rzymu. Na blogu opublikowałem już kilka postów o tym mieście. Dziś zapraszam do miejsca, którego jeszcze nigdy nie opisywałem. Tym razem wirtualnie zwiedzimy Awentyn. To jedno z siedmiu wzgórz, na których zbudowano starożytny Rzym. 

Ta wspaniała dzielnica pełna jest eleganckich willi. Króluje tu piękna architektura i wszechobecna zieleń. Uroku dodają wąskie uliczki i panujące tu cisza i spokój. Szczerze przyznam, że mógłbym tam mieszkać. Urokliwe podwórza kościołów kryją wspaniałe zakątki.


To właśnie na Awentynie znajdziecie siedzibę Kawalerów Maltańskich. W jej bramie znajduje się słynna dziurka od klucza, przez którą można podziwiać piękny widok na kopułę Bazyliki Św. Piotra. Zdjęcie oczywiście jest mojego autorstwa.


Awentyn początkowo był dzielnicą plebejską. W 390 r.p.n.e został włączony w obręb murów miasta. Oficjalnie częścią Rzymu stał się w roku 49 n.e. Spacerując po wzgórzu trudno nie odwiedzić znajdującego się tutaj parku czy ogrodu różanego.


Z parkowego tarasu rozciąga się cudowny widok na miasto. Widać stąd głównie Zatybrze, ale po prawej stronie znajdziemy również Watykan i Kapitol ze słynnym "Ołtarzem ojczyzny" czyli budynkiem będącym symbolem zjednoczenia Włoch - wraz z pomnikiem króla Wiktora Emanuela II. Co ciekawe mieszkańcy Rzymu budynek ten nazywają "maszyna do pisania" lub "tort weselny".



Roślinność na Awentynie jest bardzo imponująca. Wspaniałe bluszcze oczarowały mnie wielkością liści! 


Tutejsze wille toną wręcz w zieleni.




Kwitnące wiosną drzewa, krzewy i pnącza dodają temu miejscu wiele uroku. Mnie szczególnie zachwyciły tutejsze glicynie. 


No i oczywiście egzotyczne dla nas gatunki różnych drzew. Niestety zdecydowana większość z nich nie ma szans żeby rosnąć w Polsce. Nawet w cieplejszych rejonach będą narażone na wymarznięcie. Na Awentynie możemy je podziwiać na każdym kroku.


Od tego słońca i zieleni aż mi zrobiło się cieplej. Mam nadzieję, że Państwu również. Oby do wiosny!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 6 stycznia 2016

PIerwszy śnieg w tym roku

Święto Trzech Króli przyniosło oczekiwane i zapowiadane przez prognostyków ocieplenie. Rano było -6 stopni. To wciąż zimno, ale kiedy porówna się je z wczorajszymi -18 stopniami to wydaje się, że jest ciepło. W nocy spadło też troszeczkę śniegu. To pierwsze takie opady w tym roku. Okolica się co prawda zabieliła, ale to wciąż za mało żeby chronić rośliny przed mrozem. Podobno jednak ma się dalej ocieplać. W piątek w mojej okolicy ma już być na plusie. Ocieplenie nie potrwa jednak długo i po ok. 5-6 dniach znów się ochłodzi i temperatura spadnie nocami do ponad -10 stopni. Zobaczymy czy te prognozy się sprawdzą. Póki co zapraszam na typowo zimowy spacer po moim ogrodzie.


Jak już wspomniałem śniegu nie spadło zbyt wiele. Cienka, ok. 1-centymetrowa warstewka delikatnie przykryła rośliny i trawnik.


Jak zawsze śnieg zadziwił Dyzia. Najpierw delikatnie stąpał po nieodśnieżonych jeszcze schodach. Ale już po chwili biegał po trawniku. Wcale nie chciał wracać do domu. Przez okno widziałem jak polował na kosy stołujące się na ostrokrzewach. 


Mimo śniegu w ogrodzie wciąż jeszcze widać kolory zimozielonych krzewów liściastych. Dziś, kiedy odśnieżałem, jakaś pani przechodząca akurat ulicą zapytała się mnie dlaczego na krzewach w moim ogrodzie wciąż są liście. Okazało się, że pani jest z innego miasta, mieszka w bloku i nigdy nie słyszała o liściastych zimozielonych.


Weszła na chwilę do ogrodu i zrobiła telefonem kilka zdjęć roślin. Była wyraźnie zaskoczona zielenią i liśćmi na krzewach. Niestety nie pozwoliłem na chodzenie po trawniku. I wy też na niego teraz nie wchodźcie. Pamiętajcie, że zmrożona trawa będzie się łamać pod waszymi stopami. A kiedy zniknie śnieg i zrobi się cieplej, miejsca po których stąpaliście zżółkną i trawnik będzie nieładnie wyglądać.


Przez kilka ostatnich dni całkowicie zamarzło moje oczko wodne.


Niezamarznięta pozostała jedynie niewielka szczelina przy sztucznym przeręblu. jest jednak na tyle duża, że ptaki wciąż mogą korzystać z wody.


Ciekaw jestem jak aukuby japońskie poradziły sobie z bardzo niskimi temperaturami. Mam nadzieję, że już wkrótce się ociepli i będę mógł sprawdzić ich kondycję. Póki co rośliny są  zmrożone. 


Wiele osób dziwi się dlaczego elewacja mojego domu ma tak wyrazisty, żeby nie powiedzieć krzykliwy kolor. Odpowiedź nasuwa się sama. Zimą kolor ten ożywia panującą dookoła szarość. A latem świetnie komponuje się z otaczającą dom zielenią drzew. 


Za oknem znów sypie drobny śnieg. Ciekawe czy spadnie go tyle, że wieczorem znów trzeba będzie odśnieżać. 

A już jutro przerwiemy na chwilę zimowe utyskiwania i udamy się na krótką wycieczkę do wiosennego Rzymu. Tym razem zwiedzimy Awentyn.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

wtorek, 5 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku - część II

Za oknem trzyma mróz. Miało się niby powoli ocieplać, a dziś nad ranem było -18 stopni C. I to na wysokości ok. 4 metrów. Przy gruncie mróz na pewno był większy! Nie ma w ogóle śniegu, a na trawie osadził się jedynie szron. Tak jak już pisałem, panująca obecnie aura jest dla moich liściastych roślin zimozielonych doskonałym testem na odporność. Mam nadzieję, że wszystkie przeżyją, ale ocenić to będzie można dopiero jak zrobi się cieplej. 

Dziś jednak chciałbym skupić się na drugiej części podsumowania ubiegłego roku. 

Druga połowa roku rozpoczęła się upałami i suszą. Co prawda w lipcu parę razy padało ale był to słabiutki i krótki deszcz. Porządna ulewa była tylko raz. W ogrodzie kwitła róża pnąca Grand Award. Mimo kiepskiego miejsca (mało słońca) krzew miał jak zwykle dosyć sporo kwiatów.


Z uwagi na suszę ogród wymagał regularnego podlewania.


Koniec miesiąca to wyczekiwany wyjazd wakacyjny. Tym razem udałem się na południe Polski. Odwiedziłem m.in. Bielsko-Białą. 


Będąc w tamtej okolicy nie mogłem sobie odmówić wizyty we wspaniałych ogrodach pokazowych Państwa Kapiasów. To cudowne miejsce cały czas się rozbudowuje i z roku na rok pięknieje. 


Sierpień przyniósł kumulację upałów. Przez większą część miesiąca temperatury w ciągu dnia przekraczały +30 stopni. A było też kilka dni, kiedy w cieniu było ponad 40! Niestety w dalszym ciągu panowała susza.


Na początku września dosyć niespodziewanie odwiedziłem Wrocław. Byłem tam bardzo krótko, ale zdążyłem zwiedzić tamtejszy Ogród botaniczny. uwielbiam to miejsce i uważam, że jest to jeden z najpiękniejszych ogrodów botanicznych nie tylko Polski ale i Europy. Berlin, Rzym czy Paryż się chowają!


Pierisy japońskie, różaneczniki czy bluszcze oraz inne rosnące tu liściaste rośliny zimozielone zawsze robią na mnie ogromne wrażenie. 


Koniec miesiąca przyniósł kulminację upałów i dalszy brak opadów. Przez suszę liście z drzew zaczęły szybko i lawinowo spadać. 


Pierwsze dni września to znów temperatury rzędu ponad 30 stopni.


Kiedy wyjeżdżałem z domu do Zielonej Góry u nas był jeszcze upał. Natomiast zachód Polski dostał się wtedy pod wpływ chłodnych i wilgotnych atlantyckich mas powietrza. Tam padało i mocno się ochłodziło. W Warszawie niestety nie. Podczas pobytu na Ziemi Lubuskiej miałem możliwość uczestniczyć w obchodach Święta Winobrania. Odwiedziłem też zielonogórski Ogród botaniczny, gdzie mogłem podziwiać wspaniałe okazy roślin m.in. ogromne laurowiśnie wschodnie Herbergii.


Po powrocie do domu odwiedziłem Ogród Botaniczny PAN w warszawskim Powsinie. Z ciekawością po raz kolejny obejrzałem kącik rzadko spotykanych roślin wrzosowatych. To miejsce trzeba zobaczyć! 


W drugiej połowie miesiąca jeden z weekendów spędziłem w Trójmieście. Jak zawsze piękny Gdańsk zachęcał do spacerów! 


Koniec września upłynął pod znakiem słonecznej i ciepłej aury, niestety dalej we znaki dawała się susza. 


Październik przyniósł długo wyczekiwane opady. Ale było też sporo pięknych, ciepłych i słonecznych dni. Jesień pokazała swoje najpiękniejsze strony! Dookoła zrobiło się kolorowo.


O dziwo, pomimo długotrwałej suszy i dosyć wczesnego opadania liści, proces ten zatrzymał się po październikowych deszczach i przez większość miesiąca było zielono.


Koniec drugiej dekady października przyniósł lekkie mgły, które w połączeniu z opadami świetnie wpłynęły na kondycję krzewów i trawnika. 


Trzecią dekadę tego jesiennego miesiąca spędziłem w Kołobrzegu. Przy okazji odwiedziłem pobliskie Ogrody tematyczne Hortulus. Niestety nie zdążyłem zobaczyć nowej części ogrodów z wieżą i labiryntem.


Pierwszą dekada listopada to wiąż Kołobrzeg. Jesienny, kolorowy i przepiękny. Miałem sporo szczęścia gdyż przez trzy tygodnie, z wyjątkiem kilku dni, panowała ciepła i słoneczna aura, któa sprzyjała spacerom i wyciekom.


Kołobrzeg żegnał mnie deszczem, dom przywitał mnie tym samym. Nie ukrywam, że ucieszyła mnie taka pogoda. Po długotrwałej suszy deszcze były wybawieniem. Tym bardziej, że porządnie nawilżyły glebę przed nadejściem zimy. 


Pod koniec miesiąca odwiedziłem Królewski Ogród Światła w warszawskim Wilanowie. Niesamowity świetlny spektakl podbił moje serce. 


Koniec miesiąca to znów ciepła i słoneczna pogoda. 


Podobnie wyglądał początek grudnia. Czy ktoś oglądając poniższe zdjęcie pomyślałby, że zbliża się zima?


W grudniu przespacerowałem się po świeżo odnowionym Skwerze Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Podkowie Leśnej. Miejsce to przeszło gruntowną rewitalizację, ale brakuje mi tu jeszcze niektórych roślin. Szerzej o rewitalizacji napiszę za kilka dni. 


Święta Bożego Narodzenia wyglądały jak wiosenna Wielkanoc. Nic nie wskazywało na to, że już przed Sylwestrem nadejdą mrozy. 


Ubiegły rok mogę uznać za bardzo udany. Sporo się działo, kilka fajnych wyjazdów i mnóstwo zmian w ogrodzie. Było ich tyle, że poświęcę im oddzielny post.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!