UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Kolejny mroźny dzień

Już dawno nie było tak zimno jak ostatniej nocy. Rano termometry na wysokości 1-go piętra pokazywały -17 stopni. Przy gruncie na pewno było znacznie zimniej. Problemem jest to, że nie ma śniegu. Na trawie pozostały jakieś jego resztki, do tego doszedł jeszcze szron.


Dla roślin takie warunki są dosyć ekstremalne. Postanowiłem jednak, że nie będę osłaniał włókniną żadnych krzewów. A to dlatego, że chcę sprawdzić ich odporność na mróz i wiatr. 

Wczoraj w ciągu dnia w najcieplejszym momencie było -12 stopni. Dziś troszkę cieplej bo -9, ale teraz znów robi się coraz zimniej. W nocy ma być ok. -15 stopni. Jutro -9, i tak najprawdopodobniej aż do piątku. Jest tak zimno, że woda w oczku zamarzła nawet przy napowietrzaczu. Jedynie po jednej jego stronie pozostał kawałek niezamarzniętej tafli wody. Korzystają z tego ptaki i wiewiórki, którym teraz bardzo ciężko znaleźć świeżą wodę do picia.


O niektóre rośliny w ogóle się nie martwię. Przeżywały już znacznie większe mrozy i nic im się nie stało. Do bardzo odpornych na mróz i wiatr należą np. kiścienie.


Równie odporna jest większość różaneczników.


Ostrokrzewy meserveae (Blu Prince i Blue Princess) także świetnie sobie radzą zimą.


Troszkę mniej odporny jest ostrokrzew Golden King. Aczkolwiek powinien wytrzymać spadki temperatur do -25 stopni. 


Jeszcze delikatniejszy jest pieris japoński Variegata. W przeciwieństwie do takich odmian jak Debutante, Leattle Heath czy Mountain Fire temperatury rzędu -20 stopni mogą uszkodzić liście. 


Podobne temperatury mogą zaszkodzić oliwnikowi.


Kalina Davida również powinna wytrzymać spadki temperatur do ok. -21 stopni.


Podobne spadki temperatur wytrzymuje skimia japońska. Należy jednak dodać, że o ile liście wytrzymają kilka stopni niej, to pąki kwiatowe mogą w takich temperaturach przemarznąć i opaść.


O wiele mniej odporne na mrozy są bluszcze algierskie. Nie wiem tak naprawdę jakie spadki temepratur wytrzymują. W każdym razie od kilku lat rosną w ogrodzie. Do tej pory zimy przeżywały pod śniegiem. I to bez uszczerbku. Jak będzie w tym roku? Już niedługo się okaże.  


Podobno od piątku ma się w mojej okolicy zdecydowanie ocieplić, a temperatury w ciągu dnia mają być dodatnie. Zobaczymy czy prognozy się sprawdzą.

A już jutro zapraszam na drugą część podsumowania 2015 roku.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 3 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku - część I

Witam Was serdecznie w to mroźne styczniowe przedpołudnie! W całej Polsce jest zimno! U mnie nad ranem było -16 stopni C. Najgorsze jest to, że nie ma śniegu i rośliny są bezpośrednio narażone na tak niską temperaturę. Z drugiej strony to bardzo dobry test dla moich liściastych krzewów zimozielonych, ale o tym napiszę za kilka dni. 

Początek roku to dobry moment na podsumowanie tego, co wydarzyło się w roku ubiegłym. Wydawałoby się, że niby nic takiego się nie działo. A jednak! Przeglądając zdjęcia mam wrażenie, że był to kolejny rok z wieloma ciekawymi i pięknymi chwilami. I tak trzymać! Oby ten nowy był równie obfity!

Dziś zapraszam na pierwszą część podsumowania 2015 roku. Przedstawię w niej pierwsze półrocze minionego roku. Z uwagi na dużą ilość zdjęć musiałem podzielić zakończony właśnie rok na dwie części. Kolejna już wkrótce na blogu. A zupełnie osobnego posta poświęcę zmianom, które zaszły w moim ogrodzie w 2015 roku. A było ich sporo!

Styczeń początkowo przyniósł ciepła, iście wiosenną pogodę. Utrzymała się ona do Trzech Króli.


Wtedy spadł śnieg i zrobiło się zimno. Ale nie aż tak jak teraz. Chłody potrwały kilka dni i już na początku drugiej dekady miesiąca po śniegu nie było śladu. 


Zima powróciła dopiero pod koniec stycznia.Na początku lutego zrobiło się jeszcze bardziej zimowo, a to za sprawą wyżu, który dotarł nad Polskę znad Rosji. Trzymał jednak krótko i nie był zbyt mroźny. Najniższa temperatura tej zimy to 12 stopni C. I to tylko jednej nocy.


POtem robiło się coraz cieplej i nic nie wskazywało na to, że zima może jeszcze powrócić.


Po 10 lutego w Podkowie zakwitły oczary.


W drugiej połowie miesiąca w Warszawie kwitły już oczary!.


Początek marca przyniósł wysyp wiosennych kwiatków. Ależ to był wspaniały spektakl. Pojawiły się przebiśniegi i ranniki.


Kilka dni później zakwitły krokusy. Jak to miło kiedy na początku marca jest już tak kolorowo. 


Trzecia dekada marca to chwilowy powrót zimy. Na szczęście śnieg szybko stopniał. 


Po kilku dniach nie było już śladu po zimie, a słońce mocno ogrzewało powietrze.


Na początku kwietnia musiałem zrewitalizować trawnik. Po głębokiej wertykulacji usunąłem rosnący wcześniej na trawniku mech.


Z uwagi na ciepłą aurę już pod koniec drugiej dekady miesiąca pojawiły się pierwsze kwiaty różaneczników. 


Trzecią dekadę kwietnia spędziłem w Rzymie. Tam wiosna była już w pełni!


Po powrocie do domu  zauważyłem jak w ciągu kilku raptem dni wystrzeliła zieleń. Uwielbiam ten okres, kiedy wszystko tak szybko rośnie, a dookoła otaczają nas setki odcienie świeżej, wiosennej zieleni. Po kilku dniach w domu pojechałem na Górny Śląsk. Odwiedziłem m.in. Ogród botaniczny w Zabrzu.


Później skierowałem się na Opolszczyznę, w drodze powrotnej mogłem obejrzeć przepiękny drewniany kościółek w Gwoździanach. Dodam, że kościół otoczony jest ślicznym ogrodem.


Połowa maja to już wszechobecna zieleń!


Kilka dni potem znów zawitałem do słonecznej Italii. A wszystko za sprawą mojej kuzynki i jej męża. Trochę niespodziewany ale jakże udany wyjazd do Toskanii.


I chociaż Florencja nie przywitała nas słońcem to jednak kolejne dni obfitowały w ładną i ciepłą pogodę.


Gdy wróciłem do domu zastałem mocno rozrośnięty trawnik. Wymagał natychmiastowego koszenia. W ogrodzie kwitły różaneczniki. Część z nich już przekwitła ale inne dopiero szykowały się do kwitnienia.


Koniec maja przyniósł wspaniałe girlandy złotokapów. Poniżej ogród kościelny w Podkowie Leśnej. 


Pod koniec miesiąca w Ogrodzie botanicznym PAN w warszawskim Powsinie wciąż kwitły azalie i część różaneczników.


Początek czerwca to wybuch kwiatów powojników Josephine.


Oczywiście na początku miesiąca kwitły rozrośnięte już pelargonie i surfinie, które posadziłem pod koniec kwietnia. 


W pierwszej dekadzie czerwca oprowadzałem znajomych po Warszawie. W drodze powrotnej wpadliśmy na chwilę do Ogrodu botanicznego. Nie mogłem sobie odmówić kolejnego wypadu do Powsina!



Dzięki łagodnej zimie i ciepłej wiośnie kolorowy różanecznikowo-azaliowy spektakl trwał od połowy kwietnia do połowy czerwca! 


W połowie miesiąca mój ogród po raz drugi gościł odwiedzających. A wszystko to w ramach kolejnej edycji Festiwalu Otwarte Ogrody!


Czerwiec przyniósł pierwsze ponad 30-stopniowe upały. Niestety był też dosyć suchy. Ale to było tylko preludium przed tym co miało nastąpić w lipcu i sierpniu. Ale o tym napisze w kolejnej części Podsumowania. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 2 stycznia 2016

Mroźny początek roku

Prognozy pogody wyjątkowo dokładnie się ostatnio sprawdzają. Jeszcze przed Świętami meteorolodzy przestrzegali przed nadejściem na Nowy Rok mrozów. I tak się stało. W mojej okolicy już 30 grudnia termometry wskazywały ujemną temperaturę. A dwa dni wcześniej było jeszcze ponad 10 stopni na plusie! Wczoraj w ciągu dnia trzymał mróz. Było -6 stopni i piękne słońce.


Dziś było również słonecznie. Przepiękna wyżowa pogoda! Niestety było chłodniej niż wczoraj. W najcieplejszym momencie dnia termometry wskazywały -8 st. C.  Do tego jeszcze wiał zimny wiatr, który potęgował uczucie chłodu. 

Gdy przychodzi mróz rośliny chronią się przed zmrożeniem oraz przed utratą zbyt dużej ilości wody. Szczególnie jest to widoczne u wielu liściastych roślin zimozielonych. Odprowadzają one wodę do korzeni. Wtedy ich liście wyglądają jak zwiędnięte. A roślina wydaje się być chora. Nic bardziej mylnego. Gdy tylko temperatura wzrośnie powyżej zera, woda powróci do liści i znów będą one jędrne! 

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć roślin w moim ogrodzie.

Poniżej różanecznik Catawbiense Grandiflorum.


Trzmieliny pnące Sunspot (zielone) i Emerald Gaiety (zielono-białe)
.

Wiciokrzew Henryi.


Aukuby japońskie, odmiana podstawowa (zielona) i Variegata (na drugim planie).


Laurowiśnia wschodnia Caucasica.


 Laurowiśnia wschodnia Herbergii.


Bluszcz pospolity - odmiana krzewiasta.


Dzisiejsze popołudnie szybko przyniosło ochłodzenie. Teraz jest już -12 stopni, a temperatura cały czas spada. Zimno jest w całej Polsce, a mrozy dotarły nawet nad Bosfor i Grecję. W takich dniach jak dziś zazdroszczę mieszkańcom wybrzeży Morza Śródziemnego. 

Niestety nie ma śniegu i trochę zaczynam się martwić o rośliny. 


Woda w oczku wodnym szybko zamarzła. Jedynie przy samym napowietrzaczu niewielki fragment tafli pozostaje niezamarznięty. Korzystają z tego ptaki, które poszukują teraz wody.


Mimo mrozów w ogrodzie jest wciąż zielono. Co ciekawe wielu spacerowiczów mijając mój ogró robi sobie zdjęcia na tle roślin. No i oczywiście pstryka fotki samym krzewom. 


A już wkrótce na blogu opublikuję podsumowanie 2015 roku. Opiszę to, co działo się w ogrodzie. Nie zapomnę o wyjazdach! A trochę ich było! Podsumuję również pogodę jaka panowała w ubiegłym roku!

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 1 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku - statystyki

Początek nowego roku to dobry moment na podsumowanie tego, który się właśnie skończył. A ponieważ 2015 rok był dla mojego bloga bardzo udany, z przyjemnością podzielę się z Państwem odrobiną statystyk ukazujących rozwój bloga jego oglądalność. 

W styczniu 2015 ilość wejść na bloga była wyższa niż w 2014. Luty przyniósł lekki spadek. Ale potem od marca ilość wyświetleń wzrastała. Okres wakacyjny to lekki spadek odwiedzin. A jesienią znów wzrost.


Poniżej dokładne statystyki odwiedzin za każdy miesiąc 2015 roku.

styczeń - 11 030,
luty - 10689,
marzec - 15 844,
kwiecień - 19 753,
maj - 21 044,
czerwiec - 15 327,
lipiec - 13 082,
sierpień - 12 483,
wrzesień - 12 068,
październik - 14 386,
listopad - 10 628,
grudzień - 11 746.

Bloga rozpocząłem pisać 27 lutego 2012 roku. W pierwszym roku istnienia bloga napisałem 241 postów, w 2013 już 306, w 2014 - 325, a w 2015 pobiłem rekord publikując aż 333 posty! Czasami samemu trudno mi uwierzyć, skąd mam w głowie pomysły na kolejne artykuły. Inspiracją oczywiście jest mój ogród, ale też różne ciekawe miejsca, które dane mi jest zobaczyć.


W 2015 roku odnotowałem 168 080 odsłon bloga. Daje to średnią dzienną liczbę odsłon w wysokości ok. 460. Miesięcznie średnio odwiedzało bloga 14 000 osób.

Bardzo dziękuję za tak liczne wizyty, za Państwa komentarze, uwagi i sugestie. Dziękuję również za wszystkie maile i polubienia fanpage'a "Zimozielony ogród" na Facebooku. Ale najbardziej dziękuję za możliwość dzielenia się z Państwem moją pasją jaką niewątpliwie są liściaste rośliny zimozielone. Zdaję sobie sprawę, że w tym roku trudno mi będzie osiągnąć takie wyniki jak w 2015. Ale dołożę wszelkich starań, żeby na blogu cały czas pojawiały się ciekawe i przydatne informacje.

Serdecznie zapraszam do lektury!