UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

czwartek, 15 października 2015

15 października - kartka z kalendarza

Właśnie kończy się pierwsza połowa października. Dzisiejszy dzień rozpoczął się w miarę ładną pogoda, świeciło nawet słońce. Momentami było nawet +14 stopni, ale silny wiatr potęgował uczucie chłodu. Popołudniu niebo zachmurzyło się i zaczęło padać. Spadła też temperatura Poniższe zdjęcie prezentuje rozkład chmur nad Europą ok. godz. 16.00. Zdjęcie pochodzi ze strony www.sat24.com


Popołudniu spadła też temperatura. Poniżej pomiary z godz. 16.00 prezentowane na stronie internetowej www.wetterzentrale.de
 

Słońce w Warszawie wzeszło dziś o 07.00, a zaszło o 17.43. Dzień trwał 10 godzin i 43 minuty. W Trójmieście był o 8 minut krótszy (07.14-17.49), w Szczecinie o 5 minut krótszy (07.28-18.06), w Krakowie o 6 minut dłuższy (07.01-17.50), a we Wrocławiu o 3 minuty dłuższy (07.14-18.00).

W ogrodzie jest coraz więcej liści. Dziś ich opadanie przyspieszył jeszcze wiatr. 


15 października to wyjątkowy dzień. w 1582 roku, z uwagi na wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego w takich krajach jak Francja, Hiszpania, Portugalia, Italia oraz Rzeczpospolita Obojga Narodów 15 października nastał tuż po 04 października. W ten sposób pominięto 10 dni od 5 do 14 października. Gdyby w tamtych czasach obchodzono Dzień Nauczyciela, to w 1582 roku po prostu by go nie było.


Tego dnia urodzili się tak znani ludzie jak Wergiliusz, Michaił Lermontow, Fryderyk Nietzsche, Mario Puzo, Chris de Burgh oraz Ewa Błaszczyk.


W ogrodzie i okolicy drzewa i krzewy gubią liście, ale przez to coraz bardziej widoczny jest mój kącik japoński, gdzie rosną same zimozielone krzewy.


Coraz bardziej kolorowy robi się klon japoński Dissectum Garnet. Czekam, aż jego liście staną się krwiście czerwone!


Jesień za oknami w pełniej odsłonie. Ale deszcze jest bardzo potrzebny! Taka pogoda jak teraz sprzyja też jesiennemu nawożeniu krzewów. Szczególnie ważne jest to dla roślin zimozielonych. Już wkrótce napiszę więcej informacji na ten temat. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 14 października 2015

Kolejne nowe rośliny w ogrodzie

W tym roku Zimozielony ogród przeszedł dosyć sporą metamorfozę. Posadziłem bardzo dużo nowych roślin. Ponieważ w ogrodzie mam coraz mniej miejsca, dla świeżo zakupionych nasadzeń musiałem ograniczyć powierzchnię trawnika. Zgodnie z wczorajszą obietnicą dziś zapraszam Państwa do obejrzenia kilku nowych krzewów, które pojawiły się jesienią w moim ogrodzie. 

Pierwszy z nich to kalina Henryi'ego. Ten zimozielony krzew może osiągać nawet ponad 2 metry wysokości. I chociaż jej odporność na mrozy nie jest najlepsza to postanowiłem posadzić ją na próbę w ogrodzie. Zobaczymy jak poradzi sobie z zimą.


Kolejna roślina to też kalina. Sprzedano mi ją jako Pragense ale po liściach domyślam się, że to kalina Burkwood'a. Ten w pełni mrozoodporny w naszych warunkach krzew, początkowo może gubić liście na zimę. Starsze okazy pozbędą się ich jedynie w przypadku bardzo silnych mrozów. Na wiosnę jednak oczywiście liście odrosną. Ta odmiana ma bardzo piękne białe i wyjątkowo pięknie i intensywnie pachnące kwiaty! 


W ogrodzie posadziłem ostatnio również ostrokrzew Alaska. Jest on w pełni mrozoodporny i dorasta do kilku metrów wysokości. Ma wyprostowany kolumnowo-piramidalny pokrój. Jak większość ostrokrzewów świetnie znosi przycinanie. 


Następne nowe rośliny to dwie kalmie. Niestety nie znam ich odmian. Jedna z nich rośnie przy samej funkii. Hostę wiosną przesadzę w inne miejsce.


Do nowych kompozycji roślinnych dołączyłem również trzmieliny pnące. Posadziłem dwie odmiany: Emerald'n Gold...


oraz Sunshine. Tej ostatniej jeszcze nigdy nie miałem w mojej kolekcji.


Kamienna wysepka też wzbogaciła się o rośliny. Trafiły tu różne odmiany rojników. Mam nadzieję, że  w przyszłości roślinki zarosną całą wysepkę. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 13 października 2015

12 października w latach 2013-2015

Dzięki mojemu hobby jaki jest ogrodnictwo, a w szczególności liściaste rośliny zimozielone posiadam bardzo bogatą kolekcję zdjęć ogrodu. Dlatego też na blogu czasami publikuję posty, w których porównuję te same okresy z różnych lat. Dziś zapraszam na przegląd zdjęć zrobionych w ogrodzie 12 października. Obejrzymy jesień z lat 2013, 2014 oraz 2015. Doskonale widać na nich jaka panowała wtedy aura, jak prezentowały się rośliny oraz jak dalekie kroki poczyniła jesień. 

W 2013 roku klon japoński Dissectum Garnet był już cały czerwony.


 Tulipanowiec był cały żółty.


Mam wrażenie, że spadło wtedy już dużo więcej liści niż w tym roku.


Ogród mimo dosyć regularnego sprzątania cały czas zaścielony był kołderką z liści.


Równie dużo liści spadło w ubiegłym roku.


W 2014 przez długi czas nie było przymrozków. Dlatego też na balkonie przez całą jesień aż do listopada kwitły pelargonie. 


W tym roku, mimo suszy liście wciąż pozostają na drzewach. oczywiście część z nich już spadła, ale te akurat zdążyłem wczoraj zgrabić. 


Tulipanowiec dopiero teraz zaczyna zmieniać kolor. Jego liście powoli żółkną.


W tym roku trawnik zdecydowanie zmienił kształt. Przybyło też liściastych roślin zimozielonych. Posadziłem również azalie wielkokwiatowe, które jak mam nadzieję, na wiosnę rozkwitną całą paletą barw.  


Liści jest sporo, ale jeszcze nie spadło ich aż tyle co rok czy dwa lata temu.


Zmieniło się też otoczenie oczka wodnego.przybyło roślin, a i w samym oczku posadziłem też dwa nowe grzybienie. Klon japoński cały czas jeszcze jest zielony. Czekam z niecierpliwością kiedy zacznie się przebarwiać i ukaże piękno swych ogniście czerwonych jesiennych liści. 


A już jutro zaprezentuję Państwu kolejne nowe rośliny, które niedawno posadziłem w ogrodzie. W najbliższych dniach opisze też azalie, które również od niedawna mam w swojej kolekcji. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

poniedziałek, 12 października 2015

Październikowe sprzątanie ogrodu

Październik to miesiąc, w którym grabienie liści w moim ogrodzie należy do tzw. syzyfowych prac. Można non-stop grabić, a i tak za chwilę cały trawnik jest znów w liściach. Po wielu latach doświadczeń od pewnego czasu sprzątam liście jedynie z trawnika i z oczka wodnego. Wygrabianie ich z kory jest bezsensowne gdyż razem z liśćmi zbiera się też korę. Oczywiście z miejsc wyłożonych agrowłókniną i korą też sprzątam liście, ale robię to dopiero wtedy, kiedy na drzewach nie ma już ani jednego listka.


Do ogrodu chociaż na chwilę znów zawitał porządek.


Oprócz liści w ogrodzie leży też mnóstwo igieł sosnowych. W tym roku jest ich wyjątkowo dużo. Sosny gubią je praktycznie cały czas. Jednakże kulminacja tego zjawiska miała miejsce pod koniec sierpnia i we wrześniu. Nie wiem czy jest to spowodowane wyjątkowo dotkliwą w tym roku suszą czy też to naturalny cykl wymiany igieł. Faktem jest, że w tym roku mnóstwo drzew (sosny, świerki) oraz krzewów iglastych takich jak cisy czy jałowce brązowiało i gubiło igliwie. Mam nadzieję, ze nie było to spowodowane żadną choroba grzybową.

 
Dziś porządki zrobiłem tez za ogrodzeniem od strony ulicy. Wyrwałem niestety aksamitki, które zniszczył ostatni przymrozek.Wiosną będę poszerzał rabatkę po prawej stronie od furtki. Teraz miejsce to pozostanie puste, aż do momentu przebudowy i posadzenia tam wiosennych kwiatów.


Przymrozek zniszczył tez kanny (pacioreczniki), które dostałem od jednej z moich sąsiadek. Dziś obciąłem zwiędnięte liście, wykopałem też bulwy, które w trakcie sezonu wegetacyjnego bardzo się porozrastały. Na pewno wiosną kanny znów pojawią się przed ogrodzeniem. 


Dziś ze schodów zniknęły przemrożone begonie, pelargonie i surfinie. Jutro planuję posprzątać kwiaty z doniczek  na balkonie. Pozostały tu jedynie najbardziej odporne na niekorzystne jesienne warunki atmosferyczne wrzosy oraz chryzantemy.


Z kącika roboczego zabrałem sadzonki ukorzenionych przeze mnie trzmielin, juk i bluszczy oraz zadoniczkowane latem samosiejki tuj, cisów czy bluszczy pospolitych. Doniczki przeniosłem do szklarenki rodziców. Tam spędzą cały okres chłodów. 


Dziś po raz kolejny oczyściłem też oczko wodne. Znów było w nim pełno liści. Założyłem też na oczku specjalną siatkę, na której osadzać się będą spadające liście. Nie utoną one w oczku i nie będą w nim gnić. Przypomnę tylko, że w  procesie gnicia zużywany jest tlen, który w okresie zimowym jest bezcenny dla ryb. Jego utrata może doprowadzić do ich śmierci! 


Na południu Polski spadł śnieg. U mnie póki co wciąż jeszcze jest zielono. Dziś gdy kończyłem sprzątanie zaczęło padać. Na szczęście był to deszcz. Nie go spadnie jak najwięcej gdyż w ogrodzie jest makabrycznie sucho. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 11 października 2015

Posrebrzony ogród rodziców

Niedzielne przedpołudnie stoi w mojej okolicy pod znakiem pięknej, słonecznej pogody. Nad Polskę nadciągają jednak chmury, które doskonale widać na poniższej mapie pochodzącej ze strony www.sat24.com  Mam nadzieję, że przyniosą one długo oczekiwany deszcz!


Słoneczny wyż "poczęstował" nas kolejnym mroźnym porankiem. Po wschodzie słońca temperatura spadła na krótko do -4 stopni! Teraz jest już prawie 8 i słupek rtęci cały czas rośnie. Jak zapowiadają synoptycy kolejne poranki w centrum Polski nie zaskoczą nas już przymrozkami. Pamiętajmy jednak, że już niedługo listopad i powinniśmy się przyzwyczaić do spadków temperatury.

Nie lubię zimna, śniegu i krótkich jesienno-zimowych dni. Śnieg jest fajny w górach, ale nie w mieście. A mróz? Wcale nie jest aż tak bardzo potrzebny jak się niektórym wydaje. W krajach śródziemnomorskich, szczególnie na wybrzeżu nie ma przecież zim, a tamtejszych mieszkańców nie dotykają plagi komarów czy grypy.

Ale chłodne oblicze jesieni ma też swoje ogromne plusy, za które kocham tę porę roku. Dziś, podczas porannego przymrozku odwiedziłem ogród moich rodziców. Rośliny przykryte szronem wyglądały zjawiskowo. Musiałem się spieszyć bo świecące coraz mocniej słońce z minuty na minutę topiły delikatną szadź.

Zapraszam na foto spacer!

Poniżej mozga trzcinowata, która rośnie przy oczku wodnym.


Aksamitki już się nie podniosą, ale ich oszronione kwiaty wyglądają przeslicznie.


A to już osrebrzona laurowiśnia wschodnia Etna.


Berberys Julianae jest zimozielonym krzewem liściastym. Jesienią, szczególnie jeśli rośnie w miejscu chociaż częściowo nasłonecznionym liście tego berberysu przepięknie się przebarwiają na czerwono. Późną jesienią znów robią się zielone.


Azalia pontyjska już niedługo zgubi liście. Krzew ma już pąki na przyszłoroczne kwiaty.


Za to azalie japońskie, jeśli zima będzie łagodna stracą jedynie część listków. Są to krzewy zimozielone lub półzimozielone. 


Przy oczku srebrzyła się juka karolińska. To bardzo odporne na mróz rośliny. Zimują w gruncie bez żadnych problemów.


Róże wciąż mają jeszcze kwiaty. Na niektórych z nich rano było widać delikatne kryształki lodu.


Czy powróci jeszcze babie lato? Czy spadnie tak potrzebny deszcz i będzie jeszcze ciepło? Jak wyglądają prognozy długoterminowe? To się okaże w najbliższych dniach i na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

sobota, 10 października 2015

Poranne przymrozki

No i stało się. Dziś rano były u mnie -3 stopnie. Nie muszę pisać, że takie temperatury fatalnie wpłynęły na kwiaty, które rosną w donicach na zewnątrz domu. Begonie padły, podobnie dalie miniaturowe. Ocalały jedynie wrzosy i chryzantemy drobnokwiatowe.


Na balkonie też już nie będzie kwieciście. Pelargonie, komarzyce i surfinie nie poradziły sobie z przymrozkiem. Szkoda. Niestety mam za dużo donic, żeby zabierać je na noc do domu. Zresztą przecież i tak już niedługo będzie pewnie coraz zimniej. Nie mam też warunków do przechowywania czy rozmnażania tych kwiatów. Mówi się trudno. Teraz trzeba cieszyć się kolorami jesieni oraz wciąż jeszcze ciepłymi promieniami słońca. Niedługo ich nam zabraknie! Dni są coraz krótsze, słońce coraz niżej, w końcu też pewnie przyjdą chmury i tak długo wyczekiwane opady. Oby był to deszcz, a nie śnieg!


Efekty przymrozku widoczne były nie tylko na kwiatach, ale również na krzewach. Większość liściastych krzewów zimozielonych w czasie panowania ujemnych temperatur chroni się przed zbyt dużym wyparowywaniem wody przez liście. Odprowadza część soków do korzeni, przez co liście zwijają się w rurki lub wiotczeją. Efekt ten doskonale widać na trzech poniższych zdjęciach. 

To trzmieliny Sunspot oraz Emerald Gaiety.


To już różaneczniki katawbijskie.


A poniżej aukuby japońskie (dwie odmiany).


Woda w oczku jest na tyle jeszcze ciepła, że pomimo przymrozku woda nawet przy samej powierzchni nie zamarzła.


Nie lubię okresu chłodów, ale trzeba przyznać, że czasami przymrozek, mróz czy śnieg robią niesamowite efekty i przepięknie ozdabiają otaczający nas świat. Dziś rano szadź osadziła się na trawniku moich sąsiadów. Z daleko ten srebrzysty dywan wyglądał naprawdę imponująco.


Przymrozek osrebrzył też leszczynę...


oraz liście lilaków.


Podobno po niedzieli ma się ocieplić i być może pojawi się wreszcie deszcz. Niestety, nie oszukujmy się. 20 stopni już w tym roku raczej nie zobaczymy na termometrach.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!