UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

piątek, 9 października 2015

Jesienne klimaty w ogrodzie

Powoli kończy się pierwsza dekada października. Ostatni tydzień przyniósł wyraźne ochłodzenie. W niedzielę było jeszcze ponad 23 stopnie, ale potem sukcesywnie robiło się coraz chłodniej.  Co prawda w mojej okolicy nie było jeszcze porannych przymrozków, ale wszystko wskazuje na to, że chłodny front atmosferyczny, który przybył do Polski z północnego-wschodu da o sobie jeszcze bardziej znać. No i że poranki mogą przynieść ujemne temperatury. Dziś mamy tego pierwsze oznaki. O wschodzie słońca termometry pokazały 0 stopni.

W ogrodzie robi się coraz bardziej jesiennie. Spada coraz więcej liści. Pomimo grabienia liście systematycznie lecą na trawnik i do oczka wodnego. W tym ostatnim zrobiłem wczoraj porządek, popołudniu kupiłem też nową siatkę zabezpieczającą, którą w sobotę rozciągnę nad oczkiem. Pewnie będę musiał i tak najpierw wyłowić kolejne liście, które do czasu montażu siatki powpadają do oczka.


To już pewnie ostatnie dni moich kwiatów balkonowych. Póki co jednak wiąż pięknie się prezentują.


Begonie i pelargonie z donic na schodach też pewnie  niedługo dokonają żywota. Natomiast wrzosy i chryzantemy powinny wytrzymać krótkotrwałe przymrozki. Szczególnie te pierwsze są na nie wyjątkowo odporne. 


Wczoraj popołudniu posadziłem jeszcze jedną skalnicę. No i kilka innych roślin, o których wkrótce napiszę.


Niektóre dęby potraciły już latem wiele liści z powodu  nękających te drzewa chorób grzybowych. Jeden z moich dębów jest strasznie obeschnięty i pewnie jeśli na wiosnę się nie odrodzi trzeba będzie go wyciąć. 


Klon z dnia na dzień jest coraz bardziej żółty.


Pięknie przebarwia się jeden z miniaturowych różaneczników rosnących przy oczku wodnym. To piękna odmiana Princess Anne!


Na ogrodzie jest coraz więcej liści. Silny wiatr, który od kilku dni wieje w mojej okolicy niestety rozwiewa liście wszędzie gdzie się da. I nawet jak się je zgrabi w jednym miejscu to za chwilę nowe spadają z drzew lub przyfruwają z miejsc, gdzie jeszcze nie zdążyłem zgrabić.


Taka sytuacja panować będzie do momentu gdy wszystkie liście opadną z drzew.  Wtedy będzie można przeprowadzić finałowe sprzątanie. I wreszcie będę mógł wysypań nową korę sosnową, No i cieszyć się czystością w ogrodzie. I tak do wiosny, kiedy zaczną opadać igły z sosen. A potem po końca lata kiedy będą znów lecieć liście. I tak co roku, ale na tym polega siła natury. I za to ją kochamy!


Ciekaw jestem jaką pogodę przyniosą kolejne dni. No i czy wreszcie spadnie długo oczekiwany deszcz. Mam nadzieję, że kolejne opady to nie będzie jeszcze śnieg. Chociaż w telewizji straszą już jesiennym zimnem.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 8 października 2015

Nowe rośliny w ogrodzie - ostrokrzew Argenteovariegata

Kilka tygodni temu posadziłem w ogrodzie sporo nowych roślin, głównie ostrokrzewów. Ostatnio moja kolekcja wzbogaciła się o azalie wielkokwiatowe. O nich napiszę jednak kiedy indziej. Dziś chciałbym się skupić na kolejnym ostrokrzewie, który zagościł w Zimozielonym ogrodzie.

Ostrokrzew kolczasty Argenteovariegata (Ilex aquifolium Argenteovariegata), o nim bowiem mowa jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym w naszym klimacie do wysokości ok. 2 metrów. Średnica dorosłych krzewów może dochodzić również do 2 metrów. Roczne przyrosty dochodzą od 10 do 15 cm. Zimuje w gruncie bez większych problemów. Niektóre liście, szczególnie te narażone na ostre wczesnowiosenne słońce po zimie mogą zbrązowieć i opaść.


Odmiana ta wyróżnia się przepięknymi liśćmi. Są one skórzaste, błyszczące, ciemnozielone z kremowo-żółtym marginesem. W tym miejscu trzeba przyznać, że mnóstwo odmian ostrokrzewów ma bardzo podobne do siebie liście. Czasami trudno wręcz odróżnić odmiany takie jak prezentowane 7 i 23 września Argentea Marginata oraz Silver Queen czy opisywana dziś Argenteovariegata.

Rośliny te, gdy nie są formowane na ogół tworzą krzewy o wielu odnogach piennych. Krzew ten dobrze znosi cięcie oraz formowanie, które należy wykonać na wiosnę, po zakończeniu okresu porannych przymrozków. Dzięki temu będzie bardzo gęsty! No i osiągnie oczekiwany przez nas kształt. Ostrokrzew ten pięknie prezentuje się jako pojedynczo rosnący krzew, niezależnie od tego czy jest formowany czy nie. Różne strony internetowe podają, że wytrzymuje on spadki temperatur do -25 stopni C. Znosi ponadto krótkie okresy o niższej temperaturze. Ważne jest aby przed nadejściem mrozów krzew bardzo dobrze podlać. Nic mu tak nie szkodzi jak zimowa susza oraz mroźne i wysuszające wiatry. Dlatego też zaleca się sadzenie tej odmiany ostrokrzewu w miejscach zacisznych i raczej osłoniętych.


Sadząc odmianę Argenteovariegata nie zapomnijmy, że krzew ma płytką ale dosyć szeroką bryłę korzeniową. Lubi kwaśne, żyzne, wilgotne ale przepuszczalne podłoże. Dlatego też należy zapewnić nowemu krzewowi niezbyt głęboki ale szeroki otwór w ziemi wzbogacony o jego ulubione podłoże.

Już wkrótce przedstawię Państwu kolejne krzewy, które posadziłem niedawno w ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

środa, 7 października 2015

Podkowa Leśna jesienią

Październik już na dobre zadomowił się w mojej okolicy. Po ciepłym i słonecznym weekendzie ostatnie dni przyniosły ochłodzenie. Co prawda jest słonecznie, ale w ciągu dnia temperatura ledwie dobija do +13 stopni w cieniu. Zazdroszczę mieszkańcom Wrocławia. Tam słupki rtęci doszły dziś do 18 stopni C. 


W mojej okolicy cały czas jest masakrycznie sucho. Za oknami robi się coraz bardziej kolorowo. Patrząc na otoczenie trudno dziwić się, że wiele osób uznaje właśnie jesień za najpiękniejszą porę roku.

Dziś zapraszam na krótki foto spacer po Podkowie Leśnej. W tym pięknym Mieście-ogrodzie doskonale widać kolorowy spektakl jaki przyroda funduje nam jesienią.


Wszechobecne winobluszcze są teraz szczególnie dobrze widoczne. ich krwisto czerwone liście przyciągają uwagę nie jednej osoby. 



Moja koleżanka, będąc lata temu ze swoją pierwszą wizytą w Podkowie, gdy wysiadła z kolejki WKD stwierdziła, że czuje się jakby przyjechała do sanatorium.  Faktycznie coś w tym jest. 

Część roślin dopiero teraz zaczyna kwitnąć. I tu mała zagadka! Czy ktoś wie co to za krzew?


Kokornak podobnie jak winobluszcze też przebarwia się na czerwono.


W ogrodzie przy kościele pw. Św. Krzysztofa dumnie spacerują pawie. Jest tu wciąż kolorowo i to nie tylko dzięki samcom tych pięknych ptaków.


Kwitnie jeszcze sporo begonii oraz róż. Uroku rabatom di skarpom dodają rośliny posiadające różnokolorowe liście.  


Na swój moment czekają jeszcze klony i dęby czerwone. Póki co ich liście są jeszcze soczyście zielone. Ale pewnie już niedługo, gdyż przed nami pierwsze w tym sezonie przymrozki! Czy pogoda się sprawdzi?  Mam nadzieję, że nie, i że moje pelargonie i surfinie jeszcze trochę pokwitną. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 4 października 2015

Arboretum w Rogowie - zimozielone bluszcze


Tydzień temu opisywałem liściaste rośliny zimozielone, rosnące we wspaniałym Arboretum w Rogowie. Obiecałem Państwu wtedy, że specjalnego posta poświęcę bluszczom. Te zimozielone pnącza zasługują na specjalne wyróżnienie.

Bluszcz pospolity (Hedera helix) jest pnączem, często jednak wykorzystywanym jest jako roślina okrywowa. Występuje na naturalnych stanowiskach w całej zachodniej i środkowej Europie, aż po zachodnią Białoruś i zachodnią Ukrainę, a na południu po Turcję i Kaukaz. Można go spotkać w południowej Norwegii i Szwecji, oraz od Estonii na południe wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Jak podaje serwis Wikipedia gatunek ten został przeniesiony m.in. do USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii oraz RPA. Jest tam jednak uważany za gatunek inwazyjny.

Bluszcz wspina się po ścianach, drzewach czy kamieniach lub skałach tworząc piękne zimozielone ściany. Przyczepia się do ich powierzchni za pomocą korzonków przybyszowych.

UWAGA!!! Nie jest prawdą, że bluszcz wykorzystuje soki czy składniki mineralne drzew lub w jakikolwiek inny sposób je niszczy!!! Bluszcz nie jest rośliną pasożytniczą!

Bluszcz pospolity lubi miejsca zacienione oraz lekko wilgotną, próchniczą glebę.

Bluszcz bardzo łatwo jest wyhodować samemu, z pozyskanych od znajomych lub sąsiadów odnóżek. Bardzo łatwo się ukorzeniają. Można je wsadzić do wody i poczekać aż puszczą korzonki albo ukorzeniaczem (do roślin zielonych) oprószyć końcówki gałązek i wsadzić je w doniczki lub bezpośrednio do ogrodu do gruntu. Oba sposoby na ogół kończą się powodzeniem.

Bluszcz pospolity potrafi przyrastać nawet do 1 metra rocznie. Hedera helix może osiągać 20 metrów wysokości. Po rozrośnięciu się tworzy piękne pędy kwitnące, które nie mają korzeni przybyszowych i na ogół tworzą piękną i szeroką otulinę wokół drzewa. Bluszcz świetnie zakryje najbrzydsze miejsca w ogrodzie. Ważne jest aby nie kierować samemu gałązek młodego bluszczu na ściany. Roślina, gdy się dobrze ukorzeni i wzmocni, sama napotykając podpory lub ściany zacznie się po nich wspinać.

Tyle opisu gatunku. Pora teraz na zdjęcia przepięknych odmian uprawianych w rogowskim Arboretum. Muszę przyznać, że w Rogowie zachwyciła mnie ilość odmian uprawianych w gruncie! Nawet we Wrocławiu nie rośnie tyle pięknych okazów bluszczy pospolitych, no może poza tamtejszymi bluszczowymi szklarniami. Ale w gruncie aż tyle ich nie ma co w Rogowie. 

Na początek rzadko spotykana odmiana Pastuchowii


To już kolejna odmiana bluszcza. 


To już kolejny bluszcz. Arboretum uznało, ze to Hedera helicx Dentata Variegata. Wg mnie to bluszcz kolchidzki: Hedera Colchica Dentata Variegata! Może ktośz Arboretm podejmie dyskusję na ten temat? 


W Arboretum, niestety podobnie jak w wielu polskich ogrodach botanicznych czy innych  arboretach w wielu miejscach przy roślinach brakuje tabliczek. Zwiedzający mogą się jedynie domyślać tego, co oglądają. Poniżej wg mnie jest to odmiana Crispy.


To już kolejne odmiany przepięknych bluszczy. Nie będę jednak ich opisywać, bo mogę się pomylić. Nie zrobiło tego też Arboretum, a szkoda. 


Te jaśniejsze, cętkowane listki to odmiana Profesor Seneta.


Kolejne bluszcze, chociaż przepiękne, to jednak nie zostały oznaczone przez Arboretum, więc nie wiadomo jakie to odmiany.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 2 października 2015

Początek października

Czwarty kwartał tego roku rozpoczął się piękną i słoneczną pogodą. Poranek jednak był chłodny! Tuż po wschodzie słońca temperatura spadła do +3 stopni C. Potem co prawda szybko rosła, ale rano dało się odczuć wyjątkowo rześkie powietrze. A jeszcze miesiąc temu były przecież upały! Nie ma jednak co narzekać, dzień było wyjątkowo piękny! A popołudniu było już +17 stopni! Dziś podobno ma być jeszcze cieplej.


Niestety znów daje o sobie znać susza. Co prawda, dzięki temu, że jest chłodniej woda tak szybko nie wyparowuje z gleby, jednak brak opadów jest wyraźnie odczuwalny. 

Dookoła zaczyna robić się jesiennie, liście drzew i krzewów powoli, aczkolwiek systematycznie zmieniają swoje barwy. Niektóre z nich z powodu suszy lub chorób drzew, czy szkodników już opadły.


Na balkonie wciąż jeszcze kwitną typowo letnie kwiaty. W skrzynkach rosną pelargonie, komarzyce i surfinie. Będą one ozdobą balkonu aż do pierwszych przymrozków. W ubiegłym roku miałem tu zasadzone pelargonie pnące. Wytrzymały aż do trzeciej dekady listopada. Oczywiście dzięki brakowi przymrozków na balkonie. Na trawniku bowiem szron pojawiał się już w pierwszej połowie tego miesiąca. Ciekaw jestem czy w tym roku aura będzie równie łaskawa!


W doniczkach na schodach równie kwitną jeszcze kwiaty. Dzięki żółtym chryzantemom oraz fioletowym wrzosom teraz zrobiło się tam jeszcze bardziej kolorowo! 


Rzadko pokazuję zdjęcia Zimozielonego ogrodu widzianego od strony ogrodu moich rodziców. Dziś pora chociaż trochę nadrobić te zaległości. Poniżej widok na oczko wodne. Zdjęcie zrobiłem przez gałęzie dosyć mocno już rozrośniętej laurowiśni Caucasica rosnącej przy siatce dzielącej nasze ogrody.


A to już widok na oczko i jego południową okolicę z drugiej strony domu. Na pierwszym planie widoczna jest pergola zarośnięta zimozielonym wiciokrzewem Henryi oraz clematisem Josephine. W dolnej części zdjęcia widać ostrokrzew Argentea Marginata prowadzony w formie piennej.


Na zakończenie jeszcze widok na grilla i altankę. Zdjęcie zdominowała jednak trzmielina Emerald'n Gold szczepiona na pniu. Nad nią widać niecierpki, które rosną w doniczkach.


Na obu powyższych zdjęciach widoczny jest również świerk biały Conica. Warto dodać, że zimą w okresie Świąteczno-Noworocznym drzewko służy mi jako choinka i co roku jest ozdobione lampkami. 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga! Bardzo dziękuję za pozostawione uwagi i komentarze. Na każde z nich na pewno odpowiem.

czwartek, 1 października 2015

Podsumowanie września 2015

Dziś mamy pierwszy dzień października. To nie tylko pierwszy dzień miesiąca ale również pierwszy dzień ostatniego w roku kwartału. Rozpoczyna się złota polska jesień, w tym roku troszkę nadszarpnięta panującą od miesięcy suszą. A jaki był wrzesień? Miesiąc ten zapisał się jako słoneczny i dosyć ciepły. Szczególnie jego początek był typowo letni. Na początku miesiąca temperatury znów znacznie przekroczyły +30 stopni. Mapy temperatur w niniejszym poście pochodzą ze strony internetowej www.wetterzentrale.de


W ogrodzie we wrześniu sporo się działo. Duże zmiany zaszły przy oczku wodnym, w kąciku egzotycznym. Powstały tu nowe kamienne "wyspy", w których posadziłem kaktusy mrozoodporne. Jedna z nich wciąż jest pusta i czeka na roślinki. Najpewniej posadzę tu różne odmiany rojników.


Kilka dni później zrobiło się chłodniej i spadł wreszcie długo oczekiwany deszcz.


Jednak w połowie miesiąca do naszego kraju wróciło gorące jak na wrzesień powietrze. Były to już jednak ostatnie tak ciepłe dni. Trzeba się jednak cieszyć, że koniec kalendarzowego lata obdarzył nas słoneczną i ciepłą aurą. 


Trzecia dekada września to dalszy ciąg porządków w ogrodzie. Ciepłe dni umożliwiły mi bezproblemowe wejście do oczka wodnego. Musiałem w inne miejsce przenieść pompę z fontanną oraz posadzić lilię wodną, która z niewiadomych mi przyczyn opuściła doniczkę, w której ją kilka dni wcześniej posadziłem. Przypuszczam, że w worku z agrowłókniny pozostały pęcherzyki powietrza, które uniosły roślinę.


Pod koniec miesiąca znów zrobiło się słonecznie, ale już nie tak ciepło jak wcześniej. Termometry w cieniu wskazywały ok. 17-19 stopni C. 


Koniec miesiąca przyniósł również zakończenie najważniejszych zmian w ogrodzie. Muszę jeszcze przesadzić i dosadzić kilka roślin. Pozostały mi jeszcze do zrobienia różne prace kosmetyczne takie jak np. wyłożenie podłoża agrowłókniną oraz wysypanie kory sosnowej. Zrobię to jednak dopiero po uprzątnięciu wszystkich liści. Pewnie będzie to listopad. Ale to już nic w porównaniu z tym co zrobiłem do tej pory.


A już jutro zapraszam na fotorelację, w której pokażę Państwu ogród na początku października.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!