UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 5 stycznia 2015

5 stycznia 2015 w ogrodzie

Dziś rano na termometrach były -2 stopnie C. W ciągu dnia, kiedy wyszło słońce zrobiło się cieplej i słupek rtęci osiągnął +3 stopnie. W sumie jak na początek stycznie to wcale nie jest źle.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć zrobionych dziś około południa.

Słońce nieśmiało przebijało się przez drzewa.


W miejscu, gdzie jest sztuczny przerębel oczko nie zamarzło. Ale w pozostałej części lekki nocny mróz pozostawił po sobie ślady. 


Jest na tyle ciepło, że wiewiórki cały czas żerują. 


Rośliny mają się bardzo dobrze.Przy wejściu do domu jest bardzo zielono!


Osmantus Goshiki też wygląda pięknie. Jednak jeśli temperatury spadną poniżej -15 stopni i nie będzie zbyt wiele śniegu będę musiał zabezpieczyć krzew agrowłokniną. jest dosyć wrażliwy na bardzo niskie temperatury. 


Ostrokrzew Argentea Marginata również prezentuje się całkiem fajnie.


Palmy jeszcze nie osłaniałem. Póki co świetnie znosiła spadki temperatur do -8 stopni C. A przy gruncie mogło być nawet zimniej.


Kaktusy odprowadziły wodę z członów i leża jak pomięte chusteczki higieniczne. To nic, na wiosnę na pewno odżyją!



Skimia japońska czeka już na wiosnę żeby otworzyć pąki swoich białych kwiatków.


A ostrokrzew Silver van Tol póki co niewiele sobie robi z panującej aury.


Już jutro kolejna porcja zdjęć z ogrodu. Podobno w nocy ma spaść śnieg więc sceneria może być zupełnie inna!

Serdecznie zapraszam do lektury bloga!

Rok 2014 w skrócie - część 2

Wczoraj przedstawiłem Państwu pierwszą część podsumowania 2014 roku. Dziś zapraszam na część drugą! W skrócie opiszę co się działo w drugiej połowie ubiegłego roku. Przedstawię zdjęcia z różnych moich wyjazdów oraz podsumuję zjawiska pogodowe panujące w tym okresie.

Lipiec był gorący! Nie tylko w pogodzie! Początek miesiąca to wyjazd na Górny Śląsk i Opolszczyznę. Po raz pierwszy w życiu mogłem podziwiać zamek i park w Mosznej. Chociaż dla wielu architektów budowla ta jest dosyć kontrowersyjna, to na mnie zrobiła ogromnie pozytywne wrażenie. Zamek wygląda jak żywcem wyciągnięty z bajki.


Podczas tego wyjazdu zwiedziłem też ogród przy kościele parafialnym w Mikołowie. Piękne miejsce! Polecam każdemu miłośnikowi przyrody, spokoju i ciszy!


Jak zawsze, tak i tym razem nie zawiódł mnie ogród pokazowy położony przy centrum ogrodniczym w Świerklańcu. 


A pod koniec lipca w moim ogrodzie zakwitła zimozielona magnolia wielkokwiatowa. Pąk był już w czerwcu. Przyznam się szczerze, że z niecierpliwością czekałem kiedy się rozwinie. Ależ to był entuzjazm!

Koniec pierwszej dekady sierpnia to spacer po parku przy Pałacyku w Żelazowej Woli, gdzie urodził się Fryderyk Chopin. Piękne miejsce, mnóstwo turystów i ciekawe wystawy w muzeum! Polecam! To raptem niecałe 50 km. od Warszawy!


Długi, sierpniowy weekend spędziłem w Krakowie. Pomimo tego, że bywam co jakiś czas w tym mieście, to dopiero w sierpniu ubiegłego roku po raz pierwszy odwiedziłem tamtejszy ogród botaniczny. Wiele o nim słyszałem i czytałem i jechałem tam z dużym "apetytem" na roślinność. Nie zawiodłem się! To wspaniałe i ciekawe oraz pięknie urządzone miejsce. 


Pod koniec sierpnia udałem się na Warmię. Spędziłem weekend w Olsztynie, bawiąc się na weselu mojej kuzynki. Niestety z uwagi na poprawiny nie dotarłem do podolsztyńskiego arboretum. Ale może uda się w tym roku!


Tymczasem w połowie września w ogrodzie wciąż było kolorowo. W doniczkach na schodach kwitły zarówno typowo letnie kwiaty czyli begonie oraz te jesienne - chryzantemy i wrzosy. 


Pod koniec września w mojej okolicy zaczęło robić się kolorowo. Wszystko za sprawą winobluszczu pięciolistkowego, który bardzo szybko nabrał czerwonego, wręcz purpurowego koloru. 


19 października ponownie odwiedziłem Ogród Botaniczny UW. Trwał tam kolorowy spektakl odgrywany przez różnego rodzaju dalie. Niektóre z nich miały nadzwyczaj piękne kolory! 


Tego samego dnia odwiedziłem Łazienki Królewskie...


oraz Park Ujazdowski. We wszystkich tych miejscach można było podziwiać wspaniałe barwy jesieni okraszone słońcem i dosyć wysoką jak na drugą połowę października temperaturą.


Listopad wcale nie był taki mroczny jak na ogół jest postrzegany. Na warszawskim Mokotowie w drugiej połowie miesiąca wciąż kwitły kwiaty! W tym miesiącu wreszcie spadł tak długo oczekiwany deszcz. W mojej okolicy praktycznie od sierpnia aż do listopada trwała susza. Nie było to zbyt dobre dla roślin i trawnika.


A w Ogrodzie-Kościele w Podkowie Leśnej pod koniec miesiąca natknąłem się na kwitnące jeszcze róże oraz wspaniałą lawendę. 


W połowie grudnia w moim ogrodzie wiąż było zielono. Tym bardziej, że trawa wreszcie dostała upragnioną dawkę naturalnej wilgoci.


13 i 14 grudnia znów odwiedziłem Olsztyn. Tym razem, z uwagi na brak liści na drzewach w pełnej krasie można było podziwiać tamtejszy zamek. Miasto jest bardzo ciekawe, pięknie położone wśród lasów i jezior. Do tego ma rewelacyjną starówkę i jest świetnie skomunikowane. W tym roku do Olsztyna powrócą tramwaje! 


A już wkrótce zapraszam do lektury postów, w których napiszę o tym jak wygląda ogród w styczniu. Co się zmienia, jaka jest pogoda oraz jak rośliny sobie z nią radzą. Podsumuję również zmiany jakie nastąpiły w ubiegłym roku w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 4 stycznia 2015

Rok 2014 w skrócie - część 1

Chciałbym dziś serdecznie Państwa zaprosić na pierwszą część podsumowania ubiegłego roku. Opiszę między innymi warunki pogodowe jakie panowały w pierwszym półroczu 2014 roku. Osobny post poświęcę na drugą część roku. W innym pokażę Państwu jakie zmiany zaszły w moim ogrodzie w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Początek stycznia to czas kiedy wciąż jeszcze możemy podziwiać świąteczne i noworoczne dekoracje. W Warszawie były one wyjątkowo piękne! Oprócz zwykłych kandelabrów ze światełek były również różnego rodzaju figury i postaci. Wyglądały wręcz bajkowo.


Do połowy stycznia było ciepło. Termometry w ciągu dnia wskazywały nawet 10 stopni ciepła. Potem wraz z frontem atmosferycznym przyszło ochłodzenie i opady śniegu! Na poniższym zdjęciu doskonale widać zbliżający się wał chmur z których w ciągu kilku godzin spał śnieg.


Tak wyglądał ogród pod koniec pierwszego miesiąca ubiegłego roku. Panowała typowo zimowa, mroźna ale za to piękna pogoda!


Zima nie panowała zbyt długo. Przez kilka nocy postraszyła temperaturami na poziomie -20 stopni. Pod koniec pierwszej dekady lutego przyszło ocieplenie. Temperatury skoczyły w górę, a rośliny poczuły zbliżającą się wiosnę. 


Marzec zapisał się w annałach jako wyjątkowo ciepły miesiąc. Powoli robiło się zielono. Trawnik nabierał soczystych barw. Wszystko dzięki temu, że pokrywa śnieżna nie zalegała zbyt długo i nie zniszczyła murawy. 


Początek drugiej połowy kwietnia spędziłem w Pradze. Byłem pod wrażeniem piękna tamtejszego ogrodu botanicznego! Miałem to szczęście, że trafiłem na kwitnące akurat ozdobne drzewa owocowe takie jak wiśnie czy jabłonie. Kwitły również azalie oraz peonie drzewiaste. Widoki zapierały dech w piersiach! W Pradze wiosna również zawitała wcześniej niż zwykle.


Pod koniec kwietnia w Ogrodzie - Kościele w Podkowie Leśnej kwitły już różaneczniki.


W moim ogrodzie pod koniec czwartego miesiąca roku również zaczęło robić się kolorowo.


W Święto Pracy wybrałem się do Ogrodu Botanicznego PAN w warszawskim Powsinie. Tutaj także w najlepsze trwał okres feerii barw. Wszystko dzięki kwitnącym azaliom!


Połowa maja to już wyjazd do Barcelony. To wspaniały okres na zwiedzanie tego śródziemnomorskiego miasta, ponieważ wtedy nie jest jeszcze zbyt gorąco. Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie tamtejszy ogród botaniczny. Jeszcze nigdy nie byłem w miejscu, w którym nagromadzono tak wiele egzotycznych roślin pochodzących z różnych obszarów świata, gdzie panuje klimat śródziemnomorski. Byłem również pod wrażenie zabytków jakie można zobaczyć w tym pięknym mieście!


Po powrocie do kraju 24 maja pojechałem z kolejną wizytą do Powsina. Wciąż jeszcze kwitły niektóre azalie i zaczynały kwitnąć największe w tym ogrodzie różaneczniki katawbijskie. 


Na początku czerwca otworzyłem mój ogród dla zwiedzających. W ramach obchodzonego w Podkowie Leśnej festiwalu "Otwarte ogrody" można podziwiać nie tylko same ogrody, ale również kulturę i sztukę, którą reprezentują mieszkający tam ludzie.


Nie byłbym sobą gdybym nie wpadł chociaż na chwilę do Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego w Alejach Ujazdowskich. Dokładnie w połowie miesiąca podziwiałem tam różne kwiaty! Urzekły mnie wspaniałe kolory róż.


Koniec drugiej dekady czerwca to wyjazd do niedalekich Radziejowic, gdzie można zwiedzać pałac i otaczający go park. To piękne miejsce, chociaż mało znane, robi naprawdę imponujące wrażenie.


W maju i czerwcu sporo działo się też w moim ogrodzie. Kwitły różaneczniki, ogród wspaniale się zazielenił. O tym możecie Państwo przeczytać w ubiegłorocznych postach, które praktycznie codziennie publikowałem na blogu! 

Już wkrótce druga część podsumowania ubiegłego roku oraz post o zmianach jakie zaszły w 2014 roku w moim ogrodzie. 

Serdecznie zapraszam do lektury!

sobota, 3 stycznia 2015

Wietrzny weekend

Od kilku dni w mojej okolicy pogoda jest kapryśna i bardzo dynamiczna. Po krótkim ochłodzeniu powróciły dodatnie temperatury. Od wczoraj wieje bardzo silny wiatr. Jak podają różne źródła w niektórych miejscach Polski wieje z prędkością przekraczającą 120 km/h. Wiatr powoduje różne szkody, zrywając linie energetyczne czy telefoniczne oraz niszcząc zabudowania. Dzisiejsza pogoda trochę przypomina mi tę, która panowała na początku grudnia 2013, kiedy Polskę nawiedził orkan Cyryl. 

Od wczorajszego wieczora wiatr nałamał mnóstwo różnej wielkości gałęzi. Porozrzucane są po całym ogrodzie. A wciąż jeszcze wieje i, jak zapowiadają synoptycy taka sytuacja pogodowa ma się utrzymać aż do jutra.




W oczku oprócz drzew odbijają się pędzące chmury. Z oczka zniknęła cienka warstwa lodu i chwilowo mogłem wyłączyć napowietrzacz. Pamiętajmy jednak, że aby zapewnić rybom, żabom czy roślinom odpowiednie warunki do przezimowania wodę w oczkach wodnych należy dotleniać. Najlepsze są do tego specjalne urządzenia zwane sztucznymi przeręblami. Są one na ogół wyposażone w napowietrzacz i grzałkę, która powoduje, że woda pod takim przeręblem nie zamarznie aż do momentu gdy średnia temperatura otoczenia nie spadnie poniżej -10 stopni. Ale nawet wtedy ryby sobie poradzą. Ważne jest aby oczko przynajmniej na niewielkiej powierzchni miało głębokość min. 100 cm. Wodę można dotleniać również za pomocą specjalnych tabletek powoli uwalniających środki chemiczne, które w styku z woda produkują tlen.


Dodatnie temperatury spowodowały, że ryby powróciły pod powierzchnię tafli wody. Wygląda to tak, jakby żerowały, ale pamiętajmy, że od jesieni są one w letargu i tylko wegetują czekając na wiosnę. Dokarmianie ryb należy zakończyć już jesienią, kiedy temperatura wody spadnie poniżej 10-12 stopni C.


Pogoda sprawia, że krokusy są coraz większe. Na niektórych kiełkach widać już maleńkie listki. 


W ogrodzie pojawił się dziwny gość. Na początku myślałem, że ktoś wrzucił kawałek pomarańczy. Jednak gdy podszedłem bliżej zauważyłem, że to "coś" ma galaretowatą konsystencję i wygląda trochę jak grzyb. Nie jest to raczej smardz, chociaż swoim wyglądem trochę go przypomina. Nie ma jednak trzonu, więc to raczej nie on. A może ktoś z Państwa wie co to za "cudak"?

 
 Do ogrodu znowu powrócił kret. Zwierzątko kontynuuje swoją podróż przez środek mojego ogrodu.


Doszedł już do ogrodzenia i ciekaw jestem, czy sobie pójdzie, czy też zawróci i dalej będzie niszczyć ogród. Kretowi poświecę w najbliższych dniach osobny post. Warto poznać kilka ciekawych sposobów na pozbycie się tego szkodnika.


Silny wiatr momentami rozganiał chmury dzięki czemu co jakiś czas pojawiało się słońce. Dzisiejsza pogoda bardziej przypomina mi marzec niż styczeń. W sumie to chciałbym, żeby już była wiosna, a przynajmniej żeby było więcej słońca i dłuższe dni. 



W najbliższych dniach oprócz posta o kretach napiszę również o najważniejszych wydarzeniach w 2014 roku w moim ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 2 stycznia 2015

Statystyki blogowe 2014

Początek nowego roku to dobry moment na podsumowanie tego, który się właśnie skończył. A ponieważ 2014 rok był dla mojego bloga wyjątkowo udany z przyjemnością podzielę się z Państwem odrobiną statystyk ukazujących rozwój bloga oraz wzrost jego oglądalności. 

Zaczęło się dosyć skromnie. W styczniu 2014 ilość wejść na bloga była niższa niż w 2013. Luty wyglądał już dosyć obiecująco, ale w marcu statystyki wyświetleń strzeliły jak rakieta! Aż do końca września co miesiąc bloga odwiedzało ok. 28 000 - 30 000 gości. W grudniu było znowu trochę mniej odwiedzających, ale jak na miesiąc zimowy i tak nie było źle. Prawie 14 000 odsłon to całkiem niezły wynik. 

Poniżej dokładne statystyki odwiedzin za każdy miesiąc 2014 roku.


styczeń - 7620,
luty - 9072,
marzec - 29 378,
kwiecień - 30 309,
maj - 28 031,
czerwiec - 28 673,
lipiec - 28 312,
sierpień - 27 226,
wrzesień - 29 933,
październik - 25 303,
listopad - 18 410,
grudzień - 13 652.


Dla porównania zaprezentuję Państwu statystyki miesięczne wejść na bloga z 2013 roku.
styczeń - 8814,
luty - 7109,
marzec - 9084,
kwiecień - 13 266,
maj - 18 031,
czerwiec - 11 884,
lipiec - 9913,
sierpień - 10 674,
wrzesień - 11 135,
październik - 8729,
listopad - 7480,
grudzień - 5007.
Bloga rozpocząłem pisać 27 lutego 2012 roku. To już prawie rok. Oto jak wyglądał mój powitalny post: Powitanie 
W pierwszym roku istnienia bloga napisałem 241 postów, w 2013 już 306, a w 2014 325! Czasami samemu trudno mi uwierzyć, skąd mam w głowie pomysły na kolejne artykuły. Inspiracją oczywiście jest mój ogród, ale też różne ciekawe miejsca, które dane mi jest zobaczyć.

A na zakończenie jeszcze roczne statystyki odwiedzin bloga.

W 2012 odnotowałem 42 475 wejść co daje średnio ok. 137 odsłon dziennie.

W 2013 - 121 126, czyli 332 dziennie.

A w 2014 roku wejść było  270 401 co daje średnią dzienną liczbę odsłon w wysokości ok. 741.

Bardzo dziękuję za tak liczne wizyty, za Państwa komentarze, uwagi i sugestie. Dziękuję również za wszystkie maile i polubienia fanpage'a "Zimozielony ogród" na Facebooku. Ale najbardziej dziękuję za możliwość dzielenia się z Państwem moją pasją jaką niewątpliwie są liściaste rośliny zimozielone. Zdaję sobie sprawę, że w tym roku trudno mi będzie osiągnąć takie wyniki jak w 2014. Ale dołożę wszelkich starań, żeby na blogu cały czas pojawiały się ciekawe i przydatne informacje.

Serdecznie zapraszam do lektury!

czwartek, 1 stycznia 2015

Nowy Rok - mamy już 2015!

Kilkanaście godzin temu pożegnaliśmy stary rok. Jedni z nas bardziej hucznie inni mniej, ale wszyscy życzyliśmy sobie tego, żeby ten rozpoczynający się właśnie rok nie było gorszy. Wraz ze zmianą kartek kalendarza w nocy diametralnie zmieniła się również pogoda. W mojej okolicy od drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia trzymał lekki mróz. Spadło również troszkę śniegu, ale nie była to ilość zatrważająca. Mrozu też dużego nie było. Jednej nocy temperatura spadła do -9 stopni, ale przez większość czasu oscylowała od ok. -2 w dnień i -6 w nocy. A dziś rano było już +3 stopnie i padał deszcz. To wystarczyło żeby zniknęła ta odrobina śniegu.

Poniżej zapraszam do obejrzenia zdjęć, które robiłem wczoraj i dziś. Te same miejsca wyglądają dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście godzin temu.

Wczoraj kącik japoński przyprószony był cieniutką warstwą śniegu. Z powodu mrozu liście różaneczników się pozwijały. Odprowadzają w ten sposób nadmiar wody chroniąc się przed zmarznięciem.


Dziś w kąciku znowu jest zielono.


Oczko wodne jeszcze wczoraj było zamarznięte. Sztuczny przerębel z napowietrzaczem i grzałką dostarczają rybom i roślinom powietrze.


Dziś na oczku nie ma już prawie śladu po lodowej warstwie.


Południowa część ogrodu, wczoraj była jeszcze lekko przybielona.


Za to dziś znowu jest tam zielono. Aż się nie chce wierzyć, że to dopiero początek stycznia, a nie początek kwietnia.


A już od jutra zapraszam na podsumowanie 2014 roku. Będą statystyki blogowe oraz garść informacji o zmianach, które zaszły w Zimozielonym ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do lektury!