UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

poniedziałek, 6 października 2014

Bonsai - piękne rośliny w miniaturce

Powoli przygotowuję się do zaprezentowania na blogu kilku postów ukazujących i opisujących piękno Ogrodu botanicznego w Barcelonie. Zanim to jednak nastąpi już dziś zapraszam Państwa na wyjątkową wystawę, którą miałem przyjemność obejrzeć właśnie w tym ogrodzie. To drzewka bonsai. Urzekło mnie ich piękno.


Jak podaje Wikipedia bonsai, a inaczej sztuka bonsai (jap. 盆栽 karłowate drzewo w naczyniu, bon – płaska taca lub pojemnik, sai – roślina; chiń. penjing) – sztuka miniaturyzowania drzew lub krzewów uprawianych w odpowiednio dobranych, płaskich pojemnikach. Efekt ten jest uzyskiwany poprzez specyficzne przycinanie oraz pielęgnację. W potocznym znaczeniu – zminiaturyzowane rośliny o sztucznie wymuszonym, płytkim systemie korzeniowym umieszczone w płaskim naczyniu.


Sztuka uprawy bonsai pochodzi z Chin (jest tam nazywana penjing, również penzai), mimo że jest kojarzona głównie z Japonią. Według źródeł, Japończycy włączyli ją do swych tradycji w VIII wieku n.e. Pierwszy wiersz mówiący o bonsai pochodzi z połowy XIV w., jednak najwcześniejsze rysunki pochodzą ze skryptów z 1309 roku. Sztuka bonsai zanikła w Chinach, podczas gdy w Japonii osiągnęła doskonałość.


W przeszłości sztuką tą zajmowali się ludzie wysoko urodzeni – arystokraci, osoby duchowne. Od XVII w. zajęli się nią zwykli ludzie.


Uzyskanie doskonałej formy bonsai to rezultat wieloletniej pielęgnacji, niekiedy kilku pokoleń ogrodników. Do uprawy wybiera się gatunki drzew i krzewów o zdrewniałych pędach. Najbardziej cenione są bonsai z drzew długowiecznych, jak dęby, sosny, cisy, świerki, jałowce. Najmniej natomiast ceni się krótko żyjące gatunki roślin, jak np. topola. 


W sztuce bonsai wyróżnia się liczne style, według których kształtowane jest drzewko, różniące się głównie kształtem pnia i pochyleniem do doniczki.


Drzewko bonsai nigdy nie jest "skończone" – jest ono żywą rośliną, wymagającą stałej pielęgnacji, polegającej nie tylko na podlewaniu i nawożeniu, lecz również na dbaniu o skarłowaciały kształt rośliny poprzez używanie technik mechanicznych. Drzewko jest więc przycinane, pędy uszczykiwane, a gałęzie owijane drutem, aby zachowały nadany im kształt.



Bardzo często sztuce bonsai towarzyszą kompozycyjnie dodatkowe elementy np. drobne rośliny lub kamienie. Umiejętność tworzenia takich ekspozycji zyskała rangę osobnych dziedzin: kusamono i suiseki.



Tworzenie miniaturowych "krajobrazów na tacy", nazywanych saikei ("żyjący krajobraz"), jest specyficzną formą bonsai, wykorzystującą skały, trawy, mchy, piaski oraz żywe drzewa. Obok żywych roślin można wykorzystać również sztuczne (bonkei). Przy starannym doborze roślin i zachowaniu proporcji można uzyskać precyzyjne odtworzenie krajobrazu w miniaturze.


A na koniec jedna z moich ulubionych roślin. Bluszcz pospolity!


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 5 października 2014

Piękna jesień w moim ogrodzie

Wczoraj i dziś pogoda nas rozpieszczała. Pomimo chłodnych poranków dni są ciepłe i co najważniejsze słoneczne. Niestety bardzo brakuje opadów. Trawa schnie na potęgę. Inne rośliny również potrzebują dużej dawki wody. Wczoraj zasiliłem wszystkie liściaste krzewy zimozielone specjalnym nawozem jesiennym, który powinien pomóc im przetrwać zimowe chłody i suszę zimową. 

Wczoraj pokazałem Państwu ogród moich rodziców. Dziś zapraszam do obejrzenia zdjęć z mojego ogrodu.

Słońce jest coraz niżej, ale jego promienie wciąż dosyć śmiało ogrzewają powietrze.



Niestety większa część ogrodu pozostaje w cieniu.


Bardzo ładnie wyglądają skąpane w słońcu dęby. Ich liście powoli już się przebarwiają i robią się żółte. 


To dziwne, ale właśnie teraz, u schyłku ładnej i ciepłej pogody moje pelargonie zwisające kwitną najpiękniej. Są o wiele ładniejsze niż latem, mają też znacznie więcej kwiatów. 


Surfinie już powoli kończą swój żywot. Ale i tak wciąż są piękne.


Równie ładnie, chociaż w zupełnie innych kolorach prezentuje się kącik japoński.


Na schodach prowadzących do domu też jest jeszcze wesoło i kolorowo.


Niestety musiałem poobcinać paprocie. Ich liście były już brązowe i zaczynały się łamać. Koszmarnie to wyglądało. Latem paprocie zasłaniają kącik roboczy. Teraz jest on już widoczny. 


Niedaleko oczka wodnego wspaniale kwitną begonie.


Obok nich rosną miniaturowe różyczki, których listki zostały objedzone przez szkodniki. Krzewinki opryskałem środkiem przeciwko tym wstrętnym robalom i różyczki powoli odzyskują swój blask. Niektóre mają nawet pączki kwiatowe. 


Przy altance kwitną jeszcze niecierpki.  Te, które posadziłem w koszykach i postawiłem na stole już nie mają kwiatów.

 
Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga i do obserwowania zmian, które dosyć szybko zachodzą teraz w przyrodzie.

sobota, 4 października 2014

Jesień w ogrodzie moich rodziców - kolorowo i kwiatowo

Dziś jest 12 dzień kalendarzowej jesieni. Poranki są coraz chłodniejsze, dziś o 07.00 rano były tylko +3 stopnie. Zastanawiam się, kiedy pojawią się pierwsze jesienne przymrozki. W ciągu dnia jednak dosyć szybko robi się ciepło. Powodem tego porannego zimna i popołudniowego ciepła (nawet ponad +20 stopni) jest bezchmurne niebo. Nie ma porannych mgieł, więc słońce szybko ogrzewa powietrze. Przy tym niestety jest bardzo sucho. Od dawna nie padał już porządny deszcz. A poranna rosa to trochę za mało dla roślin.

Dziś przed południem poszedłem do ogrodu moich rodziców. Pomimo jesieni wciąż jest tam kolorowo i pięknie. Kwitnie wiele kwiatów. Pod węgierką rosną piękne aksamitki.


Przy oczku wodnym też. Dodam, że zarówno jedne i drugie pochodzą z uprawy mojej mamy. Sama je wyhodowała!


Azalia pontyjska zmieniła już kolor liści z zielonego na brązowy i czerwony.


Zimozielony berberys Julianae wygląda jak płonący krzew. Jego pięknie przebarwione na czerwono liście są prawdziwą ozdoba ogrodu. Jednakże krzew ten tak obficie przebarwia się jedynie wtedy, gdy posadzimy go w jasnym, słonecznym miejscu. W cieniu nie będzie się on tak pięknie wybarwiać. 



Powojniki powoli kończą drugie, tegoroczne kwitnienie.



Za to róże nic sobie nie robią z pory roku i dalej pięknie kwitną.




Podobnie jak inne kwiaty w ogrodzie.



Na malwie zostały już tylko pojedyncze kwiatostany.


Za to nasturcje wciąż jeszcze mają sporo kwiatków.


Pięknie kwitnie fuksja podwieszona na tarasie.


Hortensje już przekwitają, ale ich kwiaty, nawet jak wyschną będą cały czas zdobić ogród.


A już jutro zapraszam do jesiennego spaceru po moim, wiąż jeszcze ukwieconym ogrodzie. Niestety nie ma u mnie dużo kwiatów, a to dlatego, że większa część ogrodu jest zacieniona. Mimo tego wciąż jednak jest kolorowo.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga oraz do zapisania się do grona jego obserwatorów.

czwartek, 2 października 2014

Kolejne zmiany w ogrodzie

W moim ogrodzie cały czas coś się zmienia. Dosadzam nowe rośliny, zmieniam aranżacje niektórych miejsc, planuję nowe zakątki dla roślin. Nie powinienem już więcej ich dosadzać ale często nie mogę się oprzeć i kupuję nowe krzewy. Po prostu nie potrafię wyjść za szkółki z pustymi rękami.

Tym razem jednak musiałem zmienić aranżację zakątka rododendronowego. Wcześniej nazwałem go azaliowym, ale z uwagi na to, że rosną tam również różaneczniki postanowiłem użyć łacińskiej nazwy tych roślin i zmienić jego nazwę na "rododendronowy". Przecież po łacinie zarówno różanecznik jak i azalia to rhododendron. 

Tak zakątek wyglądał na początku maja 2014.

 

Niestety rosnący przy oczku miniaturowy różanecznik Impeditum zachorował i wciągu kilkunastu dni usechł. Prawdopodobnie dopadła go jakaś choroba grzybowa. Musiałem go wyrzucić. Ponadto pozostałe krzewy tam rosnące zaczęły się rozrastać. O ile azalie japońskie (Schneeperle po lewej oraz Diamant Rosa po prawej) nie będą dużymi krzewami, to jednak różaneczniki Scarlet Wonder (kwitnący na czerwono) oraz Princess Anne (po lewo od Scarleta) powiększą swoje rozmiary. Dlatego też musiałem je przesadzić.

Tak wyglądał wczoraj kącik rododendronowy. Pojawił się tu nowy kamień, który ledwie przytargałem. Przez 2 lata kamień leżał koło mojej furtki od strony ulicy. Myślałem, że jest lżejszy i chciałem go po prostu przenieść. Jednakże ledwie wtargałem go na taczkę, a przy jego ułożeniu pomagał mi ojciec. Sam nie dałbym rady.


Różanecznik Scarlet Wonder przeniosłem bardziej na prawo. Rośnie teraz bliżej bluszczu wyprostowanego. 


W tej chwili powiększony późną wiosną kącik egzotyczny połączył się z kącikiem rododendronowym.


Z tyłu za azaliami japońskimi widoczny jest jeszcze jeden piękny krzew. To żywotnikowiec japoński Variegata.  W naszych warunkach klimatycznych żywotnikowiec japoński Variegata to niewielkie drzewko lub krzew o powolnym wzroście. Początkowo przez długie lata rośnie krzewiasto nie wytwarzając wyraźnego przewodnika. Roślina ma wtedy pokrój kulisty lub kopulasty, osiąga wysokość do 1 m i szerokość 1-1,5 m. Z czasem przewodnik wykształca się i roślina przyjmuje kształt niewielkiego drzewka. Teoretycznie może dorastać nawet do 5-6 m, ale u nas raczej takich rozmiarów nie osiąga. Dorasta natomiast do 3-4 m wysokości, a średnica korony może dojść do 2-2,5 m. Więcej informacji o tym krzewie możecie Państwo znaleźć TUTAJ oraz na mojej stronie internetowej Zimozielony ogród


Dziś pogoda wyraźnie się poprawiła. Od rana świeci piękne słońce, a słupek rtęci o 11.00 przekroczył barierę 15 stopni w cieniu. Oby tak dalej. W nocy mogłoby jednak trochę popadać, bo w ogrodzie, szczególnie pod koronami drzew jest strasznie sucho. 

Wczoraj miałem mały jubileusz. Co to za święto? Już wkrótce napiszę o nim na blogu!

Serdecznie zapraszam do lektury oraz do pozostawiania komentarzy, uwag i spostrzeżeń. Na każde z nich na pewno odpowiem!

środa, 1 października 2014

Jesiennie...

Początek października przyniósł nam typowo jesienną pogodę. W nocy trochę popadało, a w dzień było pochmurno. Do tego zrobiło się chłodniej. Dziś temperatura ledwie osiągnęła 17 stopni C. Dookoła widać oznaki panującej jesieni. Przyroda rozpoczęła kolorowy spektakl. Liście roślin, które gubią listowie na zimę mają coraz mniej chlorofilu. Jest to spowodowane mniejszą ilością światła słonecznego. Liście więc zmieniają barwy z zielonego na żółty, pomarańczowy czy czerwony, a następnie opadają.

Zapraszam do obejrzenia jesiennych już zmian w moim ogrodzie!

Funkie [powoli robią się żółte, a ich liście do tego zaczynają obsychać.


Żółknie również tulipanowiec amerykański...


... oraz miłorząb.



Hortensja bukietowa już dawno straciła swój biały kolor. Teraz jednak jej kwiat zaczyna żółknąć i obsychać.


 Niektóre opuncje są jeszcze w całkiem niezłej kondycji.


Inne natomiast już powoli transportują wodę z kłączy do korzeni. Pozwoli im to przetrwać mrozy.



Paprocie, które jeszcze kilka dni temu zakrywały swoją bujną zielenią kącik roboczy teraz zbrązowiały i zaczęły się kłaść i łamać.Wczoraj ostatecznie je ściąłem. Nie ma już po nich śladu. Jedynie maleńkie karpy wskazują miejsce gdzie wiosną wyrosną nowe rośliny.


Zaczęły też żółknąć liście na dębach. To już prawdziwa jesień.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!