UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

piątek, 11 października 2013

Październik na przestrzeni lat

Od tygodnia jestem przeziębiony. Nie działają na mnie żadne tak ochoczo reklamowane w TV środki z końcówkami -pex, - fed, itp. Co gorsza nie działa też pochłaniany w dużych ilościach czosnek. Mam ostatnio dużo pracy i spędzam całe dnie w tzw. terenie. Mimo tego, ze jest ciepło to jednak czasami jakiś wiaterek wpadnie pod koszulkę i pewnie dlatego nie mogę się wykurować. Od dzisiejszego popołudnia zażywam antybiotyk, oczywiście wspomagam się również czosnkiem.

Wracając jednak do tematyki ogrodowej. Dziś chciałbym pokazać Państwu jak zmieniał się mój ogród na przestrzeni kilku lat. Wszystkie zdjęcia pochodzą z początku października, ale z różnych lat. 

Zapraszam na podróż w czasie.

Rozpoczniemy od 12 października 2008. Na zdjęciach widać, że dopiero zaczynałem moją przygodę z ogrodem. Brak środków oraz czasu nie pozwalał mi na natychmiastową realizację moich marzeń. Dochodziłem więc do wszystkiego krok po kroku.


Oczko wodne byłobardzo maleńkie i płytkie, praktycznie nie było żadnych szans dla ryb na przeżycie w tym bajorku zimy.


Część działki, która teraz jest przeze mnie zagospodarowana wtedy była jeszcze użytkowana przez moich rodziców. Na zdjęciach widać stare krzewy bzów (lilaków). Teraz na ich miejscu rosną różaneczniki.


Kolejne zdjęcia pochodzą z 09 października 2010 roku. Ogród powoli nabierał kształtu i coraz bardziej przypominał stan obecny.



06 października 2012 to czas grabienia liści i sprzątania ogrodu. Proszę zwrócić uwagę na kwiaty, które w październiku ubiegłego roku pięknie jeszcze kwitły. W tym roku niestety dwie noce z przymrozkami załatwiły wszystkie kwiatki w donicach na schodach. Ostały się jedynie chryzantemy.



A w tym roku druga dekada miesiąca rozpoczyna się prawie letnio. Od kilku dni codziennie temperatura dochodzi do ponad 20 stopni C w cieniu. I oby tak było jak najdłużej. Jak dla mnie nawet do maja przyszłego roku.

Na pewno przede mną jest grabienie liści. Dużo już ich spadło.


środa, 9 października 2013

Powrót lata

Koniec lata i początek jesieni dały się nam we znaki. Pierwsze przymrozki (raptem dwa poranki) i już mogłem pożegnać się z większością kwiatów. Na szczęście pelargonie na balkonie i chryzantemki przeżyły. Ostatnie dni przyniosły jednak zmianę aury i tak długo wyczekiwaną złotą polską jesień. Ku mojej radości dziś wczesnym popołudniem słupek rtęci w cieniu przekroczył magiczną granicę +20 stopni. W słońcu było jeszcze cieplej i można było bez problemów chodzić w koszulce z krótkim rękawem.

W ogrodzie było tak pięknie, że gdy przyjechałem do domu w przerwie prac związanych z realizacją mojego projektu ogrodu chwyciłem za aparat fotograficzny i pstryknąłem kilka zdjęć. 





Klon palmowy Dissectum Garnet wreszcie zaczął się ładnie przebarwiać. Niestety rośnie w półcieniu i nie wybarwia się tak pięknie jak rosliny tej odmiany rosnące w słońcu.



Pomimo wysokiej temperatury i pięknej pogody jesień daje o sobie coraz mocniej znać. Funkie (hosty) są już praktycznie żółte i niedługo trzeba je będzie obciąć.


Równie żółte są również liście tulipanowca amerykańskiego.


Z jesieni nic sobie nie robią moje liściaste krzewy zimozielone.


Zakątek egzotyczny także jest zielony. Palma jeszcze rośnie, ostatnie ciepłe dni i noce spowodowały przyspieszenie jej wzrostu. 


A na zakończenie coś dla miłych Pań - Czytelniczek mojego bloga!


Oby taka piękna jesień trwała jak najdłużej, nawet do wiosny

poniedziałek, 7 października 2013

Oblicza jesieni 2

Po chłodnych dniach i porankach z przymrozkami nadeszła cieplejsza aura. Miniony weekend zapisał się słońcem i ciepłem, temperatura w cieniu przekroczyła +18 stopni C. O takiej jesieni marzy chyba każdy z nas. Jednakże od czerwcowego przesilenia letniego (21.06.2013 godz. 07.04) dni są już coraz krótsze, a od przesilenia jesiennego okres kiedy jest ciemno przeważa w ciągu doby nad czasem gdy jest widno. Słońce nad Warszawą wzeszło dziś o 06.49 a zajdzie o 17.57. Dzień będzie trwać 11 godzin i 14 minut. I tak dzień będzie się skracał aż do przesilenia zimowego, które nadejdzie 21 grudnia 2013 o godz. 18.11. Od tego momentu rozpocznie się astronomiczna zima, a dnia zacznie przybywać. 

Ubiegłotygodniowe poranne przymrozki spowodowały śmierć kwiatów takich jak begonie, niecierpki czy dalie miniaturowe. Inne rośliny, krzewy i drzewa liściaste zaczynają powoli zmieniać barwy i gubić liście. Wczoraj pisałem o zabezpieczeniu oczka wodnego przed opadającymi liśćmi. Dziś zapraszam na krótką fotorelację dokumentującą zmiany niektórych roślin w moim ogrodzie.

Klon palmowy powoli zaczyna robić się purpurowy. Rośnie w półcieniu dlatego też nie przebarwia się zbytnio na kolor czerwony w okresie letnim. 



Do zimy przygotowują się również kaktusy. Opuntia phaeacantha longispina powoli wypuszcza wodę do korzeni przez co jej człony stają się wiotkie. Kładą się wręcz na otaczające je kamienie. 


Inne opuncje odmiany phaecantha Camanchica mają mniejsze i bardziej okrągłe człony. One już też powoli odprowadzają wodę i zaczynają pokładać się na kamieniach.


Ta druga odmiana rośnie w moim ogrodzie już od kilku lat. Zimują bez problemów w gruncie. Jedyne czego potrzebują to piaszczyste i przepuszczalne podłoże. W dobrych warunkach, gdy rosną na słonecznym i ciepłym miejscu kaktusy te kwitną i owocują. Niestety pomimo tego, że rosną u mnie w najbardziej nasłonecznionym miejscu to i tak mają zbyt dużo cienia. Ale taki już urok mieszkania wśród drzew.

Zapraszam do codziennej lektury bloga. Znajdą tu Państwo zapiski i zdjęcia ukazujące zmiany w ogrodzie zależnie od pór roku. napisze również o kondycji roślin oraz o ich zimowym zabezpieczeniu!

niedziela, 6 października 2013

Oczko wodne jesienią

Jesień to okres, w którym szczególnie powinniśmy zadbać o nasze oczka wodne. Z drzew zaczynają opadać liście, które mogą zaszkodzić równowadze biologicznej w tych ogrodowych zbiornikach. W procesie gnicia zabierają one tlen z widy. Szczególnie niemile widziane są w oczku liście dębów. A to dlatego, że mają one wysoki poziom garbników.

Ponieważ w moim ogrodzie jest sporo drzew, a dokładnie nad oczkiem rośnie jeden z konarów dębu postanowiłem po raz pierwszy zabezpieczyć moje oczko przed opadającymi liśćmi. Podczas ostatniej wizyty w sklepie ogrodniczym zakupiłem siatkę przeznaczoną do ochrony drzew owocowych przed ptakami. Siatkas ma wymiary 4 na 5 metrów i świetnie nadaje się do zabezpieczenia oczka.



Siatka wystarczyła na przykrycie całego oczka wodnego łącznie z otaczającymi je kamieniami. Nie muszę pisać ile problemów przynosi wyciąganie liści spomiędzy kamieni. Mam nadzieję, że w tym roku mnie to ominie. Siatka powinna wszystko zatrzymać. Na początku miałem zamocować siatkę do drutów, które miałem zamiar wbić przy oczku, jednak odstąpiłem od tego pomysłu. Siatkę zabezpieczyłem za pomocą kamieni z otoczenia oczka. To powinno wystarczyć.



Ważne jest żeby przed założeniem siatki dokładnie oczyścić oczko z zalegających w nim liści oraz resztek glonów, które potrafią przyczepić się do kamieni. 

Jeśli temperatura wody spadnie poniżej 12-13 stopni C to zaprzestajemy dokarmiać ryby. Przechodzą one powoli w stan uśpienia i nie będą już korzystać z pokarmu. Jego resztki będą gnić przez co mogą szkodzić równowadze biologicznej w oczku.

sobota, 5 października 2013

Oblicza jesieni

Jesień na dobre zagościła w zimozielonym ogrodzie. Wystarczyła jedna noc z przymrozkiem i mogłem pożegnać begonie, niecierpki i dalie miniaturowe. Na schodach ostały się jedynie chryzantemy. Chyba kupię jeszcze przynajmniej ze dwie doniczki bo zrobiło się tam strasznie pusto.


Tulipanowiec powoli nabiera żółtych barw. Pewnie niedługo zgubi wszystkie liście. Fakt, że wygląda teraz uroczo.


Na trawnik opadają liście. Powinienem je zgrabić, ale nie chcę tego robić zbyt często, żeby nie zniszczyć murawy. Podczas grabienia zawsze wyrywa się wiele źdźbeł trawy co nie wpływa korzystnie na jej kondycję, szczególnie jesienią, kiedy słońca jest coraz mniej, a i temperatury odbiegają znacząco od tych wiosennych czy letnich.


Liście przebarwiają się ponieważ zmniejsza się ilość chlorofilu. Ten proces pięknie widać na przykładzie liści zimozielonego berberysu Julianae. Różnica polega na tym, że ten krzew akurat nie zrzuca na zimę liści.


Ostrokrzewy Meserveae Blue Prince i Blue Princess też przygotowały się już do zimy. Mają sporo owoców, które będą doskonałym pokarmem dla ptaków podczas okresu chłodów.


Wystarczyła jedna noc, żeby mój miłorząb japoński zgubił liście. Jeszcze przedwczoraj wszystkie listki były na drzewku. Teraz zostało ich raptem kilka.


A już jutro zapraszam na posta przedstawiającego jak zabezpieczyć oczko wodne przed nadmiarem opadających z drzew liści.

piątek, 4 października 2013

Nawozy na jesień - liściaste zimozielone

Za oknami robi się coraz chłodniej. Dziś u mnie w okolicy był pierwszy tej jesieni przymrozek. To już najwyższa pora żeby zasilić liściaste rośliny zimozielone specjalnym nawozem jesiennym. Tak jak pisałem wczoraj nawożenie o tej porze roku ma ogromne znaczenie dla roślin. 


Pamiętajmy, że późna jesień i zima to okres kiedy szczególnie zimozielone rośliny liściaste są szczególnie narażone na uszkodzenia. Poza mrozem i silnym, mroźnym i wysuszającym wiatrem jest jeszcze jeden czynnik, który ma ogromny wpływ na ich kondycję. To susza zimowa. Zawsze podkreślam, że jest to jeden z głównych winowajców zimowych uszkodzeń. 


Na rynku dostępne są różne nawozy. Kupując je pamiętajmy, żeby miały jak najniższe stężenie azotu (ok. 1-3%). Ważna jest wysoka zawartość potasu oraz obecność takich pierwiastków jak bor, miedź, żelazo, mangan, molibden oraz cynk.

Nawozów tych używamy do zasilania wszystkich liściastych roślin zimozielonych, a w szczególności do: aukub japońskich, berberysów, bluszczy, bukszpanów, laurowiśni, lawendy, mahonii, ogników szkarłatnych, ostrokrzewów, pierisów japońskich, różaneczników, skimii japońskich, trzmielin, wrzosów i wrzośców.


Odpowiednio dobrana mieszanka nawozowa wzmacnia rośliny przed nadejściem mrozów, w pewnym stopniu uodparnia je na niskie temperatury oraz reguluje gospodarkę wodną roślin w okresie zimy.

Ponadto wczesną wiosną, kiedy nie jest jeszcze możliwe nawożenie pozwala roślinom na korzystanie ze składników mineralnych zawartych w tych nawozach.

Poranny przymrozek

Dziś po raz pierwszy tej jesieni temperatura w mojej okolicy spadła nad ranem poniżej 0 stopni C. O 06.30 tuż przed wschodem słońca było -2 stopnie. Na trawniku u sąsiadów osadził się szron. Nie mogłem sobie odmówić i zrobiłem kilka zdjęć. Oto poranek w okolicach Zimozielonego ogrodu!


Również moja altanka została lekko oszroniona.


Podobnie leszczyna tuż za ogrodzeniem sąsiadów.


Po mojej stronie ogrodu nie było szronu na trawniku. Nawet na oczku wodnym nie było śladów przymrozku.


Jednak po liściach na różanecznikach widać, że temperatura oscyluje wokół zera lub lekko poniżej. Liście lekko oklapły, a to dlatego, że rośliny te aby chronić się przed mrozem i zbytnim wysuszeniem odprowadzają wodę z liści do bryły korzeniowej.



Lekki mróz o poranku spowodowany był pogodnym, bezchmurnym niebem. Przez to ciepło z powierzchni ziemi szybko wyparowało do atmosfery. Za to pięknie świecące od rana słońce wspaniale zrekompensowało chłód. Taka słoneczna pogoda od razu poprawia humor. 


Poniżej przedstawiam Państwu temperatury panujące dziś rano w Europie. jak widać na mapie Polska i Europa Środkowa są trochę poszkodowane przez pogodę. Na zachodzie kontynentu wciąż cieplutko. Nie mówiąc już o południu Europy. Mama pochodzi ze strony www.wetterzentrale.de


A już wieczorem zapraszam na obiecany post o zasilaniu nawozem jesiennym liściastych roślin zimozielonych.

czwartek, 3 października 2013

Nawozy na jesień - iglaki

Wczoraj pisałem o jesiennym nawożeniu trawnika. Dziś będzie o zasilaniu krzewów iglastych. Początek października to wciąż jeszcze dobry moment, żeby poczęstować nasze rośliny odpowiednią mieszanką nawozową. Dla wielu osób nawożenie kojarzy się przede wszystkim z pobudzeniem roślin do wzrostu. Jest to prawda ale tylko częściowo. 


Zadaniem nawozów stosowanych jesienią jest przede wszystkim odpowiednie przygotowanie roślin do ujemnych temperatur oraz do właściwej gospodarki wodnej, która zimą jest znacznie utrudniona z uwagi na zamarznięty grunt oraz mroźne i wysuszające wiatry. Poza tym nawozy te działają również wczesną wiosną, kiedy roślina rozpoczyna odradzanie się po zimie, a grunt jeszcze jest trochę zmarznięty i za wcześnie jest na stosowanie nawozów wiosennych. Dlatego też warto poświęcić trochę czasu i pieniędzy na przygotowanie naszych roślin do zimy. 


Nawozy jesienne znacznie różnią się składem od nawozów stosowanych na początku i w trakcie okresu wegetacyjnego. Azot powoduje wzrost roślin. Dlatego też jesienią stosujemy mieszanki bezazotowe lub z minimalną zawartością tego pierwiastka. Najważniejszymi składnikami nawozów jesiennych są potas i fosfor, które zwiększają mrozoodporność roślin oraz poprawiają ich zimotrwałość. Znaczącą rolę ogrywa tu odpowiednia regulacja gospodarki wodnej roślin, o czym pisałem już na wstępie. Zawsze podkreślam, że głównym wrogiem roślin jest zimowa susza.


Inne ważne składniki to magnez, żelazo, siarka, bor czy mangan. Przypomnę tylko, że magnez zapobiega brązowieniu igieł, co często widoczne jest późną jesienią lub wiosną. 

Kiedy najlepiej jest stosować mieszanki jesienne? Otóż wszystko zależy od pogody. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej jest zastosować nawożenie jesienne dwukrotnie. Pierwszy raz w połowie września, a drugi w pierwszej połowie października. Niektóre źródła i producenci podają, że nawozy jesienne należy stosować już od sierpnia. Pamiętajmy jednak, że jeżeli latem użyliśmy nawozów długo działających, to w sierpniu one wciąż jeszcze będą aktywne.

Przed mrozami i wysuszaniem podłoża zimą krzewy można zabezpieczyć poprzez ich odpowiednie ściółkowanie. Ale szerzej napiszę o tym jutro, przy okazji opisywania jesiennego nawożenia liściastych roślin zimozielonych. 

Zapraszam do lektury!

środa, 2 października 2013

Nawozy na jesień - trawnik

Piękny trawnik oraz zdrowe i dorodne krzewy to wspaniałe ozdoby naszych ogrodów.  Wszyscy marzymy o gęstej i żywo zielonej murawie, wspaniałych roślinach i kwiatach. Jednakże zdarza się, że przeżywamy porażki w uprawie różnych roślin. Żeby osiągnąć dobre rezultaty należy poświęcić ogrodowi trochę czasu i pieniędzy. Bez tego może okazać się, że nasze wysiłki szybko pójdą na marne. 

Jednym z zabiegów, który ma bardzo dobry wpływ na wegetację trawnika czy innych roślin jest nawożenie. Powinno on być przeprowadzane systematycznie, aczkolwiek rozważnie. Wiadomo nie od dziś, że kotka można zagłaskać nawet na śmierć! Pamiętajmy, że rośliny nawozimy nie tylko wiosną czy latem ale również jesienią.

Dziś kilka słów o jesiennym nawożeniu trawnika!

Początek października to idealny moment na rozsianie nawozu jesiennego, który wzmocni nasz trawnik i przygotuje darń do zimy. Pierwszego wysiewu nawozu jesiennego możemy dokonać w połowie sierpnia. Jeśli jednak tego nie zrobiliśmy jeszcze nic straconego.

Trawnik wymaga nawożenia przez cały okres wegetacyjny, aż od wczesnej wiosny. O ile jednak wiosną nawozimy trawnik mieszankami bogatymi w azot, który odpowiedzialny jest za intensywny wzrost trawnika, to późnym latem i wczesną jesienią używamy mieszanek nawozowych bogatych w fosfor czy potas. Fosfor niezbędny jest trawnikowi przez cały sezon wegetacyjny gdyż dzięki niemu rozrasta się system korzeniowy traw. Nie jest on wypłukiwany z gleby, dlatego użycie go jesienią w większej dawce pozwoli na zdrowy rozrost korzeni aż do czasu gdy ziemia zamarznie. Potas uodporni nasz trawnik na mróz, suszę (również tę zimową) oraz choroby.


Nawóz jesienny dostosowany jest do wymagań pokarmowych traw w okresie jesiennym i przeznaczony do wszystkich gatunków traw, szczególnie do trawników ozdobnych i reprezentacyjnych. Na ogół zawiera on niewielką ilość azotu (w przeciwieństwie do nawozów wiosennych i letnich lub długo działających). Dzięki temu nie pobudza trawy do intensywnego wzrostu. Przedłuża jednak wegetację roślin i wpływa na ładny wygląd trawnika do późnej jesieni. Wysoka zawartość potasu i żelaza zwiększa odporność roślin na choroby oraz przyczynia się do lepszego ich przezimowania. Wysoka zawartość żelaza przeciwdziała wzrostowi mchu w trawnikach
 
A już jutro zapraszam do lektury posta o jesiennym nawożeniu iglaków. Pojutrze napiszę kilka słów o zasilaniu  liściastych krzewów zimozielonych. 

wtorek, 1 października 2013

Nowe rośliny w ogrodzie - jesień 2013

Kilka dni temu zakupiłem trzy nowe krzewy do ogrodu. Jak zwykle oczywiście ich zakup to był moment, kiedy entuzjazm i radość wzięły górę nad rozsądkiem. No bo przecież potem trzeba te rośliny gdzieś posadzić. A u mnie w ogrodzie miejsca już praktycznie nie ma. W tym roku okroiłem kolejną część trawnika pod magnolię grandiflorę oraz araukarię chilijską. Teraz kilka dni zajęło mi wybranie odpowiednich stanowisk dla kolejnych krzaczków. Przeszkodził trochę padający wcześniej deszcz, ale nawet patrząc przez okna nie mogłem się zdecydować gdzie będą rosnąć. Wczoraj to się zmieniło. Podjąłem dwie przemyślane decyzje i jedną natychmiastową, zupełnie bez zastanowienia. Ale cóż, tak bywa... 

Dziś zapraszam do obejrzenia moich nowych roślinek. Dodam, że dwie z nich posadziłem przy oczku wodnym. Czy to dobry wybór okaże się za kilka lat.

Pierwsza z nich to przepiękny cyprysik tępołuskowy Nana Gracilis (Chamaecyparis obtusa Nana Gracilis). Ten niewielkich rozmiarów krzew rośnie bardzo wolno. Czasami nawet poniżej 4 cm rocznie. Dlatego też nadaje się do małych ogrodów. Świetnie będzie się komponował z innymi miniaturkami. W naszym klimacie dorosłe krzewy nie powinny przekroczyć 120 - 150 cm wysokości.


Kolejny krzew to żywotnikowiec japoński  Variegata (Thujopsis dolabrata Variegata). Już kilka razy przymierzałem się do zakupu tej wspaniałej i wyjątkowo ozdobnej rośliny, ale jakoś do tej pory nie wychodziło. Bardzo ciekawe są jej lekko spłaszczone gałązki, przypominające trochę tuję. Są one jednak grubsze i wyglądają trochę jak łuski na jakimś prehistorycznym gadzie. Co do tempa jego wzrostu i wielkości dorosłych krzewów. Proszę się nie sugerować opisami w niektórych sklepach internetowych. W naszym klimacie krzew ten rośnie wyjątkowo powoli i nie powinien przekroczyć ok. 1,5 metra wysokości.


Trzecia posadzona przeze mnie wczoraj roślina to dobrze znana kalina sztywnolistna (Viburnum rhytidophyllum). Ten liściasty krzew zimozielony przywędrował do Europy dopiero na początku XX wieku. Pochodzi z zachodnich i północnych Chin. Ozdobą tej odmiany kaliny są liście, które na stronie wierzchniej są mocno pomarszczone. W optymalnych warunkach krzew ten dorasta do ok. 3 metrów wysokości!


Więcej informacji o tych trzech krzewach, ich wymagania glebowe czy sposób pielęgnacji znajdą Państwo już wkrótce na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl

A na zakończenie dzisiejszego posta pokaże Państwu jeszcze dwa zdjęcia przedstawiające kondycję kwiatów rosnących w doniczkach na schodach wejściowych do domu.



Powoli zbliża się moment kiedy będę musiał się ich pozbyć. Poza chryzantemami reszta nie wygląda już zbyt atrakcyjnie. Ale póki kwitną nie będę ich ruszał. Niestety wczoraj musiałem wyrzucić chryzantemy drobnokwiatowe, które zostały zniszczone przez padające w ubiegłym tygodniu deszcze.

Zapraszam serdecznie do codziennej lektury bloga!