UWAGA!

BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY

NA PORTAL

www.zimozielonyogrod.pl

ZNAJDZIECIE TAM

ZARÓWNO STARE JAK I NOWE WPISY


Partnerami portalu są:

Fiskars.pl

Idealnytrawnik.pl

wtorek, 19 czerwca 2012

Ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata - Ilex aquifolium Argentea Marginata

Ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata (Ilex aquifulium Argentea Marginata) pojawił się w moim ogrodzie w 2009 roku. Mimo tego, że wg wielu opisów może on rosnąć w strefach USDA od 7 do 9, to wszystkie dotychczasowe zimy przeżył bez osłaniania. Nie wyrządziły mu one większych szkód. jedynie ostatnia zima, a w zasadzie wiosenne przymrozki spowodowały, że wymienił większość liści, ale nie zmarzł! Dla wyjaśnienia dodam, że centralna Polska leży w strefie 6 wg USDA. Więcej o strefach mrozoodporności już wkrótce przeczytacie Państwo na mojej stronie internetowej.

Tak ten krzew wyglądał we wrześniu 2011 roku.


Ostrokrzew kolczasty Argentea Marginata (Ilex aquifulium Argentea Marginata) jest zimozielonym krzewem, który w optymalnych warunkach dorasta do kilku metrów wysokości. W Polsce może osiągać ok. 1,5 metra. Rośnie dosyć wolno, ok. 10-15 cm. rocznie. Może być prowadzony w formie piennej lub w krzewiastej. Pięknie wygląda na tle zielonego trawnika lub kory sosnowej jako pojedynczy krzew. 

Tak prezentował się 23 stycznia 2012 roku.


Ta odmiana ostrokrzewu lubi miejsca słoneczne lub półcieniste z dużą ilością światła rozproszonego. Preferuje żyzne gleby, lekko kwaśne i przepuszczalne. Należy go dosyć często podlewać niewielką ilością wody. Znosi przesuszenie i nie lubi zalania korzeni wodą.

A tak wygląda dziś. Ostrokrzew na wiosnę był przycięty. Dzięki temu ma wiele młodych przyrostów. W tej chwili nie wygląda zbyt adnie, ale gdy młode gałązki i liście urosną będzie to gęsty i piękny krzew.




Więcej informacji o tym ostrokrzewie oraz o innych roślinach zimozielonych (i nie tylko) już wkrótce na mojej stronie internetowej.

Oczko wodne - otoczenie

Oczko wodne jest bardzo ważnym elementem ogrodu. Dodaje mu wiele uroku. Obecność wody działa kojąco, a rybki i roślinność oczarowują swoim pięknem. Samo oczko jednak nie wystarczy. Równie ważne jest jego otoczenie. W moim ogrodzie nowe oczko wodne jest od zeszłego roku, ale wciąż pracuję nad aranżacją miejsca dookoła oczka. Cały czas pojawiają się nowe rośliny, kamienie... i pomysły, które często wymagają przerobienia tego, co już istnieje.

Dziś kilka zdjęć kaktusów (opuntia phaeacantha) oraz egzotycznego zakątka przy oczku wodnym, gdzie rosną juki i palma. O kaktusach możecie Państwo przeczytać na moim blogu w poście z 16 czerwca 2012 roku. Dodam tylko, że aby podkreślić ich piękny wygląd i świeżość zieleni tegorocznych przyrostów obsypałem je białym grysem.


Przed opuncjami, a dolnej części zdjęcia możecie Państwo zobaczyć jedną z odmian rojnika. Jest to roślina zimozielona z rodziny gruboszowatych. Tak, tak, z tej samej, z której pochodzą popularne w naszych domach sukulenty - grubosze, zwane czasem drzewkiem szczęścia. 

Jakiś czas temu przesadziłem moje juki karolińskie. Ich nowym miejscem jest egzotyczny zakątek przy oczku wodnym. W zakątku od wczoraj rosną dwie nowe juki, ale o nich za chwilę. Inną rośliną, chyba najbardziej egzotyczną jest palma Trachycarpus Naini Tal. Podobno najbardziej mrozoodporna z palm. To moja kolejna próba z udomowieniem tych roślin w naszych warunkach klimatycznych. W innych postach możecie Państwo znaleźć opisy moich wzlotów i upadków w uprawie palm. Zapraszam do lektury.


Wracając do juk, na powyższym zdjęciu widać oba nowe nabytki. Na pierwszym planie jest yucca Gloriosa. To mrozoodporna yucca, która wytrzymuje spadki temperatur do -25 stopni. Należy jednak ją zabezpieczyć na zimę przed wilgocią. Jeśli tego nie zrobimy możemy być pewni, że zgnije w niej stożek wzrostu i na wiosnę roślina będzie do wyrzucenia. Podobnie postępujemy z drugą z juk. W prawym górnym rogu widać yucca Baccata (to ta z najmniejszą ilością listków). Ta odmiana wytrzymuje spadki temperatur do nawet -29 stopni. Pamiętajmy, aby szczególnie te dwie ostatnie odmiany juk sadzone były w dobrze przepuszczalnej glebie. Zniosą one spadki temperatur jednakże tylko wtedy, gdy nie będzie w glebie zbyt dużo wilgoci i gdy zabezpieczymy rośliny przed deszcze i śniegiem, gdyż mogą one, jak już pisałem spowodować zgnicie stożka wzrostu i śmierć rośliny.


Tak dziś wygląda egzotyczny zakątek. Muszę jeszcze wysypać podłoże kamieniami tak, żeby nadać mu ładniejszy wygląd.  I jeszcze jedno zdjęcie, zrobione od strony kaktusów.


niedziela, 17 czerwca 2012

Nowe rośliny w ogrodzie 4

Moja pasja, jaką jest ogrodnictwo, w szczególności zaś zimozielone rośliny liściaste cały czas się rozwija. W ogrodzie pojawiły się nowe roślinki, które mają upiększyć zakątki, w których je posadziłem. Wszystkie one są zimozielone. Mam słabość do takich roślin. Czas na ich prezentację.

Posadziłem dziś nowe trzmieliny Fortune'a Sunspot (Euonymus fortunei Sunspot). Jest to zimozielona krzewinka, która jako soliter dorasta do ok. 60 cm wysokości. Może służyć jako roślina okrywowa, ale również jako pnącze. Trzmielina to po napotkaniu odpowiedniej podpory (płot, ściana, drzewo, itp.) zaczyna się na  ią wspinać. Podobnie jak bluszcz czepia się podpór za pomocą korzeni przybyszowych. Liście tej trzmieliny są dosyć grube, lekko skórzaste, w kolorze ciemnej zieleni z zółtą plamką w środku liścia.

Pierwsza z nich rośnie przy dębie niedaleko wejścia do ogrodu.


Trzmieliny preferują miejsca półcieniste, ale tolerują również pełne nasłonecznienie, chociaż wczesną wiosną mogą w tych miejscach lekko przemarzać i gubić liście. Gleba powinna być dosyć żyzna i lekko wilgotna. Druga z zakupionych przeze mnie trzmielin rośnie od dzisiaj przy klonie. Mam nadzieję, że obie rośliny w kolejnych latach będą rosnąć, pnąc się po drzewach , przy których je posadziłem. Proszę się nie obawiać, korzenie przybyszowe nie wrastają w korę drzew. Rośliny te nie wykorzystują drzew jako żywicieli.


W moim ogrodzie pojawił się również nowe bukszpany. Jest to odmiana Variegata (Buxus sempervirens Variegata). To zimozielony krzew, który w sprzyjających warunkach może dorastać nawet do 3 metrów wysokości. Jego liście są drobne, skórzaste, wiecznie zielone. Młode listki są żółte, starsze natomiast są zielone w żółte plamki. W miejscach słonecznych liście ładniej się wybarwiają. Krzew ten toleruje również miejsca półcieniste. Ta odmiana bukszpanu jest dosyć wrażliwa na niskie temperatury, dlatego zalecane jest okrywanie roślin zimą.


Ostatnią posadzoną dziś rośliną jest bluszcz pospolity (Hedera helix). Rośnie on przy sośnie koło ogrodzenia. Moim celem jest aby oplótł całe drzewo zimozieloną otoczką. Więcej o tym bluszczu mogą Państwo przeczytać w poście poświęconym tylko i wyłącznie tym roślinom.


A jeszcze więcej informacji o wszystkich krzewach już wkrótce na mojej stronie internetowej. Serdecznie zapraszam.

sobota, 16 czerwca 2012

Kaktus mrozoodporny - Opuncja - Opuntia phaeacantha

Kilka lat temu znalazłem w internecie stronę poświęconą kaktusom. Ku mojemu zdziwieniu było tam również sporo informacji o kaktusach, które można uprawiać w naszym klimacie w ogrodzie. Na początku pomyślałem sobie, że to trochę ekscentryczne, i że w ogóle niemożliwe. Kaktusy w Polsce? Chyba na ręku mi wyrośnie... 

Jakiś czas potem podczas wizyty w sklepie ogrodniczym zauważyłem, że w sprzedaży są opuncje mrozoodporne (Opuntia phaeacantha). Zapytałem się obsługi sklepu, czy rzeczywiście mogą one rosnąć w naszych ogrodach i czy przetrwają nasze kapryśne i często mroźne zimy. Niestety obsługa niewiele wiedziała o tych kaktusach ale zapewniono mnie, ze na pewno przetrwają zimę. Ponieważ cena nie była wygórowana, kupiłem na próbę 2 sadzonki. Miały wówczas po 3 małe człony. Bardzo szybko wypuściły po kilka następnych. Do dziś rosną w moim ogrodzie. Pomimo przesadzenia pięknie się rozwijają dając mi radość i przyjemność. 

Tak wyglądały prawie 2 miesiące po posadzeniu.


Pierwsza zima była dla nich, a przede wszystkim dla mnie prawdziwą próbą. Mimo tego, że czytałem sporo o tych kaktusach i o ich żywotności nie za bardzo wierzyłem, że na wiosnę się odrodzą.

Jesienią opuncje wypuściły całą wodę z członów do gleby, były zwiędnięte i wyglądały jak pomięte chusteczki higieniczne.

Poniżej zdjęcie z 28.02.2012.



Tak było całą zimę. Na wiosnę jednak ku mojemu zdziwieniu opuncje zaczęły nabierać kształtów i po pewnym czasie się podniosły. Ku mojemu zdziwieniu puściły również nowe pędy!

Jeszcze u mnie nie kwitły. Ostatniej zimy 4 najmłodsze człony lekko podmarzły. Obciąłem je.

Tak opuncje wyglądały w pierwszej połowie maja.


Obie opuncje wypuściły nowe pędy. Podniosły się i teraz wyglądają naprawdę pięknie. Po cichu liczę na to, że kiedyś zakwitną. Obawiam się tylko, że w moim ogrodzie jest za mało słońca i może mieć to negatywny wpływ na kwitnienie.

Tak wyglądają dzisiaj. Na zdjęciu widać nowe pędy.


Więcej informacji o opuncji już wkrótce na mojej stronie internetowej.

piątek, 15 czerwca 2012

Ogród wieczorem

Tym razem będzie malutko tekstu, a więcej zdjęć. Zapraszam do ogrodu wieczorem. Dni są teraz długie, więc o 20.00 jeszcze świeci słońce. Ponieważ mój ogród jest dosyć zacieniony szczególnie wieczorem tego słońca jest bardzo mało. Ale są chwile, że wieczorne promienie naszej dziennej gwiazdy zaglądają w niektóre miejsca mojego ogrodu.

Na pierwszym planie widać bukszpany posadzone dookoła aukub japońskich. Wokół nich już poza kostką rosną bluszcze, o których pisałem w poprzednim poście. Część bluszczy ukorzeniłem sam, natomiast część sadzonek kupiłem.


Rzut oka na oczko wodne. Po lewej stronie na pierwszym planie widać klon palmowy, za nim rośnie trawa ozdobna, po prawej stronie oczka zauważycie Państwo kwitnącą trawę niebieską. A w oczku wodnym rośnie tatarak.


Oraz na rododendrony rosnące od strony ulicy.  Na dole zdjęcia jałowiec płożący. Po prawej stronie przy ogrodzeniu rośnie żywopłot. Są to ostrokrzewy Meserveae, odmiany żeńska i męska.


Życzę miłego oglądania.

Bluszcz pospolity - Hedera helix 2

Dziś jeszcze kilka słów o bluszczu. Tak jak pisałem w poprzednim poście poświęconemu tej roślinie, może on wspinać się po podporach, drzewach czy ścianach, ale może też pełnić funkcję okrywową, czyli wspaniałego zimozielonego dywanu. Bluszcz można posadzić w miejscach, gdzie z uwagi na brak dostatecznej ilości światła słonecznego, trawa nie chce rosnąć bądź rośnie słabo. Bluszcz wspaniale się rozrośnie, jedynym warunkiem jest wilgotna i próchnicza gleba. Możemy też go zasilać nawozem do roślin zielonych.

Wczoraj byłem we wspaniałej i niedrogiej szkółce ogrodniczej. Zakupiłem tam 10 sztuk niewielkich sadzonek bluszczu pospolitego (Hedera helix). Małe krzewy dosadziłem wokoło bukszpanów i koła z kostki granitowej, którego centralnym punktem są trzy aukuby japońskie (Aucuba japonica).


Moim założeniem jest aby za kilka lat, bluszcz rozrósł się w zimozieloną podkowę otaczającą półkole z kostki brukowej, a zarazem otulającą z trzech stron krzewy bukszpanu. Bluszcz dobrze znosi cięcie. Szeroko się wtedy rozrasta i gęstnieje.

Póki co jednak zarówno sadzonki ukorzenione przeze mnie, jak i te kupione są bardzo małe i dopiero zaczynają puszczać nowe listki i gałązki. Bluszcz pospolity jednak rośnie dosyć szybko. W sprzyjających warunkach nawet do 1 metra rocznie.


Chciałbym, żeby efekt końcowy był mniej więcej taki jak na poniższym zdjęciu. Tu akurat jedna z alejek w Ogrodzie Botanicznym w Poznaniu.


Podobnie wyglądają alejki w ogrodach botanicznych Uniwersytetu Warszawskiego (Aleje Ujazdowskie) czy Polskiej Akademii Nauk w Powsinie (również Warszawa).

środa, 13 czerwca 2012

Bluszcz kolchidzki - Hedera colchica

Zgodnie z wcześniejszą obietnicą zapraszam Państwa do lektury posta o bluszczu kolchidzkim (Hedera Colchica). Jest to pnącze, na które warto zwrócić uwagę. Liście tej odmiany bluszczu mogą osiągać długość 20 cm i szerokość 15 cm. Odmiana podstawowa ma liście ciemnozielone. Hedera colchica jest mniej odporna na niskie temperatury niż bluszcz pospolity. W ostre zimy może przemarzać. Prawie na pewno jednak wiosną odbije od korzeni. Tak wygląda w moim ogrodzie Hedera colchica.


Rośnie dość wolno (ok. 20-30 cm rocznie). Osiąga do 5 metrów wysokości. Jest bardzo dobrą rośliną okrywową i wtedy rzadziej przemarza (pod osłoną śniegu). Podobnie jak Hedera helix czepia się podpór za pomocą korzeni przybyszowych.


Lubi lekkie gleby zasadowe i wilgotne. Na stanowisku słonecznym może być bardziej wrażliwy na mróz. 

Bluszcz ten występuje również w odmianach Sulphur heart oraz Dentata variegata. Ten pierwszy rośnie w moim ogrodzie. Pomimo tego, że przemarzł ostatniej zimy to jednak roślinka odbija od korzeni. Co ciekawe poprzednie zimy obie te odmiany przetrwały bez większych uszkodzeń. Ostatnia zima zabiła niestety bluszcz Dentata variegata. nie wiem, czy to mrozy czy wysuszenie gleby, ale bluszcz ten niestety nie odbił od korzeni.

Natomiast odmiana Sulphur heart pomimo zmarznięcia całości rośliny, odrasta od korzeni.


A to inna sadzonka odmiany Sulphur heart. Niestety młode liście zostały trochę objedzone przez ślimaki.



poniedziałek, 11 czerwca 2012

Żywopłot zimozielony

Witam Państwa serdecznie. Dziś kilka słów o żywopłotach zimozielonych, a szczególnie o moim niewielkim jeszcze i rodzącym się w bólach żywopłocie. Żywopłoty można podzielić, na te, które są zielone cały rok (zimozielone) oraz te, które jesienią gubią liście i wg mnie potem przez prawie pół roku straszą swoim wyglądem. Ale to moje zdanie. Ja jestem fanem tych pierwszych. Dlatego też postanowiłem taki żywopłot sobie zafundować.

W Polsce najczęściej spotkać można zimozielone żywopłoty, które najczęściej tworzone są przez żywotniki (thuja), rzadziej cisy (taxus), a jeszcze rzadziej bukszpany (buxus). Można również spotkać żywopłoty zrobione z innych iglaków (np. świerki). O nich napiszę już wkrótce na mojej stronie internetowej. 

Dziś jednak parę słów o żywopłotach stworzonych z liściastych krzewów zimozielonych.

W Europie Zachodniej od dawna sadzone są żywopłoty z laurowiśni. Bardzo mi się one podobały i postanowiłem podobny założyć u siebie w ogrodzie. W którymś z kolejnych postów przedstawię jego historię. Finał jej był taki, że po ubiegłorocznym przesadzeniu (w sierpniu) laurowiśnie mimo tego, że były osłonięte agrowłókniną całe zmarzły. Dopiero teraz zaczynają odbijać od korzeni.


Jest to laurowiśnia Novita (Prunus laurocerasus Novita), która w zasadzie powinna wytrzymywać spadki temperatur do ok. -20 stopni. Niestety być może z uwagi na długość okresu z mrozami, oraz braki wody w tym czasie wszystkie laurowiśnie zmarzły.


Natomiast u moich znajomych ta sama odmiana laurowiśni przeżyła ostatnią zimę bez osłaniania. Trochę podmarzła ale pięknie się na wiosnę odrodziła, bez konieczności cięcia. Stare liście po prostu opadły a na ich miejsce wyrosły nowe. Tak wygląda spustoszone mrozami miejsce po pięknych laurowiśniach. Dopiero ostatnio zaczęły się odradzać.


W ubiegłym roku posadziłem od strony wschodniej ostrokrzewy Meserveae (w odmianach męskiej i żeńskiej). Przeżyły one ostatnią, prawie bezśnieżną zimę bez żadnych szkód. Nie były niczym osłonięte. W tym roku puściły piękne, młode pędy.


O ostrokrzewach tych pisałem już w poście z dnia 24 marca 2012 roku, zapraszam do lektury.


Najprawdopodobniej zdecyduję się na przesadzenie laurowiśni w inne, mniej eksponowane miejsce i dalsze eksperymentowanie z nimi. natomiast na ich miejsce (wystawa północna) posadzę pewnie tą samą odmianę ostrokrzewu. Proszę śledzić mojego bloga.

niedziela, 10 czerwca 2012

Bluszcz pospolity - Hedera helix

Ostatnio rozpisywałem się o różnych krzewach zimozielonych, zapomniałem natomiast napisać posta o jednej z ważniejszych roślin w naszych ogrodach. O pnączu, które ozdabia zacienione miejsca, o bluszczu pospolitym (Hedera helix). Bluszcz ten występuje na naturalnych stanowiskach w całej zachodniej i środkowej Europie, aż po zachodnią Białoruś i zachodnią Ukrainę, a na południu po Turcję i Kaukaz. Można go spotkać w południowej Norwegii i Szwecji, oraz od Estonii na południe wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Jak podaje serwis Wikipedia gatunek ten został przeniesiony m.in. do USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii oraz RPA. Jest tam jednak uważany za gatunek inwazyjny.

Hedera helix jest zimozielonym pnączem. Często również wykorzystywany jet jako roślina okrywowa. Bluszcz ten wspina się po ścianach, drzewach czy kamieniach lub skałach tworząc piękne zimozielone ściany. Przyczepia się do powierzchni korzonkami przybyszowymi. UWAGA!!! Nie jest prawdą, że bluszcz wykorzystuje soki drzew lub w jakikolwiek inny sposób je niszczy!!!

Bluszcz pospolity lubi miejsca zacienione oraz lekko wilgotną, próchniczą glebę.

Moje bluszcze wyhodowałem sam, z odnóżek, które dostałem od znajomych. Bardzo łatwo się ukorzeniły. Cześć z nich ukorzeniałem w wodzie, a część w specjalnym ukorzeniaczu, od razu sadząc je do gruntu. Oba sposoby zakończyły się powodzeniem.

Tak wygląda bluszcz ukorzeniony w wodzie i wsadzony do gruntu w 2010 roku.


Jasnozielone listki, które widać na obu zdjęciach, to tegoroczne przyrosty. A to dopiero początek. Bluszcz ten potrafi przyrastać nawet do 1 metra rocznie.Hedera helix może osiągać 20 metrów wysokości. Po rozrośnięciu się tworzy piękne gałęzie, które wyglądają jak metrowej grubości (albo i większa) otoczka drzewa. Bluszcz świetnie zakryje najbrzydsze miejsca w ogrodzie. Ważne jest aby nie kierować samemu gałązek młodego bluszcza na ściany. Roślina, gdy się dobrze ukorzeni i wzmocni, sama napotykając podpory lub ściany zacznie się po nich wspinać.


Na poniższym zdjęciu kolejny bluszcz pospolity ukorzeniony przeze mnie w wodzie i wsadzony do gruntu w ubiegłym roku. Bluszcz ten już powoli zaczyna wspinać się po ścianie. I tu znów obalę stereotyp. Bluszcz nie niszczy ścian. Oczywiście pod jego ciężarem może odpaść tynk, ale np. ściany kamienne czy ceglane są zupełnie bezpieczne. Sądzę, że moje ściany też będą bezpieczne, gdyż pędy bluszczu drewnieją i są świetnym oparciem dla całej rośliny. Moim marzeniem jest, aby bluszcz obrósł całą ścianę i filary podtrzymujące balkon.


Bluszcz może również pełnić rolę rośliny okrywowej. W moim ogrodzie rosną młode sadzonki (ubiegłoroczne), które wsadziłem bezpośrednio do gruntu używając jedynie ukorzeniacza. Odnóżki rośliny należy lekko oprószyć ukorzeniaczem, a następnie delikatnie wsadzić w glebę, dociskając ją dookoła odnóżki.


Mam nadzieję, że za kilka lat bluszcz pokryje cały teren wokół koła z kostki granitowej. Wtedy będę mógł go równo podcinać, tak, żeby kontrastował z bukszpanami i aukubami japońskimi obsypanymi korą sosnową. Pod bluszczem też jest kora (wysypana na agrowłókninie). Chroni korzonki młodych roślin przed wyschnięciem i przemarznięciem oraz nie dopuszcza do rozwoju chwastów.


Na koniec jeszcze jedne sadzonki, a w zasadzie odnóżki bluszczu wysadzone w ubiegłym roku bezpośrednio do ogrodu (przy użyciu ukorzeniacza). Te z kolei powinny wspinać się na rosnące przy nich drzewo.


Więcej informacji o bluszczu pospolitym i innych bluszczach rosnących w moim ogrodzie już wkrótce na mojej stronie internetowej.

sobota, 9 czerwca 2012

Ogród po deszczu

Na zakończenie dnia jeszcze kilka zdjęć ogrodu po deszczu. Pisałem dziś już o korze sosnowej i o jej uroku, kiedy jest mokra. Podobnie wyglądał wczoraj cały ogród. Późnowiosenna burza i ulewa podkreśliły świeżą zieleń trawy oraz inne kolory ogrodu. Szczególnie teraz dobrze widać różne odcienie zieleni. Wg mnie są ich setki, ale pewnie wprawne oko dostrzeże znacznie więcej. 


Z okazji EURO 2012 wywiesiłem na balkon naszą flagę. Na powyższym zdjęciu widać jej cień. Poniżej flaga w prawie pełnej krasie. Trochę zmokła. A pomiędzy szczebelkami balustrady widać zieleń trawnika, mokry mostek oraz pelargonie na balkonie.



I jeszcze jedno zdjęcie trawnika. Mam nadzieję, że moje pomysły na sworzenie ogrodu zainspirują Państwa lub dadzą podpowiedź jak to zrobić u siebie.


Po deszczu wyszło słońce. Ciepło jego promieni spowodowało szybkie parowanie wody z dachu altanki. Udało mi się to uchwycić. Wygląda trochę bajkowo.




Kora sosnowa 2

Witam Państwa, pisałem już w kilku postach o korze sosnowej. W jednym z nich dokładnie przedstawiłem jej zalety. Dziś poza krótkim przypomnieniem, do czego może ona nam służyć chciałbym podzielić się kilkoma zdjęciami, ukazującymi ile uroku i piękna doda naszemu ogrodowi kora sosnowa. Ma ona wiele walorów i nie sposób przecenić jej wartość w ogrodzie. Jej pierwszą zaletą jest estetyka jakiej nadaje naszemu ogrodowi bądź działce. Szczególnie pięknie wygląda po deszczu... i dziś pokażę Państwu kilka zdjęć właśnie po przejściu ulewy.


Poza walorami estetycznymi kora sosnowa jest też świetnym izolatorem. Po pierwsze utrzymuje wilgotność podłoża, a po drugie chroni korzenie roślin przed dużymi mrozami wtedy, gdy jest mało śniegu.


Ponadto kora sosnowa zakwasza podłoże, dlatego polecana jest do ściółkowania większości zimozielonych roślin liściastych, takich jak np. rododendrony, kiścienie czy pierisy.


Ściółkując nasz ogród korą sosnową powinniśmy wysypać warstwę ok. 10 cm tego materiału. Jeśli wyłożymy podłoże agrowłókniną to wystarczy warstwa ok. 3-5 cm. Warto zainwestować w agrowłókninę, gdyż wtedy mamy pewność, ze w miejscu nią wyłożonym i wysypanym korą na pewno nie urosną chwasty. Agrowłóknina przepuszcza wodę i powietrze więc nie musimy się martwić o zasuszenie lub uduszenie naszych roślin.

piątek, 8 czerwca 2012

Róża pnąca

W poście opublikowanym 12 maja pisałem m.in. o mojej nowej róży pnącej ale wtedy nie kwitła. Dlatego jeszcze raz pochwalę się tym pięknym wiosennym nabytkiem. To róża pnąca Grand Award. Krzew ten bardzo obficie kwitnie. Może z powodzeniem rosnąć w donicach na balkonie czy tarasie, wtedy jednak należy naszą różę ochronić przed przemarznięciem (np. kilkoma warstwami agrowłókiny). Pamiętajmy również żeby posadzić krzew w donicy mrozoodpornej. Jak podaje producent róże te posadzone w gruncie są dosyć odporne na mróz. Ich długie pędy wymagają podwiązywania. Grand Award dobrze rośnie przy podporach, pergolach, altanach itp. Tworzy wtedy długie pędy, na których pojawiają się piękne czerwone kwiaty (na całej długości pędów). Nie wymagają one przycinania, jednakże wczesną wiosną dobrze jest usunąć obumarłe gałązki. Róża ta preferuje miejsca słoneczne. Lubi również nawożenie i wilgotną glebę. To tyle z poprzedniego posta. Zapraszam teraz na zdjęcia.


W sąsiedztwie róży rośnie trzmielina Fortunea zaszczepiona na pniu. Jest to zimozielona krzewinka, uwielbiająca przycinanie i formowanie.


Wprawne oko podróżą dostrzeże odradzający się po przemarznięciu zimą bluszcz kolchidzki Sulphur Heart (Hedera colchica Sulphur Heart).


środa, 6 czerwca 2012

Kaktusy mrozoodporne i oczko wodne

Dziś pokażę Państwu kilka zdjęć moich kaktusów, oczka wodnego i trawnika. Kaktusy rosną od dawna w moim ogrodzie, są to opuncje. Wytrzymują one nasze zimy bez żadnych problemów. Nawet ta ostatnia nie zrobiła im większej krzywdy, chociaż z uwagi na brak śniegu kilka członów opuncji trochę podmarzło i musiałem je usunąć. jak widać na poniższym zdjęciu opuncje świetnie się regenerują. Dodam tylko, że nie osłaniam ich niczym na zimę.


A tak dziś wyglądało oczko wodne. Rybki się zadomowiły i już nie boją się dopływać do powierzchni wody. W lewym górnym rogu widać kaktusy.


Wygląda na to, że klon japoński się przyjął. Puszcza nowe listki ale na pewno upłynie dużo czasu zanim osiągnie metr czy półtora wysokości. Mam tylko nadzieję, że zimą nie zmarznie. Na pewno dobrze go zabezpieczę.


Trawa już skoszona, a w lustrze wody odbija się trochę zachmurzone dziś niebo.


A na koniec jeszcze jedno zdjęcie opuncji - tym razem w świetle lampy błyskowej.