Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 17.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

sobota, 28 listopada 2015

Sadzonki roślin

W sezonie wegetacyjnym zrobiłem sporo własnych sadzonek. Zadoniczkowałem też różne samosiejki, które znalazłem w ogrodzie. Dziś zapraszam do obejrzenia tych roślinek. Od kilkunastu dni doniczki z sadzonkami są w inspekcie u moich rodziców. Będą tam przez całą zimę. A wiosną część z nich trafi do ogrodu mojego przyjaciela, dla którego zrobiłem większość sadzonek. Kilka roślin posadzę w ogrodzie, bo poza moimi sadzonkami w szklarence są też dwie, które kupiłem w listopadzie. Wtedy było już za późno, żeby je sadzić w gruncie. 

W szklarni rodziców są m.in. bluszcz kolchidzki i sosna.


Można tu również znaleźć bluszcze pospolite. Częśćz nich to sadzonki, ale jest też kilka samosiejek.



Nie mogło tu zabraknąć trzmielin pnących. To odnóżki, które obciąłem ze starszych roślin rosnących na skarpach przy wejściu do domu. 


A to już cisy, trzmieliny i jodełki.


Wśród sadzonek są też juki karolińskie oraz suchodrzew chiński i runianka japońska.


Na koniec jeszcze dwa krzewy, które zakupiłem późną jesienią. To oliwnik oraz trzmielina Canadale Gold. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 27 listopada 2015

Ogród rodziców późną jesienią

Dziś zapraszam na spacer po ogrodzie moich rodziców. Latem jest tu kolorowo i kwieciście. Ale późną jesienią to miejsce też wygląda ciekawie. Wiele roślin straciło już co prawda liście, ale niektóre wciąż wyglądają zjawiskowo. Szczególnie te, które są zimozielone. Ciekawie prezentuje się mozga trzcinowata, która rośnie nad oczkiem wodnym. Trawa ta jest ozdobą ogrodu nawet zimą, kiedy jest już obeschnięta.


Mimo przymrozków niektóre krzewy róż wciąż jeszcze mają zielone liście.


Inne róże, w tym przypadku akurat pnące tata zakopczykował. Wszystko po to żeby korzenie roślin nie przemarzły. 


Kopczyki usypał także przy krzewach winogron.


Azalia pontyjska ma sporo pąków, z ktrych wiosną rozwiną się piękne, pachnące żółte kwiaty.


Co ciekawe pąki i to całkiem spore ma też hortensja.


A Caprifolium (wiciokrzew) ma już małe listki. Jeśli zima nie będzie mroźna to na krzewie pozostaną one aż do kolejnego sezonu.


Część roślin w ogrodzie rodziców to liściaste krzewy zimozielone. Poniżej berberys Julianae.



To laurowiśnia wschodnia Etna.


A to laurowiśnia wschodnia Rotundifolia. Jedna z mniej odpornych na mrozy.


Zielone są też juki.



Inny berberys zgubił liście. Ma za to mnóstwo owoców, które zimą będą pokarmem dla ptactwa.


Tata przygotował już część użytkową, gdzie co roku rosną warzywka. Ziemia jest przekopana i na wiosnę będzie można sadzić i siać różne pyszne warzywa. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 26 listopada 2015

Zakończenie sezonu w ogrodzie

Ufff, dziś zakończyłem ostatnie porządki w ogrodzie! Sezon mogę uznać za zamknięty. Oczywiście jeśli pogoda pozwoli to będę jeszcze dłubał w ogrodzie i na pewno przed Bożym Narodzeniem jeszcze posprzątam. Jednakże najważniejsze prace są już zrobione. Liście pograbione i wywiezione, agrowłóknina rozłożona, kora wysypana... Jakże miło teraz popatrzeć na ogród. Gdyby jeszcze nie ten szron...


Na tle kory dobrze widoczne są nowe rośliny, które posadziłem w ogrodzie pod koniec lata i jesienią. 


Wśród nich jest kilka odmian ostrokrzewów oraz azalii wielkokwiatowych. Te ostatnie rosną przy różanecznikach po wschodniej stronie ogrodu.


Bardzo ładnie prezentuje się również skimia japońska, którą przesadziłem tu z kącika japońskiego Za skimią widoczna jest zielona plama bluszcza krzewiastego. 


Od brązowego koloru kory wyraźnie odcina się posrebrziny szronem trawnik. 


Jak zwykle podczas prac ogrodowych towarzyszył mi Dyzio. Właśnie minęły 2 lata odkąd kot zamieszkał w moim domu. 


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

środa, 25 listopada 2015

Jesienne porządki - kora sosnowa

Dzisiejszy dzień na pewno na długo zapisze się w mojej kronice ogrodowej! A to z kilku powodów. Po pierwsze firma odbierająca  śmieci i odpadki po raz ostatni w tym roku zabrała worki z liśćmi. Dziś było ich 30, ale w sumie tej jesieni wystawiłem ponad 120 worków z liśćmi. 

Po drugie po raz pierwszy w tym sezonie na oczku pojawił się lód! Nic dziwnego, o 7 rano były -4 stopnie! 

A po trzecie.. W ogrodzie od wczoraj wysypuję korę sosnową. Niewiele mi już zostało i pewnie jutro skończę.


Przez cały dzień świeciło piękne słońce, ale niestety było zimno. W najcieplejszym momencie dnia były tylko +3 stopnie. I to przez bardzo krótki okres. Czy to już przedsmak nadchodzącej zimy? Jak pisałem kilka dni temu prognozy długoterminowe przewidują łagodną zimę. Nie oznacza to jednak, że nie będzie w ogóle śniegu czy mrozu.


Poniższa mapa www.sat24.com  pokazuje rozkład chmur nad Polską i Europą ok. 12.30.


Jak wspomniałem wcześniej dziś kontynuowałem rozkładanie kory sosnowej, która w ilości 80 worków 80-litrowych od wczoraj jest w moim ogrodzie.


Kora sosnowa jest ważnym elementem wielu ogrodów. Ma ona duże walory dekoracyjne, ale nie tylko. Doskonale zakwasza glebę, jest izolatorem, przepuszcza wodę, nie pozwala na zbyt szybkie wysychanie podłoża, chroni korzenie roślin przed przemarznięciem, a przede wszystkim nie pozwala na rozwój chwastów. 




Musimy jednak pamiętać o kilku ważnych zabiegach, które pozwolą na stuprocentowe wykorzystanie walorów kory sosnowej. Podłoże należy oczyścić z chwastów. Najbardziej ekologiczne jest ręczne wypielenie. Pielenie jest najłatwiejsze, jeśli przed nim spulchniły lekko glebę. Ponadto ważne jest, żeby ziemia była lekko przesuszona, wtedy chwasty łatwiej z niej wychodzą, a na bryle korzeniowej nie pozostaje dużo ziemi. 


 
Na tak przygotowane podłoże możemy wysypywać korę. Zalecana przez producentów grubość powłoki kory powinna wynosić od 5 do 10 cm. Ja jednak polecam, aby najpierw wyłożyć glebę agrowłókniną, a następnie dopiero na nią wysypywać korę. Pozwoli nam to na mniejsze zużycie kory (warstwa ok. 4 – 5 cm). Jak już wspomniałem agrowłóknina doskonale przepuszcza wodę i nie pozwala rosnąć chwastom. Izoluje też korę od gleby, dzięki czemu kora wolniej się rozkłada. Pod korę najlepiej jest wybrać agrowłókninę koloru brązowego. Wtedy nawet, jeśli kora miejscami się przemieści i odsłoni agrowłókninę (bieganie dzieci, wiatr, zwierzęta), nie będzie tego zbytnio widać.


Jeśli pogoda pozwoli to w przyszłym tygodniu zlikwiduję "cycek", który powstał przy aukubach japońskich po ułożeniu obrzeża z kostki granitowej. Strasznie mnie to szkaradztwo denerwuje. Mam nadzieję, że zdążę to zrobić jeszcze w tym roku! 

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

wtorek, 24 listopada 2015

Ogrody Villa Borghese w Rzymie

Dziś na chwilę oderwiemy się od listopadowej szarugi, przymrozków i sprzątania ogrodu. Przeniesiemy się zarówno w czasie jak i w przestrzeni. Dokładnie 7 miesięcy temu spacerowałem sobie po wiosennym i ciepłym Rzymie. Wieczne Miasto ma bardzo wiele do zaoferowania. A ja czerpałem z tej oferty garściami! Oprócz zabytków zwiedziłem kilka bardzo ciekawych architektonicznie i przyrodniczo miejsc. De jednych z nich należą Ogrody Villa Borghese. Jedno z wejść do ogrodów prowadzi z Piazza del Popolo. To tutaj znajdziemy Wzgórze Pincio, z którego rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram Rzymu.


Wiosna to okres kiedy cały Rzym kwitnie! Okres wegetacyjny w zasadzie tutaj się nigdy nie kończy, ale kwiecień to pora kwitnienia wielu roślin i krzewów. Najważniejsze, że świeża zieleń nie jest jeszcze spalona przez gorące letnie, włoskie słońce. 

W Ogrodach Villa Borghese zachwyciły mnie kwitnące glicynie! Zresztą rośnie tu wiele drzew i krzewów, które o każdej porze roku są wspaniałe. Oprócz palm, juk, pinii czy cedrów możemy tu spotkać zimozielone magnolie oraz dęby, również zimozielone.


Ogrody Villa Borghese to naturalistyczne założenie parkowe w stylu angielskim. Są one trzecim największym parkiem Rzymu i mają powierzchnię ok. 80 hektarów. Oprócz wspaniałej roślinności możemy znaleźć tu szereg różnych budynków, muzeów czy innych atrakcji takich jak np. biopark, w którym mieści się ogród zoologiczny.


W 1605 roku kardynał Scypion Borghese, który był kuzynem papieża Pawła V rozpoczął przemianę dawnych winnic na ogrody. Z założenia miały to być najbardziej okazałe ogrody od czasów antycznego Rzymu. W XIX wieku tern został przebudowany i nabrał obecnych kształtów. Warto dodać, że zgodnie z XIX-wieczną ideą krajobraz Ogrodów utrzymany jest w stylu angielskim. Pomimo tego, że Ogrody od wielu lat były nieformalnie otwarte dla mieszkańców dopiero w 1903 roku władze lokalne nabyły ten teren i oficjalnie udostępniły Ogrody zwiedzającym.



Jeśli kiedykolwiek będziecie Państwo w Rzymie koniecznie odwiedźcie to wspaniałe miejsce. Jedyne czego żałuję, że w czasie mojego pobytu nie kwitły jeszcze zimozielone magnolie wielkokwiatowe. A W Ogrodach Borghese jest cała aleja wysadzona tymi pięknymi drzewami.


W Ogrodach jak już wspomniałem znajdziemy wiele ciekawych budowli. Do jednej z nich należy zegar wodny. 


A na zakończenie jeszcze mała ciekawostka. To samosiejka jakiejś palmy. Fajnie znaleźć taką samosiejkę! Szkoda, że u nas takich nie ma!


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!