Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn-Pt 07.30 - 18.00

So: 08.00 - 17.00

Nd: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

wtorek, 30 grudnia 2014

Koniec grudnia na przestrzeni lat

Powoli kończy się rok, kończy się grudzień i w ogrodach zagościła zima. Co roku ta zima jest inna, dlatego też zapraszam dzisiaj do obejrzenia zdjęć ogrodu z ostatnich kilku lat. Zdjęcia były robione tego samego dnia czyli 28 grudnia. Jak różna była aura... to widać na fotkach. Czy było mroźno? Czy ciepło? To wszystko widać poniżej.

Zaczniemy od 2012 roku. Po okresie mrozów i śniegu w Święta przyszła odwilż. Przez kilka dni było cieplej, ale potem wróciła zima i trzymała z krótkimi przerwami a do początku kwietnia!




W ubiegłym roku pod koniec grudnia było ciepło. I do tego zielono! I tak aż do 15 stycznia, kiedy nagle chwycił dosyć tęgi mróz.




W tym roku póki co jest mroźno, nocami nawet -7 stopni. W drugi dzień Świąt spadło troszkę śniegu. To jednak za mało żeby zabezpieczyć rośliny. Na szczęście mróz nie jest duży, więc nie powinien zaszkodzić krzewom.





Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

piątek, 26 grudnia 2014

Słońce i śnieg - drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia

W Wigilię było +11 stopni C i padał deszcz. Wczoraj wieczorem +5 i lał deszcz. W nocy przyszło ochłodzenie. Kiedy dziś wstałem za oknem zobaczyłem białe krajobrazy i słońce. I chociaż śniegu jest niewiele to jednak przynajmniej drugi dzień Świąt przypomina "pocztówkowe" Boże Narodzenie. Podłoże jeszcze nie zdążyło oddać nagromadzonego aż do wczoraj ciepła. Dlatego też w wielu miejscach śnieg sam od razu stopniał. Szczególnie dobrze widać to na granitowym chodniku, na kamieniach czy na obwódce z kostki granitowej ułożonej wokół trawnika. Pogoda sprzyjała dziś osobom, które niezbyt lubią odśnieżanie ścieżek czy podjazdów. Kamienne czy betonowe nawierzchnie wciąż emitują ciepło i śnieg znikł tam sam. Nie ukrywam, że takie rozwiązanie jest dla mnie optymalne. Szkoda, że zimą nie jest tak zawsze, kiedy pada śnieg.

A to, jak gleba emituje ciepło doskonale widać w kąciku japońskim, który kiedyś nazywałem różanecznikowym.


Dziś przed południem na oczku wodnym zaczęła pojawiać się delikatna powłoka lodowa. Aby zapewnić rybom odpowiednią ilość tlenu, włączyłem napowietrzacz z grzałką, które szybko spowodowały, że lód zaczął ginąć. Jeśli jednak przez całą dobę utrzymywać się będą ujemne temperatury, a na to w najbliższych dniach się zanosi, oczko zamarznie i tylko niewielka część lustra wody, położona najbliżej sztucznego przerębla pozostanie niezamarznięta. 


Pod śniegiem znalazła się też moja palma mrozoodporna Trachycarpus Wagnerianus.Nie okrywałem jej jeszcze, aby sprawdzić jak wytrzyma niewielkie póki co spadki temperatur. Liście powinny znosić spadki temperatur do ok. -15 stopni C, jednakże pamiętajmy, że w przypadku roślin z innych szerokości geograficznych ważna jest średnia temperatura dobowa. Np. w przypadku wielu kaktusów czy sukulentów średnia ta powinna być wyższa od 0 stopni C. Zobaczymy jakie skutki przyniesie mój eksperyment.


Krokusy ostatnio bardzo urosły i trochę się boję, że mróz może je zniszczyć. Tym bardziej, ze nie są przykryte śniegiem.


Różaneczniki i aukuby japońskie odprowadziły część wody z liście. Przez to listki są oklapnięte.


Ostatnio pisałem o kretach, które zniszczyły trawnik u moich rodziców. Teraz niestety przyszły i do mnie. Od ponad 8 lat nie było w moim ogrodzie kretów, teraz znowu tu zagościły. Mam nadzieję, że nie na długo!


Kret przewędrował równiutko z zachodu na wschód przez sam środek trawnika. Na szczęście ominął północny kraniec zakątka egzotycznego, gdzie rosną magnolia wielkokwiatowa oraz araukaria chilijska.


Chłód zrekompensowało słońce! To był naprawdę piękny dzień!





Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

czwartek, 25 grudnia 2014

Ogród rodziców przed Świętami

Tegoroczne Święta w mojej okolicy upływają pod znakiem padającego prawie cały czas deszczu. Od kilku dni praktycznie nieprzerwanie kropi, leje, mży... Podobno dziś w nocy ma się znacząco ochłodzić i od jutra czekają nas już ujemne temperatury. Ma też powrócić słońce. Jeśli rzeczywiście ma być mroźno to dobrze, że ostatnio sporo padało. Po wyjątkowo suchej jesieni, rośliny potrzebowały deszczu jak zbawienia. podlewanie pomagało im jakoś przetrwać, ale co deszcz to deszcz. Tym bardziej, że większość roślin powinna być przed nadejściem mrozów porządnie podlana. Tyczy się to szczególnie liściastych roślin zimozielonych, którym nic tak nie szkodzi jak zimowa susza oraz mroźne i wysuszające wiatry.

Ale przed nadejściem przedświątecznych opadów w ubiegłym tygodniu mogliśmy cieszyć się kilkoma słonecznymi dniami. Dziś zapraszam do ogrodu moich rodziców. Tak wyglądał dokładnie tydzień temu.

Azalia pontyjska ma już spore pąki.


Ze słońca korzysta berberys Julianae.


Ciemierniki powoli szykują się do kwitnienia.


Na różach wciąż jest sporo liści.


Skalniak też jeszcze troszkę się zieleni.


Berberys pospolity ma mnóstwo owców.


Hortensje poczuły chyba wiosnę, bo puszczają młode listki.


Niestety wiosnę poczuły też krety, które masowo niszczą trawnik.


Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga. Już wkrótce rozpocznę nowy cykl postów, w których opiszę klimat największych polskich miast.

Tata Pawła - ostatnie pożegnanie

Święta Bożego Narodzenia trwają w najlepsze. Spotykamy się z bliskimi, wspólnie siadamy do stołu i... jemy. Niestety dla niektórych ten okres jest bardzo trudny. W ubiegłą niedzielę odszedł na zawsze tata mojego najlepszego przyjaciela. Wczoraj był pogrzeb. To bardzo przykre przeżycie. Szczególnie jeśli śmierć bliskiej osoby jest tak nieoczekiwana... Tak trudno jest powiedzieć jakiekolwiek słowo pocieszenia. Ale wiem też, że tata Pawła zawsze będzie ciepło i mile wspominany przez jego żonę, dzieci, wnuki i znajomych. Przykre jest to, że już nigdy nie zagra z nimi w piłkę, nie będą wspólnie śpiewać kolęd czy cieszyć się z najdrobniejszych nawet rzeczy. Najdziwniejsze jest to, że dookoła praktycznie wszystko toczy się dalej. Ludzie zabiegani przed Świętami, deszcz, wiatr... Pamiętajmy o tych, którym nie jest dane cieszyć się z trwających właśnie Świąt.

Tata Pawła bardzo lubił ogród, dlatego też jego pamięci dedykuję letnie zdjęcia kwiatów. Dla Pawła i jego rodziny pierwszy dzień kalendarzowej zimy już nigdy nie będzie taki sam jak kiedyś...




poniedziałek, 22 grudnia 2014

Bluszcze tuż przed Świętami

O bluszczach pisałem już wielokrotnie! To moje ulubione pnącza i jedne z najbardziej ulubionych liściastych roślin zimozielonych. Dlatego jeszcze raz z przyjemnością przybliżę Państwu te dekoracyjne i piękne rośliny. Bluszcz pospolity jest zimozielonym pnączem. Często również wykorzystywany jest jako roślina okrywowa. Występuje na naturalnych stanowiskach w całej zachodniej i środkowej Europie, aż po zachodnią Białoruś i zachodnią Ukrainę, a na południu po Turcję i Kaukaz. Można go spotkać w południowej Norwegii i Szwecji, oraz od Estonii na południe wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Jak podaje serwis Wikipedia gatunek ten został przeniesiony m.in. do USA, Kanady, Australii, Nowej Zelandii oraz RPA. Jest tam jednak uważany za gatunek inwazyjny. Bluszcz ten wspina się po ścianach, drzewach czy kamieniach lub skałach tworząc piękne zimozielone ściany. Przyczepia się do powierzchni korzonkami przybyszowymi.

UWAGA!!! Nie jest prawdą, że bluszcz wykorzystuje soki czy składniki mineralne drzew lub w jakikolwiek inny sposób je niszczy!!! Bluszcz nie jest rośliną pasożytniczą i nie wrasta w głąb drzewa.
Bluszcz pospolity lubi miejsca zacienione oraz lekko wilgotną, próchniczą glebę.
 
Dziś zapraszam do obejrzenia zdjęć moich bluszczy w czasie grudniowej słoty. Pojutrze już Wigilia, ale  pogoda wcale nie wskazuje na to, że mamy już kalendarzową zimę. Cały czas leje deszcz, a na termometrze 10 stopni.

Oto bluszcz pospolity Woerneri. Jestem z niego bardzo dumny bo pnącza wyhodowałem samodzielnie z malutkich sadzonek.


Odmiana ta ma bardzo duże liście przypominające trochę wyglądem bluszcz kolchidzki czy kanaryjski.


A to już sadzonki pozyskane z roślin rosnących na pergoli.



Najbardziej urosły te, które rosną przy kąciku roboczym. Być może dlatego, że częściej je podlewałem, ponieważ miejsce to jest pod dachem i jest tam strasznie sucho.


A to już odmiana krzewiasta, hedera Arborescens. Roślina ta nie wspina się po podorach. Rośnie w formie średniej wielkości krzewu. Co ciekawe może być używana na żywopłoty. Preferuje jednak, podobnie jak inne bluszcze cień i dosyć wilgotne miejsce. W miejscu nasłonecznionym trzeba bardzo dokładnie zadbać o podlewanie bluszczy.


A to już hedera Erecta. Mój nowy nabytek.


Poniżej odmiana Ivalace. Ma ciekawie, poskręcane listki.


Na koniec trochę egzotyki.  Bluszcze kolchidzkie. Poniżej odmiana podstawowa hedera Colchica Dentata. 


Obok widać odmianę Dentata Variegata.

 
A to Sulphur Heart.


Bluszcze kolchidzkie są mniej odporne na niskie temperatury niż hedera helix, warto jednak posadzić je w ogrodzie. W miejscu zacisznym powinny sobie świetnie poradzić. 

A na koniec bluszcz kanaryjski. Odmiana ta jest wrażliwa na mrozy, ale pod warstwą śniegu czy agrowłókniny powinna przezimować w naszym kraju. Jest to jednakże odmiana typowo kolekcjonerska, wymagająca sporo zachodu.

       
Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga!

niedziela, 21 grudnia 2014

Ostrokrzewy zimą

Ostrokrzewy są jednymi z piękniejszych liściastych roślin zimozielonych. W naszym klimacie radzą sobie dosyć dobrze, chociaż dorodniejsze okazy spotkać można na Wybrzeżu oraz na Zachodzie Polski. Przepiękne ostrokrzewy kolczaste rosną we wrocławskim Ogrodzie botanicznym.

Ale ostrokrzewy popularne są też jako elementy stroików bożonarodzeniowych. Ozdoby z użyciem tej rośliny wywodzą się z państw anglo-saskich, ale  u nas też coraz częściej można spotkać te kłujące listki.

W moim ogrodzie nie mogłoby zabraknąć tych wspaniałych krzewów. Dlatego dziś zapraszam do obejrzenia najnowszych zdjęć tych roślin.

Poniżej odmiana Argentea Marginata.


A to już posadzone w formie żywopłotu odmiany ostrokrzewu Meserveae. Ostrokrzewy są roślinami dwupiennymi, stąd aby zawiązały owoce potrzebne są odmiany męska i żeńska. Poniżej Blue Prince i Blue Princess.


Owoce te są zimą chętnie zjadane przez ptaki. Ale uwaga! Dla ludzi są one trujące.


To już odmiana Silver van Tol.



A to bardzo ciekawa i rzadko spotykana odmiana Myrtifolia.


A na zakończenie jeszcze odmiana Hackenfee.


Mam w ogrodzie jeszcze jedną odmianę ostrokrzewu. To Pedunculosa. Niestety po jesiennym przesadzaniu nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Mam nadzieję, że na wiosnę się zregenerue!