Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn - Pt: 07.30 - 18.00

Sobota: 08.00 - 17.00

Niedziela: 09.00 - 15.00

Tel. 605 490 480

niedziela, 31 marca 2013

Wielkanoc 2013

Wielkanoc... a świat wygląda jakby nadchodziła Wigilia. W okolicach Warszawy pada śnieg i pomimo tego,  że jest na plusie to wcale nie chce topnieć. Masakra. Kiedy wreszcie przyjdzie wiosna? Dziś kończy się 4 (CZWARTY!!!) miesiąc zimy. Z krótkimi przerwami oczywiście. na początku marca myślałem, ze to już koniec, ale gdzie tam. Znów spadł śnieg, a temperatura zahaczyła o ujemne wskaźniki. Mam już dość tej pogody. Coraz częściej żałuję, że Polska nie leży nad Adriatykiem, gdzie zimą w górach można szusować, ale wystarczy zjechać kilkanaście kilometrów w stronę morza i już jest ciepło. No może nie upał, ale +15 stopni w styczniu to jest coś! Tymczasem jednak zapraszam do obejrzenia zdjęć mojego ogrodu z dzisiejszego popołudnia.


Już nie mogę patrzeć na śnieg. Niestety z prognoz wynika, że póki co będę się musiał do tego widoku przekonać. Jeszcze przez kilka dni ma być chłodno. Na szczęście nocami już nie jest mroźno. Temperatura spada u mnie do -2 lub -3 stopni, a w ciągu dnia jest +3, a czasami nawet +7,9 stopni C. Ale śnieg wolno topnieje.


W trakcie oczekiwania na wiosnę zapraszam Państwa na moją stronę internetową www.zimozielonyogrod.pl A smakoszy zapraszam na mój drugi blog: www.gotujacyfacet.blogspot.com.

sobota, 30 marca 2013

Wesołego Alleluja!

Drodzy Czytelnicy!
Niech nadchodzące Święta przyniosą Wam nowe nadzieje na  lepsze  jutro.  Niech  będą  wspaniałe, rodzinne,  cudowne i radosne! Życzę Wam samych smakołyków na Wielkanocnym stole i szybkiego nadejścia wiosny. Wesołego Alleluja!
 

piątek, 29 marca 2013

Gdzie ta wiosna?

W kalendarzu 29 marca, pora roku to wiosna, a za oknem zima! I to jaka! Pod Warszawą sypie śnieg. No cóż. Nie było go na Boże Narodzenie to będzie na Wielkanoc. Pogada płata nam kolejne figle, prognozy o nadchodzącym ociepleniu raczej się nie sprawdzą. Na szczęście nie wymieniłem opon na letnie. A wiem, ze niektórzy już to zrobili. 

Kończy się Wielki Tydzień i ju za kilkadziesiąt godzin będziemy świętować Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Tak jak większość ludzi jestem teraz zaganiany, zakupy już zrobione, a sprzątanie ma się ku końcowi. Z uwagi na pogodę i okres świąteczny rozwijam teraz bardziej moje drugie hobby czyli gotowanie. Zapraszam Państwa na mojego drugiego bloga: www.gotujacyfacet.blogspot.com Znajdziecie tam różne przepisy na potrawy Wielkanocne. postaram się jeszcze dziś je zamieścić. Przepis na zakwas na żurek  znajdziecie tu: http://gotujacyfacet.blogspot.com/2013/01/zakwas-na-zurek.html A przepis na cały żurek wraz z zakwasem tu: http://gotujacyfacet.blogspot.com/2012/10/zurek-na-zakwasie.html

Wracając jednak do głównego tematu bloga chciałbym pokazać Państwu kilka zdjęć zrobionych dzisiaj, czyli w Wielki Piątek po południu.


Kto by się spodziewał, że na Wielkanoc dosypie śniegu!


W niedzielę palmową pomaszerowałem z palmą do kościoła w kurtce puchowej i w czapce. Wszystko wskazuje na to, że ze Święconką pójdę zamiast w t-shircie to opatulony szalikiem i ciepłą kurtką.


W zeszłym roku 29 marca wyglądał zupełnie inaczej. Krokusy już przekwitały.


Większość roślin miała już małe listki. Na poniższym zdjęciu trzmieliny uwiecznione aparatem 30 marca. W tym roku na pewno tak nie będzie.


Ale cóż... taki mamy klimat. I w zasadzie śnieg w marcu czy nawet w kwietniu nie powinien nikogo dziwić. A gdzie to ocieplenie klimatu? No chyba, że nadmiar słodkiej wody z topniejących lodowców Arktyki powstrzymuje ciepły Prąd Zatokowy (Gulfstream - Golfsztrom). Bo o ile mi wiadomo również na zachodzie Europy zima nie odpuszcza.

środa, 27 marca 2013

Ogród botaniczny w Helsinkach

Nie mogę się już doczekać ciepłych dni! Dlatego w oczekiwaniu na Wielkanoc i wiosnę zapraszam Państwa na krótki foto spacer po ogrodzie botanicznym w Helsinkach. Jego początki sięgają 1829 roku kiedy to przeniesiono jeden z najstarszych ogrodów botanicznych w Turku do obecnej stolicy Finlandii. 

Do Helsinek poleciałem z Kopenhagi, gdzie spędziłem kilka dni pod koniec czerwca. Pogoda nie rozpieszczała. W Danii było dosyć deszczowo i chłodno jak na końcówkę czerwca. Temperatura rzadko przekraczała 20 stopni. jakież było moje zaskoczenie gdy po wyjściu z terminalu na lotnisku pod Helsinkami okazało się, że jest ponad 30 stopni ciepła! I piękne słońce. Słońce świeciło do późnych godzin nocnych. O północy jeszcze było widno. W zasadzie w środku nocy wcale nie było tak ciemno jak u nas. nad horyzontem widać było łunę światła słonecznego i tylko ciężkie, grube hotelowe zasłony pozwalały na spokojny sen. 

Ważnym punktem mojej wizyty w Finlandii było helsiński ogród botaniczny.


Mimo dosyć surowego klimatu nawet tutaj można znaleźć liściaste rośliny zimozielone. Są tu różaneczniki, co prawda nie tak okazałe jak w Polsce, ale są!


W ogrodzie znalazłem również bambus karłowy. To dla mnie niespodzianka. Niestety pracownik ogrodu nie wiedział, czy bambus jest w jakikolwiek sposób zabezpieczany na zimę.


Są tu również ciekawe rośliny gubiące liście na zimę. Ogromne wrażenie robią wielkie liście magnolii acuminata. 


Wracając jednak do zimozielonych, w ogrodzie spotkać mozna bergenie sercolistne.


A przy szklarni jak gdyby nigdy nic rośnie sobie figowiec pospolity (Ficus carica)! Rośnie w ziemi, a nie w donicy! Zupełne zaskoczenie. Muszę spróbować z tym figowcem u mnie w ogrodzie! Owocami tego drzewa są figi!


W krajach śródziemnomorskich dzikie figowce osiągają rozmiary niewielkich drzew. W Belgii czy Holandii to już tylko dosyć spore krzewy. W Polsce nie spotkałem się jeszcze z uprawą tej rośliny w ogrodzie. Na pewno jednak wymaga ona zabezpieczenia na zimę. Liście figowca pospolitego są sezonowe i opadają na zimę.

A na zakończenie zapraszam Państwa do odwiedzenia mojej strony internetowej www.zimozielonyogrod.pl


wtorek, 26 marca 2013

Koniec marca w ogrodzie: 2007-2013

Powoli kończy się marzec. Za kilka dni Wielkanoc. W kalendarzu już wiosna, lecz za oknem pomimo słońca wciąż leży śnieg. Miejscami topnieje, ale w zacienionych miejscach jest go jeszcze dosyć sporo. Przejrzałem zdjęcia robione pod koniec marca począwszy od 2007 roku. Czy śnieg o tej porze to coś nienormalnego? Sami Państwo wyciągniecie wnioski po przeczytaniu tego posta i po obejrzeniu zdjęć przeze mnie wybranych. Zapraszam do mojego wehikułu czasu i do podróży w przeszłość. 

Zaczniemy od 25 marca 2007. Zima 2006/2007 była wyjątkowo łagodna. Pod koniec marca trawnik już się pięknie zielenił.


Zima 2007/2008 również była łagodna. W marcu kwitły już wszystkie wczesnowiosenne kwiaty. 24 dzień tego miesiąca przyniósł jednak nieoczekiwaną wówczas niespodziankę. Spadł śnieg, który przykrył białą warstwą pierwiosnki, bratki czy krokusy.


25 marca 2009 przywitał nas iście zimowymi krajobrazami. Świeży śnieg udeorował wszystkie rośliny i na krótką chwilę stworzył bajkowy, ale chyba niekoniecznie oczekiwany krajobraz. Na szczęście temperatura nocami nie była tak niska jak w tym roku.


26 marca 2010 przywitał nas pięknym słońcem. Popołudniu temperatura w cieniu doszła do +23 stopni C! Prawdziwa wiosna! Kwiaty wspaniale kwitły i cieszyły oko swoją kolorystyką.


Przygotowania do Prezydencji Polski w Radzie Unii Europejskiej i udział w jej sprawowaniu spowodowały, że nie mam zbyt wielu zdjęć z 2011 roku. Byłem naprawdę mocno zajęty pracą i tylko czasami znalazłem chwilę na robienie zdjęć. Niestety w marcu czy kwietniu nie było czasu na to.

Rok 2012 to już odpoczynek i rozpoczęcie nowego etapu w moim życiu. To również zmiany w ogrodzie. Po krótkiej, ale mroźnej i prawie bezśnieżnej zimie przyszła wiosna, która zagościła na dobre już w połowie miesiąca. 29 marca świeciło piękne słońce. Przekwitały już krokusy, a bratki dumnie prężyły się w donicach na schodach. 


Dzięki wysokim temperaturom mogłem już zabrać się za pierwsze prace ogrodowe. przesadziłem juki i przygotowałem miejsce pod rzędy bukszpanów.


Jaka jest pogoda w tym roku? Sami wiecie Państwo najlepiej. Teraz świeci słońce i są +4 stopnie, ale w nocy na pewno znowu będzie mróz. Dziś nad ranem było -6 stopni. Idzie ocieplenie. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie wiosna na dobre zagości w moim ogrodzie.

Póki co leży jeszcze śnieg.


Zatrzymuję już wehikuł czasu. Nie jestem w stanie przewidzieć co będzie za rok czy za cztery. Mam jednak nadzieję, że rośliny w ogrodzie będą w dobrej kondycji.

poniedziałek, 25 marca 2013

Ogród Botaniczny PAN w Warszawie

Na południu Warszawy, przy samej granicy miasta z Konstancinem znajduje się dzielnica Powsin. Ma ona raczej podmiejski charakter i nie kojarzy się z wielkomiejskim hukiem autobusów, tramwajów czy syren policji i służb ratowniczych. W Powsinie odpoczywa wielu warszawiaków. Mieści się tutaj Park Kultury z basenem, sauną, kortami tenisowymi czy domkami letniskowymi. Można tu aktywnie spędzić czas lub po prostu poopalać się na słońcu lub w solarium. Obok Parku Kultury mieści się Ogród Botaniczny Polskiej Akademii Nauk, drugi w Warszawie obok Ogrodu Botanicznego UW. Ogród PAN jest bardzo duży, znacznie większy od tego w Centrum miasta przy Al. Ujazdowskich.


Decyzję o stworzeniu ogrodu botanicznego w tym miejscu podjęto już w 1974 roku. Jednakże ogród otwarto dla zwiedzających dopiero w 1990 roku. W tym czasie wiele roślin osiągnęło już oczekiwane przez naukowców rozmiary. Ogród podzielony jest na kilka części. To kolekcje: flory polskiej, roślin drzewiastych, roślin użytkowych, roślin ozdobnych oraz roślin tropikalnych i subtropikalnych. Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej: http://www.ogrod-powsin.pl/index.html

W ogrodzie można znaleźć sporo liściastych roślin zimozielonych.Bardzo ciekawą i rzadko spotykaną rośliną okrywową jest barwinek większy (Vinca Major) odmiana Variegata. Jego biało - zielone listki będą ozdobą każdego ogrodu. Liście tej odmiany są znacznie większe niż popularnego w Polsce barwinka pospolitego (mniejszego) - Vinca minor.


Przy ścieżkach, chodnikach i między drzewami rosną różne odmiany trzmielin. Moje ulubione to oczywiście trzmieliny pnące, których tutaj również nie brakuje. Te zimozielone krzewy potrafią dorastać do kilku metrów, pod warunkiem, że na swojej drodze znajdą podpory, po których będą się piąć.


W wielu miejscach można spotkać runiankę japońską. Ta niewielka zimozielona krzewinka może rosnąć zarówno w słońcu jak i w cieniu. Możemy jej użyć jako rośliny okrywowej czy zadarniającej w miejscach, gdzie nie chce rosnąć trawa.


Są tu również rzadko spotykane odmiany pierisów japońskich. Poniżej zdjęcie jednego z nich. To pieris kwiecisty.


Oczywiście nie brakuje tu bluszczy. Można tu spotkać bluszcz kolchidzki czy bluszcz pospolity w odmianach. Jedna z moich ulubionych to Woerneri.


Ogromne wrażenie zrobiły na mnie wielkie różaneczniki. Żeby pokazać ich wysokość poprosiłem o zrobienie mi zdjęcia na ich tle. Widać na nim jakie są wielkie. To odmiana Cabawbiense Grandiflorum.


Zdjęcia pochodzą z początku sierpnia 2009 roku. Dawno już nie byłem w tym ogrodzie, ale obiecuję, że każda moja w nim wizyta znajdzie swoje odzwierciedlenie na blogu!

Zapraszam wszystkich Państwa na moją stronę internetową www.zimozielonyogrod..pl

sobota, 23 marca 2013

Wyróżnienie

Kilka dni temu otrzymałem wyróżnienie! Przyznała mi je stała czytelniczka mojego bloga. Droga Ewuniu! Bardzo serdecznie dziękuję za to wyróżnienie. No i oczywiście za pomoc w rozwikłaniu tajemnic informatyczno - kulturowych.

Ewa pisze 2 blogi: http://ogrodnanadbrzeznej.blogspot.com/ oraz http://ogrod-cardmaking-pasje.blogspot.com/ Zapraszam serdecznie do lektury jej wpisów.

Poniżej obrazek od Ewy.


A oto odpowiedzi na zadane przez Ewę pytanie: Dlaczego kochacie swoje ogrody?
Kocham mój ogród bo jest:
1. praktyczny
2. uporządkowany
3. elegancki
4. trochę zwariowany
5. wiecznie zielony
No i:
6. czasami mnie wkurza
7. często nie wiem czego się po nim spodziewać.
A więc jest to moje odbicie :)

Plany na wiosnę

Za oknem wciąż zima, dziś nad ranem po wschodzie słońca było -12 stopni! Brrrrr. Teraz jest wspaniałe słońce ale wciąż jest ujemna temperatura. Słupek rtęci dochodzi do ) stopni C, ale nie sądzę, żeby popołudniu zrobiło się ciepło. Za to noc może być mroźna. Leżący śnieg odbija promienie słoneczne, dlatego też gleba się nie nagrzewa. Poza tym bezchmurna pogoda powoduje szybkie wypromieniowanie i tak niewielkiej ilości ciepła, stąd te mrozy w nocy. W każdym razie powoli kończy się marzec i już najwyższy czas aby zaplanować zmiany w ogrodzie i nowe nasadzenia. 

Na moim blogu pisałem już o magnolii wielkokwiatowej Edith Bogue czy o ostrokrzewie meserveae Heckenpracht. te krzewy na pewno pojawią się w moim ogrodzie w tym roku, jeśli tylko uda mi się je zdobyć. 

Wizyty w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu zainspirowały mnie do posadzenia kilku odmian trzmielin.l Wszystkie z nich to zimozielone trzmieliny pnące.

Pierwsza, prawdziwa dama wśród trzmielin to odmiana Canadale Gold. Krzew ten może osiągać dosyć pokaźne rozmiary, pod warunkiem, że ma się po czym piąć. Wystarczy nawet drewniany stelaż.


Kolejna to odmiana Interbolwi. Charakteryzuje się ona dużymi liśćmi (jak na trzmieliny), które lekko lekko zwisają z gałązek. Ta odmiana, korzystając z podpór może nawet osiągnąć kilka metrów wysokości.


Ostatnia z prezentowanych dziś trzmielin to odmiana Silver Queen. Ona również pnie się po podporach ale równie ładnie wygląda posadzona jako obrzeże.


W moich wiosennych planach nasadzeń nie mogłoby zabraknąc dębu ostrolistnego. Pisałem o nim na blogu 24 lutego br. Jeśli tylko uda mi się kupić sadzonkę to podejmę wyzwanie i posadzę ten krzew w ogrodzie. Zobaczymy jak przetrwa kolejne zimy.


A już wkrótce zapraszam Państwa na kolejne odsłony wiosennych planów.

Wszystkie zdjęcia z tego posta zrobiłem samodzielnie we Wrocławskim Ogrodzie Botanicznym.

piątek, 22 marca 2013

Ostrokrzew meserveae "Heckenpracht"

W ubiegły weekend byłem w Toruniu. W zeszłą niedzielę pisałem na blogu o ślicznej liściastej roślinie zimozielonej, którą zauważyłem w donicy stojącej przy jednej ze staromiejskich knajpek. Przypomnę jak wyglądała.


Wtedy nie byłem pewien co to jest za krzew. Jak widać na powyższym zdjęciu liście kształtem przypominają trochę berberys julianae, jednakże cała roślina bardziej przypomina ostrokrzew. Moje przypuszczenia się sprawdziły. Ten krzaczek to ostrokrzew Meservy "HECKENPRACHT" (Ilex x meserveae "HECKENPRACHT"). 

Jest to jedna z bardziej odpornych na mróz odmian ostrokrzewu. Wytrzymuje on spadki temperatur do nawet -29 stopni C. Nie wymaga więc żadnych osłon zimowych. Ostrokrzew ten może rosnąć zarówno w cieniu jak i w pełnym słońcu. Rośnie dosyć wolno, aby po kilkunastu latach osiągnąć wysokość od ok. 2,5 do nawet 3 m. Z powodzeniem więc może być używany jako roślina żywopłotowa.


Nie ma specjalnych wymagań glebowych, jednakże młode krzewy powinny być posadzone w wilgotnej i lekko kwaśnej glebie. Krzew ten ma wyprostowany pokrój i jest dosyć gęsty. Więcej informacji o tym ostrokrzewie już wkrótce znajdziecie państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl

czwartek, 21 marca 2013

Pierwszy dzień wiosny

Patrzę za okno i wydaje mi się to nierealne, ale dziś jest naprawdę pierwszy dzień wiosny. Tej kalendarzowej. Bo astronomiczny początek najpiękniejszej pory roku był wczoraj o godz. 12.02. Już od dawna w okolicach Warszawy nie było tak chłodnego i śnieżnego początku wiosny. Co gorsze, proognozy na najbliższe dni wcale nie zapowiadają poprawy.


Po południu zaczął znowu padać drobny śnieg a temperatura oscyluje wokół +2 stopni. Idzie jednak ochłodzenie i noce z piątku na sobotę, z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek mogą być naprawdę mroźne. Po zachodniej stronie Warszawy temperatura może spaść nawet do -12 stopni.


Jedyna nadzieja w tym, ze dni są już dłuższe niż noce. No i w końcu wiosna musi przyjść. Przecież nie będzie biało do maja. W każdym razie zmęczony jestem tak długą zimą i marzy mi się spędzanie całych dni w ogrodzie. 


Oby już niedługo!

środa, 20 marca 2013

Zimozielony ogród w marcu

Po prawie tygodniu nieobecności powróciłem dziś do domu. Wyjeżdżając miałem nadzieję, że wrócę do wiosennego już ogrodu. Niestety, rzeczywistość okazała się szara, a raczej biała. W zeszłym roku o tej porze było już ciepło i słonecznie. Dziś wracając z Górnego Śląska musiałem używać okularów przeciwsłonecznych, bo przez część drogi świeciło słońce. Niestety, podobnie jak w Toruniu czy na Śląsku, również w moim ogrodzie jest biało. I chociaż popołudniu były +3 stopnie to śnieg nie roztapia się zbyt szybko. Teraz jest już -1 i nadzieja na to, że śnieg szybko zniknie i będzie ciepło słabnie.

Oczko wodne cały czas zaopatrzone jest w napowietrzacz i grzałkę.


Z uwagi na dodatnią temperaturę niektóre rośliny takie jak np. aukuby japońskie, w ciągu dnia pobierają wodę z gleby i dzięki temu podnoszą swoje liście. Niestety na noc znów odprowadzają wodę do ziemi i liście robią się "klapnięte" jak uszko Misia Uszatka. 


Podobnie zachowują się różaneczniki. W sumie to dobrze, bo w ten sposób rośliny chronią się przed mrozem.


Zaraz po przyjeździe musiałem odśnieżyć wejście do domu. Co prawda śniegu nie było zbyt dużo, ale odśnieżanie nie jest tym, na co czeka się z niecierpliwością po powrocie do domu.


Kącik różanecznikowy i rosnące w nim poza różanecznikami, skimie, pierisy czy bluszcz kanaryjski również są pod śniegiem. Dla tego ostatniego to akurat jest zbawienne. Inaczej musiałbym go okrywać agrowłókniną gdyż jest wrażliwy na niskie temperatury.


Pod śniegiem są również posadzone przeze mnie dwa tygodnie temu bratki. Bardzo się o nie martwię ale mam nadzieję, ze biała pierzynka uchroni je przed przemarznięciem.


Tegoroczny 20 marca, czyli początek astronomicznej wiosny przywitał nas śniegiem. 


Zupełnie inaczej było rok temu. Zapraszam do lektury posta z tego okresu:

wtorek, 19 marca 2013

Pogodowe figle

Jestem jeszcze na Górnym Śląsku. Przepraszam wszystkich z Państwa (szczególnie Krzysztofa), z którymi miałem się spotkać podczas mojego krótkiego pobytu w tej części Polski. Niestety nie jestem w stanie prawie nic zaplanować, bo pogoda płata nam straszne figle. Śnieg i plucha sprawiła, że musiałem zmienić plany i nie pojechałem do Pszczyny obejrzeć rośliny zimozielone. Słyszałem, że w parku przy Zamku jest ich całkiem sporo, szczególnie różaneczników. Niestety tym razem nie będzie mi dane zobaczyć to piękne miejsce. Pozostaje mi jedynie wirtualna wycieczka. 

Na chwilę wrócę pamięcią do 17 marca 2012 roku. Była to sobota. Ciepła sobota! A ponieważ piszę zimozielonego bloga już od ponad roku mogę podzielić się z Państwem tamtymi wspaniałymi, wiosennymi chwilami.Tęskniących za ciepłem i słońcem zapraszam do lektury posta z tego dnia: http://www.zimozielonyogrod.blogspot.com/2012/03/zima-wiosna-lato.html

Jutro wracam do domu. Z tego co powiedziała mi moja mama u nas pada śnieg i jest lekki mróz. Jeśli dojadę za dnia na pewno zrobię kilka zdjęć ogrodu, żeby się nimi z Państwem podzielić. 

Póki co serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników i łączę się z Państwem w tęsknocie za wiosną.

niedziela, 17 marca 2013

Zimozielony Toruń

Dziś popołudniu przyjechałem na Górny Śląsk. Ale wciąż przed oczami mam przepiękne zabytki Torunia. Sporo osób pytało się mnie o miejsce noclegu. Zatrzymałem się w Hostelu Przystanek Toruń. Każdemu mogę polecić to miejsce. Za niewygórowaną cenę można tam przenocować w bardzo dobrych warunkach. Pokoje są dobrze wyposażone i jest w nich łazienka z toaletą. Za niewielką dopłatą można dostać komplet ręczników hotelowych (5 PLN). W lobby jest dobrze zaopatrzony bar, czynny do późnych godzin nocnych. Hostel jest tuż obok Starówki, przy przystanku kolejowym Toruń Miasto. Miła obsługa i dobre śniadania, wliczone w cenę pobytu, przestronna restauracja to atuty tego hostelu.

Zdjęcie poniżej pochodzi z toruńskiej Starówki.


Hostel Przystanek Toruń to idealne miejsce wypadowe do zwiedzania miasta. A poza tym łatwo tam trafić samochodem. Przy hostelu jest także bezpłatny parking dla gości.


Wizyta w Toruniu 2 - rośliny zimozielone

Wczoraj obszedłem chyba wszystkie uliczki staromiejskiej części Torunia. Nawet wieczorem trochę bolały mnie nogi. No i złapałem katar. Ale było warto! To piękne miasto każdemu człowiekowi ma wiele do zaoferowania. Zabytki architektury, kościoły, muzea, kawiarnie i restauracje... i wiele wiele innych. Podczas naprawdę długiego spaceru odkryłem kilka liściastych i zimozielonych perełek! Rosną tu wspaniałe bluszcze pospolite. Można je spotkać na murach, ścianach budynków czy ogrodzeniach.


Niektóre z nich imponują swoim rozmiarem. Moi stali czytelnicy powiedzą, że się powtarzam, ale bluszcz wspinając się po ścianach czy pniach drzew nie niszczy ich. Przyczepia się do powierzchni za pomocą korzeni przybyszowych. Ponadto nie pobiera z drzew ani wody ani żadnych substancji odżywczych. W nielicznych przypadkach może wrastać pomiędzy cegły, ale tylko wtedy gdy spoiwo jest marnej jakości i wypłucze je woda bądź się samo skruszy! Bluszcz na pewno nie rozwali ściany budynku. Przykładem na to są angielskie czy szkockie zamki, albo nasz Wawel. Poza tym bluszcz nie zawilgoci ścian, wręcz przeciwnie, będzie chłonął z nich wilgoć. Jedynym mankamentem mogą być żyjące w nim owady np. pająki. Ale one z kolei nie wpuszczą do naszego domu komarów czy much.


Zaciekawiła mnie inna zimozielona roślina rosnąca w donicy przy jednym z budynków. Wygląda trochę jak berberys julianae, z kolei pokrojem bardziej przypomina ostrokrzew. A może ktoś z Państwa mi pomoże w jej rozpoznaniu?


To tyle o liściastych zimozielonych. Obiecałem Państwu wczoraj, ze napiszę kilka słów o Toruniu i jego sławnych mieszkańcach. A było ich wielu. Wczoraj skończyłem na drugim rozbiorze i wcieleniu Torunia do Prus. W 1793 roku miasto miało zaledwie ok. 6 000 mieszkańców. A przecież w latach swojej świetności w XVI czy XVII wieku było to jedno z najbogatszych i największych miast Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Miało ponad 20 000 mieszkańców co na owe czasy nie było małą liczbą.


Już w 1807 roku Toruń powrócił do ziem polskich i stał się częścią Księstwa Warszawskiego. Przez 3 tygodnie był nawet jego stolica. Klęska Napoleona spowodowała powrót Torunia do Prus. Okres zaborów to powolny rozwój miasta spowodowany tym, że było ono twierdzą. Zbudowano wtedy jednak połączenia kolejowe m.in. z Poznaniem, Grudziądzem, Olsztynem, Bydgoszczą czy Warszawą.

Na mocy traktatu Wersalskiego Toruń powrócił do Polski. 20 stycznia 1920 roku wojska niemieckie opuściły miasto. Rok później Toruń liczył ponad 37 000 mieszkańców. Warto dodać, że przed I Wojną Światową Toruń był największym skupiskiem ludności polskiej na Pomorzu. 

Okres międzywojenny to rozkwit miasta. W 1939 roku Toruń liczył już ok. 80 000 mieszkańców.


W okresie PRL Toruń stracił na znaczeniu.

Obecnie miasto zamieszkuje ok. 200 000 mieszkańców. Od 1999 Toruń to siedziba marszałka województwa kujawsko-pomorskiego oraz Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego czy Sejmiku Wojewódzkiego, a także jednostek im podporządkowanych.



Oczywiście najbardziej znanym torunianinem jest niewątpliwie Mikołaj Kopernik. Ale z tego miasta pochodzą również inni sławni ludzie, wśród nich są Tony Halik, Bogusław Linda, Maciej Dowbor, Joanna Koroniewska czy Janusz Leon Wiśniewski.


Toruń ma też swoja krzywa wieżę!


To piękne miasto warte jest odwiedzenia!