Partnerem bloga jest Szkółka roślin ozdobnych i owocowych

w Janczewicach, ul. Jedności 114

Pn-Pt 07.30 - 18.00

So: 08.00 - 17.00

Nd: 09.00 - 14.00

Tel. 605 490 480

piątek, 31 sierpnia 2012

Sierpień w ogrodzie

Dziś ostatni dzień sierpnia. Czas na podsumowanie miesiąca. Kończą się wakacje. Zarazem powoli zbliża się jesień. Pora roku piękna, ale zwiastująca koniec okresu wegetacyjnego. Z niektórych drzew powoli zaczynają spadać już liście. Z uwagi na niewielką ilość opadów podłoże jest suche i takie drzewa jak np. niektóre odmiany brzóz już zaczynają gubić liście. W sierpniu pielęgnowaliśmy trawnik czy oczko wodne. Krzewy oraz kwiaty i byliny wymagały regularnego podlewania, gdyż przynajmniej w miejscu gdzie ja mieszkam, nie było zbyt wiele deszczu. Podobnie rzecz wyglądała z trawnikiem. Sierpień to miesiąc kiedy można już wysiewać na trawniki nawozy jesienne (druga połowa miesiąca).


Oczko wodne wymagało stałego czyszczenia z silnie rozrastającej się rzęsy, która stanowi swego rodzaju chwast w oczku. Dzięki słońcu pięknie kwitły grzybienie, zwane popularnie liliami wodnymi. Rośliny regularnie nawożone i podlewane były  szczycie swojej wegetacji.


Niestety pięknie rosnące kwiaty czy inne rośliny to również raj dla szkodników, dlatego też zajmowaliśmy się zwalczaniem karczownika, ślimaków czy mszyc. mam nadzieję, że również Państwo wygrali tę walkę. Póki co karczownik wyniósł się chyba z mojego ogrodu, regularnie podkładane mu "specjały" prawdopodobnie zniechęciły go do mieszkania u mnie. Oby już na zawsze. Mszyce zostały zniszczone chemicznie, a ślimaki wyniesione do lasu. Jeszcze nie wróciły i lepiej, żeby nie odnalazły drogi powrotnej.


W sierpniu w Warszawie miała miejsce wystawa pt. Zieleń to życie. Pisałem o niej w jednym z postów, zachęcam Państwa do odwiedzenia wystawy w przyszłym roku. Można tam znaleźć wiele ciekawych roślin, nawozów, narzędzi ogrodniczych oraz skonsultować się z najlepszymi w kraju ekspertami od ogrodów.


Jutro już wrzesień, pierwszy jesienny miesiąc. Zachęcam Państwa do lektury mojego bloga. Będę pisał zarówno o bieżącej pielęgnacji roślin jak i o przygotowaniach do końcówki sezonu wegetacyjnego. Zapraszam również na moją stronę internetową gdzie znajdą Państwo informacje o moim ogrodzie, o roślinach czy trawniku oraz o małej architekturze ogrodowej.

A smakoszy zapraszam na mojego nowego bloga http://gotujacyfacet.blogspot.com/ 

Życzę smacznego!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Kiścień Rainbow


Kiścień wawrzynowy (Waltera) Rainbow (Leucothoe fontanesiana (Walteri) Rainbow) jest zimozielonym krzewem liściastym, dorastającym w naszych warunkach klimatycznych do wysokości ok. 1 metra. Rośnie dosyć wolno. W moim ogrodzie od tego roku (2012) rosną dwa nowe kiścienie Waltera Rainbow. Trzy inne rosną od jesieni 2011. Posadziłem je w miejscach półcienistych, najwięcej słońca jest tam w godzinach porannych. W innych porach dnia na ogół te miejsca sa zacienione.

 
Zimuje w gruncie bez żadnych większych problemów. W bezśnieżne i bardzo mroźne zimy może jednak lekko przemarzać (szczególnie w miejscach nieosłoniętych).


 
Liście kiścienia Rainbow są lancetowate, skórzaste i lekko błyszczące, w kolorze ciemnej zieleni z marmurkowymi jasnymi kremoworóżowymi plamkami.. Kwitnienie przypada na okres wiosenny (na ogół w maju). Ich kwiaty są żółtawe i bardzo niepozorne.

Kiścień Rainbow lubi kwaśną i wilgotną glebę próchniczą. Podobnie jak w przypadku innych liściastych roślin zimozielonych ściółkowanie np. korą sosnową chroni system korzeniowy rośliny przed nadmiernym przesuszeniem oraz przed zmarznięciem.

Więcej informacji o kiścieniach znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Bergenia sercolistna

Na moim blogu możecie Państwo znaleźć wiele informacji o różnych liściastych krzewach zimozielonych. Dziś jednak informacja o bylinie, która przez cały rok pozostaje zielona. To bergenia sercolistna (Bergernia cordifolia).

Bergenia pochodzi z terenów Azji, w naszych warunkach rośnie dość szybko. W moim ogrodzie rośnie od 2007 roku. Dwukrotnie od tamtego czasu była przesadzana i znakomicie to zniosła. Świetnie zimuje w gruncie. 

Tak wyglądała w lipcu 2007 tuż po posadzeniu. N poniższym zdjęciu widoczne są dwie rośliny po prawej i po lewej stronie ścieżki pomiędzy aksamitkami.

 

Jest bardzo łatwa w uprawie i mało wymagająca, dlatego świetnie nada się nawet dla bardzo początkujących ogrodników.

Bergenia sercolistna wytwarza podziemne kłącza, za pomocą których się rozrasta. Jej liście są duże, zielone i błyszczące o owalnym, lekko sercowatym kształcie (stąd nazwa).

Różne strony internetowe podają, że uprawa bergenii sercolistnej możliwa jest w strefach USDA od 8 do 4.
 
Dobrze rośnie w cieniu i półcieniu, jednak posadzona w miejscach o większym nasłonecznieniu lepiej kwitnie. Dobrze rośnie pod dużymi drzewami, oraz wszędzie tam gdzie nie chce rosnąć trawa. W przypadku bergenii obowiązuje prosta zasada. Im bardziej nasłonecznione jest miejsce gdzie ona rośnie, tym więcej potrzebuje wilgoci.

Poniżej to samo miejsce ale rok później, bergenie już trochę urosły!


Bergenia bardzo ładnie kwitnie, tworząc wiechowate kwiaty osadzone na dosyć długiej łodyżce (nawet ok. 60 cm.) Są one w kolorze ciemnoróżowym i utrzymują się przez ok. 2 – 3 tygodnie.

Na zimę bergenia wypuszcza wodę z liści i wyglądają one jak lekko sflaczałe. Jednak gdy tylko temperatura osiągnie dodatnie wartości liście natychmiast się podniosą.

Tak wygląda bergenia w moim ogrodzie. Oba poniższe zdjęcia pochodzą z dnia dzisiejszego.


Wiosną dobrze jest wyciąć uschnięte bądź obumarłe liście, uważając przy tym, żeby nie naruszyć łodygi. Podobnych zabiegów pielęgnacyjnych możemy dokonywać przez cały sezon.

Bergenia sercolistna jest bardzo ozdobną rośliną i na pewno dada Państwa ogrodom wiele uroku.


 





Nowe rośliny w ogrodzie

W ubiegłą sobotę byłem na wystawie "Zieleń to życie", o której piszę w jednym z ostatnich postów. Wystawie tej jak zwykle towarzyszył kiermasz, na którym można było kupić wiele ciekawych roślin. Nie mogłem się oprzeć urodzie kilku z nich no i oczywiście wracałem do domu z bagażnikiem częściowo zapełnionym krzewami. Niestety w moim przypadku wizyta w jakimkolwiek centrum ogrodniczym lub w miejscu, gdzie można kupić krzewy na ogół kończy się porażką rozsądku z sercem. A ponieważ mój ogród jest już w miarę pełen roślin, później dopiero szukam miejsca, gdzie mógłbym je posadzić. Nie róbcie Państwo tych samych błędów co ja! Albo róbcie! Miejsce zawsze się znajdzie.

Nowym nabytkiem jest bluszcz pospolity (odmiana krzewiasta) - Hedera helix Arborescens. To już piąty krzew tego rodzaju w moim ogrodzie. 3 poprzednie kupiłem, a jeden sam wyhodowałem z kwitnącej odnogi bluszczu pospolitego. Ten kupiony w sobotę ma jednak trochę inne liście, większe i bardziej sercowate. Tak wyglądają 3 starsze (po lewej mój egzemplarz).


A to najnowszy bluszcz krzewiasty, na zdjęciu po prawej stronie, po lewej jest widoczny starszy egzemplarz.


Kolejnymi nowymi roślinami są wrzosy, które posadziłem po dwóch stronach trawy niebieskiej Festuca glauca. Ich fiolet pięknie kontrastuje z kolorem traw ozdobnych. Wrzosy bardzo ładnie prezentują się przy oczkach wodnych oraz na rabatach w towarzystwie zimozielonych roślin lub traw.


Trzecim nowym nabytkiem jest hebe odmiana Andersonii buntlaubig. 


 To dla mnie ogromne wyzwanie, gdyż roślina ta wymaga bardzo starannego okrycia na zimę, a i to może nic nie dać. Ale kto nie ryzykuje ten nic nie ma. Zobaczymy więc, czy przeżyje zimę, a jeśli tak to w jakiej będzie kondycji. Zawsze na jej miejsce mogę posadzić wrzos lub mała azalię japońską. A 15 PLN to nie duży wydatek. Jednak wolałbym żeby roślina ta przeżyła zimę gdyż jest bardzo piękna.


Tak więc znowu mam nowe roślinki w ogrodzie, co mnie bardzo cieszy. Zapraszam do lektury bloga, na którym mogą Państwo śledzić moje codzienne, no może prawie codzienne zmagania z ogrodem.

Zapraszam również na mojego nowego bloga www.gotujacyfacet.blogspot.com gdzie znajdziecie Państwo moje przepisy na różne smakołyki.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rododendron ponticum Goldflimmer

Przed nami już chyba jesień. Dziś w mojej okolicy od rana jest pochmurno i co trochę kropi deszcz. Temperatury też nie szaleją. Za oknem niecałe 19 stopni. Ale może w południe będzie cieplej. My Polacy zawsze narzekamy na pogodę. Jak jest ciepło i słonecznie to każdy jęczy, że za gorąco i błaga niebiosa o deszcz. Jak już pada i jest chłodniej to marzymy o słońcu i cieple. No cóż... Tak już mamy.

Ale dziś nie o tym chciałem napisać. Wśród roślin, o których pisałem na moim blogu było wiele informacji o rododendronach. A w zasadzie o różanecznikach, bo to jest właściwa nazwa roślin przeze mnie opisywanych. Dla przypomnienia... Rododendron (Rhododendron) to nazwa gatunku, którą określamy zarówno różaneczniki (popularnie w Polsce nazywane rododendronami) jak i azalie, w tym azalie japońskie. Czym się różnią? Azalie zrzucają na zimę liście, a różaneczniki nie. Jest jednak wyjątek od tej zasady. Azalie japońskie (na ogół miniaturowe krzewy z małymi liśćmi) są zimozielone lub półzimozielone. 

Oj chyba za bardzo się rozpisałem. 

Dziś kilka słów o pięknej odmianie różanecznika ponticum Goldflimmer (Rhododendron ponticum Goldflimmer). W moim ogrodzie rosną 3 krzewy tej pięknej rośliny. Wszystkie posadziłem w 2009 roku w kąciku rododendronowym.

Tak wyglądał jeden z nich niedługo po posadzeniu (w centralnej części zdjęcia)


Jest to dosyć wolno rosnąca odmiana różanecznika. Podobnie jak inne lubi glebę kwaśną i wilgotną oraz stanowisko cieniste lub półcieniste. Charakterystyczne dla tej odmiany są dwubarwne liście. Są one podłużne i lancetowate, błyszczące, ciemnozielone, ale wzdłuż głównego nerwu liścia można zauważyć nieregularne żółte plamki.


Kwitnie w drugiej połowie maja lub na początku czerwca (zależnie od temperatur). Jego kwiaty są dosyć niewielkie (jak na różaneczniki), koloru jasno fioletowego zebrane w kwiatostany o średnicy ok. 10 cm.

Krzew ten rośnie raczej wolno. Roczne przyrosty osiągają ok. 10 cm. Osiąga ok. 2 m wysokości i podobną szerokość. Jeśli chodzi o wytrzymałość na mrozy, to różne źródła podają, że temperaturą graniczną są -23 stopnie C. W moim ogrodzie nawet ostatnia zima go nie zniszczyła, mimo tego, że prawie nie było śniegu. Nigdy go nie osłaniałem, ale muszę przyznać, że w mojej okolicy z uwagi na gęsty drzewostan mało jest silnych i mroźnych, wysuszających wiatrów. Poza tym rosną one w bardzo zacisznym miejscu. 

Poniżej na zdjęciu widać wszystkie 3 krzewy tego różanecznika, na dole zdjęcia po prawej i lewej stronie kącika rododendronowego oraz w jego górnej części. 


Tak jak wszystkie rośliny zimozielone wymaga on regularnego i obfitego podlewania przez cały sezon, szczególnie jednak jesienią przed nadejściem ujemnych temperatur. Zimą, gdy temperatura przekracza zero stopni dobrze jest podlać rododendrony, gdyż nic ich tak nie niszczy jak zimowa susza.

Poniżej zdjęcie różanecznika ponticum Goldflimmer sprzed kilku dni. Na pierwszym planie pieris japoński, za nim różanecznik ponticum, a zanim katawbijski oraz Nova Zembla. Po prawo i po lewo widoczne są skimmie japońskie.


niedziela, 26 sierpnia 2012

Zieleń to życie 2012

W Warszawie w ten weekend możemy podziwiać piękne rośliny, różnego rodzaju sprzęt ogrodniczy oraz wszelkiej maści środki ochrony roślin czy nawozy.


Już po raz 20 zorganizowana została wystawa pt. Zieleń to życie. Wszystkie te cuda możemy oglądać w Centrum EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego.



Wczoraj odwiedziłem to miejsce i jak zawsze wyszedłem z Wystawy bogatszy o nowe doświadczenia oraz... rośliny, które zakupiłem na kiermaszu towarzyszącym Wystawie. 


W halach EXPO XXI możecie Państwo zobaczyć produkty ponad 300 wystawców. Jedna hala poświęcona jest w całości roślinom. Ja dostałem tam kręćka. Jak zawsze jest mnóstwo pięknych roślin, w tym sporo nowości! Mój wzrok przekłuła nowo odmiana hibiscusa - Summerific! To krzew, który wg wystawcy zimuje w gruncie w naszych warunkach klimatycznych. Odmiana ta ma olbrzymie kwiaty, dorasta do ok. 100 - 150 cm i dobrze się rozkrzewia. Wymaga miejsc słonecznych lub półcienistych oraz żyznej, wilgotnej i regularnie nawożonej gleby.


Wśród wielu pięknych roślin spotkałem misia. To bukszpan uformowany w kształt tego zwierzaka. Prawda, że piękny?


Jak co roku mnóstwo ludzi gromadziło się przy stoisku z clematisami. Te piękne pnącza są ozdobą wielu ogrodów. Ja też się tam zatrzymałem.


Dziś jest już drugi i ostatni dzień Wystawy. Wczoraj i dziś wszyscy chętni mogli i wciąż jeszcze mogą zwiedzać Centrum EXPO XXI. Po godzinie 15.00 odbędzie się wielka sprzedaż wystawianych roślin. Gorąco polecam!!! Za naprawdę symboliczną cenę zawsze można tam było kupić wspaniałe okazy. Koniec Wystawy przewidziany jest na godzinę 17.00.


sobota, 25 sierpnia 2012

Mszyce w ogrodzie

Dziś znowu kilka słów o szkodnikach ogrodowych. Jakoś ostatnio pojawiają się one u mnie dosyć często. Najpierw karczownik, z którym cały czas walczę, potem ślimaki, które na szczęście nie wracają szybko z dalekiego spaceru (gdzie je wyprowadziłem), a teraz mszyce. Dziś zauważyłem, że znowu opanowały bluszcz rosnący przy pergoli.


Sprawdziłem inne bluszcze. Nie spotkałem ich póki co gdzie indziej. Ale bywają też na kwiatach np. na pelargoniach, hortensjach, różach lub złocieniach. Nieobce są im drzewa i krzewy owocowe. Mogą również zaatakować rośliny domowe.

Mszyce to małe owady (od 2 do 5 mm), należące do rodziny pluskwiaków. Występuje ich ponad 3500 gatunków, z czego w Polsce kilkaset.


W zdecydowanej większości mszyce to szkodniki atakujące zarówno owoce i warzywa, jak i rośliny ozdobne (w ogrodzie i w domu). Bardzo często żerują na młodych i soczystych pędach roślin, co widać doskonale na powyższym zdjęciu bluszcza pospolitego zaatakowanego przez te szkodniki.

Co ciekawie mszyce żyją w symbiozie z mrówkami. Wydaliną mszyc jest słodkawa spadź, którą mrówki chętnie wykorzystują na swoje potrzeby, czyszcząc w ten sposób mszyce z ich własnych odchodów.


W jednym sezonie mszyca może wydać od kilku do kilkunastu miotów młodych. Każde pokolenie to następne kilkadziesiąt wygłodniałych wstręciuchów.

Co ciekawe mszyce żywią się konkretnymi gatunkami roślin, np. mszyca brzoskwiniowa - brzoskwinią, mszyca pelargoniowa - pelargoniami. Nie wiem natomiast czy istnieje mszyca bluszczowa. Pewnym jest, że wspólnie z mrówkami opanowała dwa bluszcze obrastające pergolę w moim ogrodzie.


Naturalnym wrogiem mszyc są biedronki. Często w koloniach mszyc składają one jaja, tak aby młode miały stały dostęp do świeżego pokarmu.

Podobno świetnymi naturalnymi środkami do walki z mszycami są roztwory wody z mydłem szarym lub wody z mlekiem. Należy nimi opryskać całe rośliny co ma odstraszać mszyce. Nie stosowałem tych metod więc trudno mi się wypowiadać co do ich skuteczności.

Niejednokrotnie stosowałem natomiast opryski chemiczne, dostępne w sklepach ogrodniczych. I te działają w 100 procentach.

Niezauważona i niezwalczona mszyca szybko rozprzestrzenia się po roślinie doprowadzając do zahamowanie jej wzrostu i zniszczenia młodych pędów. W skrajnych przypadkach może nawet spowodować śmierć całej rośliny.

piątek, 24 sierpnia 2012

Rododendrony - pielęgnacja w końcu sierpnia

Tak jak wszystkie inne rośliny, rododendrony wymagają stałej pielęgnacji. Najważniejsza jest dla nich woda. Musimy pamiętać, że pochodzą one z rejonów o wiele bardziej wilgotnych niż Europa Środkowa. Dlatego też niezbędne jest ich regularne podlewanie. Często wydaje nam się, że krótkie letnie deszcze są wystarczające dla tych krzewów, jednak pamiętajmy, że latem woda szybko wyparowuje z gleby (zamiast w nią wsiąkać). Poza tym rododendrony lubią miejsca zacienione, a więc takie, gdzie rośnie dużo drzew. Te z kolei też potrzebują dużo wody i zabierają ją naszym krzewom.



Jeśli tylko zauważymy, że rododendronom zaczynają lekko "klapnąć" liście natychmiast je podlejmy. Najlepiej przez kilka dni pod rząd. Szczególnie obficie należy je podlewać w okresie, kiedy tworzą nowe pąki, które zakwitną za rok. Równie ważne jest obfite podlewanie późnojesienne oraz zimowe, w czasie gdy temperatura przekracza 0 stopni. Jak już wielokrotnie wspominałem i na pewno nie raz jeszcze napiszę nic tak nie niszczy tych pięknych roślin jak zimowa susza.


Rododendrony nie powinny być formowane. Raczej bardziej wskazane jest pielęgnacyjne lub kosmetyczne cięcie. W sierpniu możemy wciąż usuwać pędy, które zostały zaatakowane przez różne choroby bądź szkodniki. 

Cały czas dbamy o regularne odchwaszczanie. 

 
Zdarza się, że rododendrony kwitną po raz drugi późnym latem. W naszych warunkach klimatycznych nie jest to już tak obfite kwitnienie jak to wiosenne. Jeśli jednak nasze krzewy zakwitły pamiętajmy o usunięciu przekwitłych kwiatostanów. To wzmocni roślinę i pozwoli na rozwój nowych pąków, które zakwitną w przyszłym roku.

Jeśli na krzewach pojawiają się wciąż szkodniki lub choroby to należy je systematycznie opryskiwać dostępnymi w sklepach ogrodniczych preparatami. Oprysku należy dokonać późnym popołudniem lub wieczorem, najlepiej wtedy gdy nie spodziewamy się opadów deszczu, który skutecznie może zmyć z krzewów oprysk.

środa, 22 sierpnia 2012

Szkodniki ogrodowe - ślimaki

Wielokrotnie pisałem już o różnych szkodnikach ogrodowych. Ostatnio po krótkiej przerwie w moim ogrodzie znów pojawił się karczownik. Mam już dosyć walki z nim i na pewno zastosuję trutkę, która mam nadzieję skutecznie się z nim rozprawi. Moja cierpliwość się skończyła. Poza tym ile można razy kupować nowe krzewy i za chwilę je stracić bo karczownik podgryzie korzenie. Szkoda i pieniędzy i pracy włożonej w ogród. 

Tak ten nieproszony gość zrył ostatnio mój trawnik.


Również z drugiej strony trawnika pojawiły się ślady po karczowniku. I to w tym samym miejscu co poprzednio. Pewnie zamieszkałą tam cała rodzina tego potwora.


Dziś jednak chciałbym napisać kilka słów o ślimakach, które w skuteczny sposób pogryzają różne rośliny, w tym kwiaty. Ślimaki uwielbiają wręcz aksamitki, cynie, dalie, nasturcje czy funkie. Można je odstraszać w naturalny sposób, np. sadząc majeranek czy cebulę lub czosnek. Ich innymi również naturalnymi wrogami są ptaki, ropuchy, jeże oraz jaszczurki. 

http://img510.imageshack.us/img510/8200/p1270755ou7.jpg

Szczególnie obrzydliwe (przynajmniej dla mnie) oraz szkodliwe są ślimaki nagie - takie, które nie mają muszli. W ciągu dnia często przebywają one w miejscach zacienionych i wilgotnych np. pod kamieniami. Dlatego też w moim ogrodzie, który w ogromnej większości jest zacieniony oraz jest w nim oczko wodne otoczone kamieniami panują wręcz idealne warunki dla rozwoju tych ślimaków. 


Ślimaki, zarówno tez z muszelką jak i bez niej możemy starać się zwabić w jedno miejsce i je wynieść gdzieś daleko poza nasz ogród (ale nie do sąsiadów!!!). W tym celu w miejscach gdzie najczęściej się pojawiają  wykładamy pokrojoną marchewkę lub jabłka, talerzyki z piwem (podobno działa świetnie) lub pokrojone kartofle. Ślimaki na pewno przyjdą na ucztę i wtedy możemy je skutecznie pozbierać i wynieść.

Zdjęcia ślimaków pochodzą ze strony www.gardenkaro.com

Inną metodą zwalczanie ślimaków są środki chemiczne, które można bez problemu nabyć w sklepach ogrodniczych. Ja ich jednak do tej pory nie stosowałem więc nie podzielę się z Państwem moimi doświadczeniami w tym zakresie.

środa, 15 sierpnia 2012

Trawa ozdobna - Mozga trzcinowata Picta

Ostatnio dużo piszę o trawie, zarówno tej, która rośnie w formie trawników, jak i o trawach ozdobnych, które rosną w kępach. Dziś napiszę kilka słów o pięknej odmianie trawy ozdobnej. Jet t mozga trzcinowata odmiana Picta. Jak sama nazwa wskazuje trawa ta swoim wyglądem przypomina trzcinę. Trawa ta często jest sadzona przy oczkach wodnych, gdyż lubi zarówno wilgotne powietrze jak i wilgotną ale przepuszczalną glebę.

W moim ogrodzie trawa ta pojawiła się w końcu sierpnia 2011 roku. Niedługo skończy rok. Tak wyglądała 11 września 2011r. (widoczna po lewej stronie zdjęcia).


Trawa ta szybko się rozrasta. Tworzy gęstą sieć korzeni rozłogowych, dlatego jeśli chcemy kontrolować jej rozrost dobrze jest wkopać w ziemię bordery, które ograniczą rozprzestrzenianie się jej korzeni. Mozga trzcinowata osiąga wysokość ok. 90-100 cm. Najlepiej rośnie na stanowiskach słonecznych lub półcienistych. Charakteryzuje się dość sztywnymi, długimi, biało zielonymi i paskowanymi listkami. Jej kwitnienie przypada na przełom wiosny i lata (czerwiec i lipiec).

Mozga trzcinowa na zimę zmienia barwę na beżową. Obsycha, ale mimo tego, że nie widać już biało-zielonych pasków wciąż jest dekoracyjna. Wczesną wiosną należy obciąć zeszłoroczne pędy. Pod koniec kwietnia pojawią się młode przyrosty.

Tak wyglądała mozga trzcinowata na początku maja tego roku.


A tak prezentowała się na początku lipca br.


Trawa ta jest bardzo odporna. Dobrze zimuje w naszych warunkach klimatycznych. Mimo tego, że lubi gleby stale wilgotne, będzie rosnąć również w podłożu piaszczystym i suchym. Należy jednak wtedy regularnie ją podlewać.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Trawnik - pielęgnacja w sierpniu

Trawnik na ogół jest głównym elementem naszego ozdobnego ogrodu. W dużej mierze to on decyduje o jego urodzie. Dlatego bardzo ważna jest właściwa pielęgnacja naszego zielonego dywanu.

Pomimo tego, że w tym roku lato jest dosyć kapryśne i często pada deszcz musimy pamiętać o podlewaniu trawnika. Szczególnie w miejscach gdzie rosną duże drzewa liściaste takie jak dąb czy klon. Pod ich koronami trawnik może przesychać. Po pierwsze dlatego, że drzewa poprzez system korzeniowy pobierają duże ilości wody z gleby, po drugie, dlatego, że gęste korony nie przepuszczają wody deszczowej. Dopiero gdy mocno pada przez kilka godzin krople deszczu prześlizgują się przez zwarte i gęste gałęzie drzew i spadają na ziemię (trawnik). Ważna jest również jakość podłoża. Jeśli jest ono zbyt piaszczyste i bardzo przepuszczalne, wtedy nasz trawnik będzie szybciej wysychał. 


Kolejnym zabiegiem pielęgnacyjnym trawnika, który wykonujemy w sierpniu jest odchwaszczanie. Polega ono na ręcznym usunięciu zbędnych chwastów, które zbyt rozrośnięte mogą niszczyć wygląd trawnika. Możemy również zniszczyć chwasty chemicznie używając specjalnych oprysków przeznaczonych na rośliny dwuliścienne bądź na poszczególne rodzaje chwastów (np. na popularny mniszek lekarski czyli mlecz). Pamiętajmy jednak, żeby nie opryskach przez nieuwagę krzewów, gdyż wtedy poza chwastami również ich się skutecznie pozbędziemy.


Innym zabiegiem, który zapobiega m.in. rozrastaniu się chwastów, ale przede wszystkim poprawia natlenienie korzeni traw jest aeracja. Nasz trawnik po kilku latach (2-4) jest już tak rozrośnięty, że korzenie mieszanek tra mogą cierpieć na brak tlenu. Aeracja to tak naprawdę napowietrzenie korzeni. Jest tot bardzo prosty zabieg i możemy go wykonać zarówno ręcznie (widłami czy bolcami) jak i za pomocą specjalnego urządzenia (aeratora). Mogą one być ręczne albo mechaniczne (często z koszem na usunięte "rurki" trawnika). Na ogół zabieg napowietrzania (aeracji) wykonujemy wiosną, ale jeśli tego nie zrobiliśmy to druga połowa sierpnia jest dobrym momentem aby odświeżyć nasz trawnik. Aeracja polega na robieniu niewielkich dziurek w darni i dopuszczeniu w ten sposób powietrza do korzeni traw. Urządzenia mechaniczne usuwają "rurki" darni, które możemy wysypać na kompost. 


W sierpniu nie wolno zapomnieć o regularnym koszeniu trawnika. Jak należy wykonywać tę czynność, jak często oraz w jakich porach dnia piszę w osobnym poście pt. "Koszenie trawnika" z 02 lipca 2012. Informacje o wyborze kosiarki do ogrodu znajdą Państwo natomiast w poście pt. "Kosiarka elektryczna, spalinowa, a może ręczna?" z dnia 26 lipca 2012. Serdecznie zapraszam do lektury.

Druga połowa sierpnia jest idealnym momentem na nawożenie naszego trawnika. O ile jednak wiosną nawozimy trawnik mieszankami bogatymi w azot, który odpowiedzialny jest za intensywny wzrost trawnika, to późnym latem używamy mieszanek nawozowych bogatych w fosfor czy potas. Fosfor niezbędny jest trawnikowi przez cały sezon wegetacyjny gdyż dzięki niemu rozrasta się system korzeniowy traw. Nie jest on wypłukiwany z gleby, dlatego użycie go jesienią w większej dawce pozwoli na zdrowy rozrost korzeni aż do czasu gdy ziemia zamarznie. Potas uodporni nasz trawnik na mróz, susze (również tę zimową) oraz choroby.

Zapraszam do regularnych odwiedzin bloga. Praktycznie codziennie znajdziecie tu Państwo informacje o pielęgnacji ogrodu, w tym również trawnika!

Więcej informacji o zakładaniu i pielęgnacji trawnika znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej www.zimozielonyogrod.pl 


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Trawa niebieska - kostrzewa sina

Piękny trawnik jest ozdobą wielu ogrodów. Często jest on głównym elementem ogrodu. Trawy jednak występują w wielu odmianach i wiele z nich rosnąc w kępach, nie nadaje się wręcz do uprawy trawnikowej. Do takich traw należy kostrzewa sina (Festuca glauca) znana również jako trawa niebieska.

W moim ogrodzie ta odmiana trawy pojawiła się już w 2006 roku. Wysiałem nasiona bezpośrednio do gruntu i po ok. miesiącu zaczęła kiełkować. Jednakże dopiero po dwóch latach, sadzonki zaczęły przypominać roślinę, którą widziałem wielokrotnie na zdjęciach tej trawy. Pomimo tego, że trawa niebieska nie ma wielkich wymagań, należy jej zapewnić odpowiednia warunki, tak aby się ładnie wybarwiła i rozrastała.

Oto początki trawy niebieskiej w moim ogrodzie. Zdjęcie pochodzi z 26 listopada 2006 roku. Po lewej stronie oczka, w lewym górnym rogu zdjęcia widać maleńkie kępki trawy niebieskiej.


Festuca glauca lubi miejsca suche i słoneczne. Gleba powinna być przepuszczalna i niezbyt żyzna. Mówiąc wprost najlepiej będzie rosnąć na piachu i w pełnym słońcu. Zbyt wilgotna i żyzna gleba może spowodować zielenienie trawy oraz słaby jej rozwój, a nawet gnicie korzeni. 

W lipcu 2008 trawka już ładnie zgęstniała i nabrała niebieskiej barwy.


 Tworzy ona zwarte kępy, dorasta do wysokości ok. 30 cm. Kwitnie w czerwcu. Ja obcinam kwiatostany, dzięki czemu trawa się nie rozsiewa i utrzymuję kontrolę nad jej rozrostem. Ponadto tworzenie nasion nie osłabia roślin i dzięki temu liście są gęściejsze i ładniej wybarwione.

W ubiegłym roku, podczas rearanżacji ogrodu oraz przebudowy oczka wodnego podzieliłem kępy trawy niebieskiej oraz przesadziłem je w nowe miejsce. Zadbałem też o właściwe podłoże dla niej. Pomieszałem glebę z drobnymi kamieniami.

We wrześniu 2011 roku trawa już się zadomowiła w nowym miejscu.



Jeśli chodzi o podłoże, to ma ona u mnie w ogrodzie warunki wręcz idealne. W lesie, w którym mieszkam, gleba jest piaszczysta i przepuszczalna. Niestety zdecydowanej większości roślin potrzeba gleby bardziej żyznej. Stąd też częste akcje nawożenia.

Tak moja Festuca glauca wyglądała kilka dni temu.


Ta odmiana trawy jest w pełni mrozoodporna. Zachowuje swój piękny turkusowy kolor przez cały rok, nawet zimą. Nie trzeba jej zabezpieczać przed śniegiem czy mrozami. Odpowiednio przygotowane podłoże odprowadzi nadmiar wody z jesiennych deszczy czy wiosennych roztopów. 

Trawa ta pięknie prezentuje się w każdym ogrodzie, również tym małym. Dobrze wygląda przy oczkach wodnych oraz na skalniakach. Sprawdzi się również posadzona jako obwódka na rabatach. Dobrze komponuje się z roślinami skalnymi. Bardzo ładnie wygląda na tle innych traw kępiastych.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Oczko wodne w sierpniu

Oczko wodne ozdabia nasze ogrody przez cały praktycznie rok. Oczywiście wiosną, latem i jesienią jest on najpiękniejsze, gdyż wtedy rośliny w nim rosnące ukazują całą swoją krasę. Szczególnie pięknie wyglądają wodne rośliny kwitnące, takie jak np. grzybienie. We wcześniejszych postach pisałem już o tych pięknych roślinach zwanych liliami wodnymi, jednak dzisiaj chciałbym pokazać Państwu jak oczko oraz kwitnące w nim grzybienie wyglądają w sierpniu.


Grzybienie kwitną już od kilkunastu tygodni. Jedne z nich przekwitają, a inne zaczynają dopiero kwitnąć. Na powyższym zdjęciu widać przekwitnięty już kwiat (po prawej) oraz nowe pąki (po lewej stronie oczka oraz po lewo od pałki wodnej i tataraku). 

W oczku mam również rośliny sezonowe (w polskich warunkach klimatycznych), takie jak hiacynt wodny czy topian. Wśród nich zagościła rzęsa wodna, która jest swego rodzaju chwastem w oczkach wodnych. Rzęsa bardzo szybko się rozrasta, często zakrywając całe lustro wody. Dlatego też należy ją wybierać z oczka, tak aby nie zagłuszyła innych roślin. Równie ważne jest częste filtrowanie i napowietrzanie oraz czyszczenie oczka.


Gdy słońce omiotło oczko swoimi ciepłymi promieniami, po raz pierwszy rozwinął się pąk grzybienia rosnącego przy pałce wodnej i tataraku. Szczerze mówiąc miałem nadzieję, że będzie to kwiat koloru żółtego lub białego. Gdy się rozwinął okazało się, że jest różowy. Ale i tak jest piękny.


A tak wyglądało moje oczko przed południem 08 sierpnia 2012r. Zdjęcie robiłem z balkonu.